Sądownictwo dyscyplinarne

Dyscyplinarka za źle przyklejony znaczek

Źle obliczona przez pełnomocnika opłata sądowa naraża jego klienta na przegraną. Są już pierwsze ofiary nowej sądowej procedury cywilnej
Wygląda na to, że prawnicy się pilnują, ponieważ o pomyłkę nietrudno. Do czujności zmuszają: sformalizowana procedura gospodarczych sporów oraz niejasne przepisy o opłatach sądowych.
Kiedyś sąd wzywał do uzupełnienia braków w piśmie procesowym, dziś odrzuca nieprawidłowo opłacony pozew czy apelację. Braki formalne czy błędy, takie jak omyłka o 10 groszy, mogą więc mieć kolosalne skutki i kosztować nawet utratę oczywistego roszczenia. - Błędy się zdarzają, ale nie na skalę, która by świadczyła o lekceważeniu tych spraw - mówi Joanna Agacka-Indecka, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej. -Adwokaci podchodzą dziś do nich zwiększą starannością. Jak dodaje, czasem jednak bezradni, np. gdy sąd zmienił swoją interpretację przepisu o określeniu wartości przedmiotu sporu i zarzucił pełnomocnikowi, że źle ją wyliczył, choć ten zrobił to jak zawsze.
- Na szkoleniach kładziono nacisk na dochowywanie wszystkich warunków formalnych - uzupełnia Stanisław Rymar, prezes NRA. Jan Ciećwierz, prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego dla palestry, informuje, że nie było jeszcze żadnego postępowania dyscyplinarnego z powodu popełnienia takiego błędu. Bolesław Stöcker, dziekan Okręgowej Rady Radców Prawnych w Rzeszowie, mówi, że skargi od klientów radców i sygnały, jakie otrzymują od sądów organy samorządu, są jednostkowe. -Niedochowanie standardów proceduralnych to niewłaściwe wykonywanie zawodu - twierdzi. - Może się skończyć wszczęciem postępowania dyscyplinarnego przez rzecznika albo jeśli to sprawa mniejszej wagi -ostrzeżeniem dziekańskim. -W warszawskiej Izbie Radców prawnych toczy się jedno postępowanie dyscyplinarne w związku z niewłaściwym opłaceniem pisma procesowego - informuje dziekan ORRP Dariusz Śniegocki. - Ostatnio trafiły do nas trzy sprawy, w których na skutek takiej omyłki klienci zażądali odszkodowań - mówi Władysław Lewandowski, sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych. W jednej z nich radca wnosił apelację i twierdził, że przykleił na piśmie znaczki opłaty sądowej. Jednak sędzia ich nie znalazł. Apelację odrzucono. Odklejone znaczki odnalazły się po oddaleniu zażalenia, ale było już po procesie. Sprawa radcy trafiła do rzecznika dyscyplinarnego. Dyscyplinarki to jedno, ale materialną satysfakcję poszkodowanemu może dać dopiero rekompensata. Prawnicy posiadają bowiem obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. -Są dwa sposoby uzyskania odszkodowania, które honoruje nasz ubezpieczyciel, czyli PZU - mówi Władysław Lewandowski. - Orzeczenie sądu dyscyplinarnego wskazujące na błędy radcy albo powództwo cywilne przeciwko niemu. Twierdzenie klienta, że radca popełnił błąd, nie wystarcza. Nie wszyscy radcy korzystają z ubezpieczenia. Zdaniem Władysława Lewandowskiego zwłaszcza młodsi stażem w trosce o reputację wolą sami wyrównać klientowi stratę, jeśli nie jest wielka. Tak jak pewien początkujący radca, który źle opłacił apelację i z własnej kieszeni oddał klientowi 9 tys. zł.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL