fbTrack

Społeczeństwo

Furtka dla cudzoziemców

Wyniki kontroli NIK pozwalają sądzić, że zarzuty protestujących w środę rolników (na zdjęciu przed siedzibą Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie) nie są pozbawione podstaw
PAP, Paweł Supernak PS Paweł Supernak
Obcokrajowcy mają kilka razy więcej ziemi rolnej, niż wynika z danych MSW. Kupują grunty, wchodząc do polskich spółek.
Cudzoziemcy coraz częściej wchodzą u nas w posiadanie gruntów rolnych poprzez nabywanie udziałów w polskich spółkach będących właścicielami ziemi, a nie tak jak kiedyś  przez podstawione osoby – alarmuje NIK w raporcie, do którego dotarła „Rz".
W środę rolnicy w 10 województwach protestowali przeciw nadużyciom przy sprzedaży ziemi rolnej. Twierdzą, że grunty przeznaczone na powiększenie rodzinnych gospodarstw trafiają do spółek, które są tak naprawdę w rękach obcokrajowców. Kontrola NIK potwierdza, że tak się dzieje. – Najgorsza sytuacja jest w województwie zachodniopomorskim, rejonie Koszalina czy Kołobrzegu. Tam też rolnicy najmocniej się bronią – mówi „Rz" Jerzy Chróścikowski, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność".

Bez zezwolenia

NIK skontrolowała sprzedaż ziemi należącej do Skarbu Państwa w latach 2011–2013 (do kwietnia) w trzech oddziałach Agencji Nieruchomości Rolnych: w Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu. Zgodnie z prawem cudzoziemcy na zakup w Polsce gruntów rolnych i leśnych muszą mieć zezwolenie z MSW. Dopiero po 1 maja 2016 r. kończy się wynegocjowany przez Polskę okres przejściowy i ziemię będzie można kupować bez ograniczeń. Jednak istnieje furtka w przepisach: „Głównym mechanizmem przejęcia przez cudzoziemców z Europejskiego Obszaru Gospodarczego praw do gruntów rolnych w Polsce było nabycie udziałów w spółkach z kapitałem polskim, które były właścicielami ziemi" – zauważa NIK w raporcie. Na tę czynność obcokrajowiec nie musi mieć zezwolenia MSW, transakcje odbywają się więc legalnie. W taki sposób – nabywając udziały w spółkach – w posiadanie ziemi rolnej wchodzili głównie Holendrzy, Duńczycy i obywatele Luksemburga – wynika z kontroli NIK. MSW uważa, że obawy „wykupu ziemi rolnej" są nieuzasadnione. Z danych resortu wynika, że od 1999 r. do 2012 r. cudzoziemcy nabyli u nas ?ok. 46 tys. hektarów, czyli 0,15 proc. powierzchni kraju. NIK twierdzi, że dane MSW są nawet czterokrotnie zaniżone. Dzieje się tak, bo w przepisach jest luka: spółki kontrolowane przez obcokrajowców nie muszą składać informacji o posiadanych gruntach. Dlatego – zdaniem Izby – MSW nie wie, ile naprawdę polskiej ziemi mają cudzoziemcy.

Kontrolerom nie zgadzają się hektary

Raport Najwyższej Izby Kontroli wskazuje, jak znaczące są to rozbieżności. I tak w szczecińskim oddziale ANR obcokrajowcy kupili od Agencji tylko 23 ha ziemi. Ale spółki z mniejszościowym udziałem kapitału zagranicznego nabyły w przetargach aż 2995 ha. Prócz tego cudzoziemcy nabyli udziały spółek będących właścicielami łącznie 4577 ha – wylicza NIK. Inny przykład: z danych MSW wynikało, że w latach 2011–2012 w województwie dolnośląskim obcokrajowcy kupili 397 ha, a w zachodniopomorskim – prawie 1506 ha. Ale naprawdę kupili dużo więcej, bo powierzchnia gruntów należących do spółek kontrolowanych przez cudzoziemców wyniosła w Dolnośląskiem – 1578 ha, a w Zachodniopomorskiem – 4577 ha. NIK zauważa, że dane MSW dla całego kraju muszą być wyraźnie zaniżone, skoro okazało się, że tylko w tych dwóch rejonach cudzoziemcy kupili ok. 6 tys. ha. Dostępne resortowi spraw wewnętrznych dane o ziemi należącej do spółek, w których udziały nabyli cudzoziemcy, mówiły zaś o 5,3 tys. ha w całej Polsce.

Nie tylko metodą ?„na spółkę"?

– Na Zachodzie ziemia jest kilkakrotnie droższa, nic dziwnego, że obcokrajowcy tak chętnie ją u nas kupują – mówi Jerzy Chróścikowski. ?– W rejonie Pyrzyc już ponad ?50 proc. gruntów rolnych jest we władaniu obcego kapitału – przekonuje. – Tylko w województwie zachodniopomorskim w rękach cudzoziemców w 2012 r. było, jak wynika z rejestru gruntów, około 200 tys. ha ziemi rolnej – mówi „Rz" Edward Kosmal, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Rolników w tym regionie. – Są przypadki, że jedna spółka ma 50 spółek córek kupujących grunty – dodaje. Oprócz metody „na spółkę" rolnicze związki dostrzegają jeszcze inny sposób na zakup ziemi przez cudzoziemca – przez podstawione osoby. – Np. w województwie kujawsko-pomorskim pewien mężczyzna zgłosił się do przetargu na zakup 300 ha ziemi. Czy zwykły mieszkaniec bloku jest w stanie wyłożyć 16 mln zł? Podejrzewamy, że jest „słupem" kogoś z zagranicy – mówi jeden ze związkowców.

Zmienić prawo

NIK wskazuje też, że Agencja Nieruchomości Rolnych nie monitorowała obrotu ziemią rolną, choć powinna przeciwdziałać nadmiernej koncentracji gruntów. Kontrolerzy ustalili, że w latach 2011–2012 w Zachodniopomorskiem 12 z ponad pół tysiąca kupców nabyło aż jedną trzecią powierzchni oferowanych gruntów, czyli blisko 10 tys. ha. Zdaniem NIK należy zmienić prawo i usunąć z niego luki, tak by MSW otrzymywało pełne dane o udziałach i akcjach nabywanych przez cudzoziemców w spółkach, które są właścicielami lub użytkują wieczyście ziemię rolną. I że o zmianę prawa powinien zadbać szef MSW.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL