Prokuratorzy

Ruszyła procedura wyboru szefa prokuratury

Fotorzepa, Bosiacki Roman Bos Roman Bosiacki
Krajowa Rada Sądownictwa szykuje zespoły do oceny kandydatów na prokuratora generalnego. Prezydent dostanie dwa nazwiska
Rada liczy 25 członków, każdy z nich ma prawo oddać jeden lub dwa głosy na, jego zdaniem, najlepszych kandydatów. Mimo że ustawa nakłada na prokuratora generalnego wiele obowiązków, chętnych do objęcia funkcji nie brakuje.
[srodtytul]Duża pokusa [/srodtytul] – Kandydatów jest 16, w tym 11 prokuratorów i pięciu sędziów; 13 mężczyzn i trzy kobiety – wylicza sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS, która sama ustaliła regulamin wyboru prokuratora generalnego. To wszyscy kandydaci, którzy zgłosili chęć ubiegania się o fotel prokuratora generalnego.
Teraz radę czeka najbardziej żmudna praca. – Właśnie wyznaczam referentów i zespoły, które przygotują ocenę każdej kandydatury – mówi „Rz” przewodniczący KRS. Od 5 do 7 stycznia rada wysłucha kandydatów, a dwa dni później przeprowadzi głosowanie. Jej członkowie będą głosować do skutku – po drodze odpadać będą ci najsłabiej oceniani. 12 stycznia do prezydenta trafią nazwiska dwóch najlepszych kandydatów. Co się stanie, jeśli prezydent nie powoła żadnego z nich? Część ekspertów – należy do nich Stanisław Dąbrowski – uważa, że tak być nie może, bo ustawa obliguje prezydenta do powołania prokuratora generalnego. Inni zwracają uwagę, że i tak do chwili powołania prokuratora generalnego jego obowiązki będzie pełnił minister sprawiedliwości. Nowy prokurator generalny będzie w pełnym tego słowa znaczeniu prokuratorem. Nie będzie więc można mówić, jak to czyniono np. wobec ministra Ziobry, że choć był prokuratorem generalnym, to „zwykłym” już nie był, nie mógł więc wkraczać w typowe prokuratorskie kompetencje. Są dwie zasadnicze sfery uprawnień prokuratora generalnego, znacznie zresztą zmienionych: powoływanie i awansowanie prokuratorów oraz wydawanie im poleceń. Zacznijmy od wpływu na sprawy prowadzone przez podległych prokuratorów – co zresztą było przyczyną rozdzielenia obu urzędów. Każdy prokurator jest obowiązany wykonywać zarządzenia, wytyczne i polecenia przełożonego, a prokurator generalny jest przełożonym wszystkich prokuratorów. Istotna nowość polega na tym, że ingerencja w pracę podwładnych nie może już dotyczyć treści czynności procesowej, np. wszczęcia bądź umorzenia śledztwa. Takie uprawnienie będzie miał nadal prokurator bezpośrednio przełożony (zmiana jego decyzji wymagać będzie formy pisemnej i włączenia do akt sprawy). [srodtytul]Kto powoła śledczych[/srodtytul] Nowy prokurator generalny jest bezpośrednim przełożonym nie tylko w stosunku do swoich zastępców oraz prokuratorów apelacyjnych, jak jest teraz, ale też prokuratorów Prokuratury Generalnej (która zastąpi Krajową). Będzie mógł im wszystkim wydawać polecenia. Zadania Prokuratury Generalnej są szerokie: m.in. postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym, Sądem Najwyższym i NSA, nadzór instancyjny i służbowy nad śledztwami prokuratur apelacyjnych. Jeżeli chodzi o powoływanie prokuratorów do poszczególnych prokuratur, będzie to czynił nadal prokurator generalny, ale na wniosek Krajowej Rady Prokuratury. Dodajmy, że także on będzie występował o powołanie i odwołanie swoich zastępców, ale decyzja będzie należeć do prezydenta, a nie – jak teraz – do premiera.  Nowością są kadencje szefów prokuratur (i ich zastępców) apelacyjnych i okręgowych – sześcioletnia, rejonowych – czteroletnia, które wzmacniając ich status, ograniczają jednak władzę prokuratura generalnego. [ramka][i]Zbigniew Ćwiąkalski, profesor, b. minister sprawiedliwości, autor ustawy o rozdziale funkcji [/i] Mam nadzieję, że nie dojdzie do nominacji politycznej, bo to pozbawiałoby sensu rozdział obu funkcji. Wierzę, że rada wybierze rzeczywiście najlepszych kandydatów na urząd prokuratora generalnego, a prezydent jednego z nich powoła. Nawet jednak jeśli tak się nie stanie, to nie będzie dramatu. Do czasu powołania nowego prokuratora generalnego funkcję sprawować będzie minister sprawiedliwości. Uważam jednak, że lepiej byłoby, by ustawa przewidywała termin, w jakim prezydent musi podjąć decyzję i działania na wypadek, gdyby go złamał i nie powołał prokuratora generalnego. Proponowaliśmy, by było to np. 60 dni, po upływie których marszałek Sejmu zajmie się powołaniem. Ta propozycja jednak nie przeszła.[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.lukaszewicz@rp.pl]a.lukaszewicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL