fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Koalicja Europejska zamiast Koalicji Obywatelskiej

Twitter/Koalicja Europejska
PO, wraz z byłymi premierami i szefami MSZ, zainicjowała kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego.

Apel byłych premierów – w tym Marka Belki i Leszka Millera – o budowę wspólnej listy opozycji do Parlamentu Europejskiego to pierwszy nowy pomysł PO na kampanię europejską. Koalicja Obywatelska odchodzi do lamusa. Zastępuje ją Koalicja Europejska z udziałem właśnie byłych premierów i nie tylko. Piątkowa konferencja prasowa z udziałem Millera, Belki, ale i Ewy Kopacz, Radosława Sikorskiego i Kazimierza Marcinkiewicza ma przyspieszyć jednoczenie opozycji. Poza Schetyną deklaracja ma dziewięciu sygnatariuszy: Leszek Miller, Jerzy Buzek, Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz, Ewa Kopacz, Radosław Sikorski, Kazimierz Marcinkiewicz, Hanna Suchocka i Adam Daniel Rotfeld. – To apel, deklaracja, pokazanie naszej woli, że chcemy i możemy być razem – powiedział Schetyna. Inni politycy mówili o stawce wyborów do PE określających miejsce Polski w Europie – lub poza nią.

Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej", najszybciej na propozycję PO ma odpowiedzieć SLD – już w najbliższych dniach. Włodzimierz Czarzasty ma z aprobatą odnieść się do pomysłu zaprezentowanego przez Platformę. Na to liczą też stratedzy Grzegorza Schetyny, zgodnie z teorią, że przyłączenie się jednej partii wzmocni presję na PSL i Nowoczesną, by tworzyć listę pod kierownictwem Schetyny. PO liczy też na to, że układ kampanii i sceny politycznej będzie oznaczał de facto budowę tylko dwóch bloków – PiS i anty-PiS. Waldemara Pawlaka – byłego premiera z PSL – nie było na konferencji. Zabrakło też przedstawicieli Nowoczesnej. 16 lutego SLD ma oficjalnie wybrać strategię na wybory europejskie. Decyzje są również przed PSL.

Ale powołanie Koalicji Europejskiej w tym właśnie składzie zaskoczyło niektórych polityków PO w delegacji do Parlamentu Europejskiego, którzy szykowali się na rychłe ogłoszenie porozumienia zakładającego budowę „listy EPL" – Europejskiej Partii Ludowej opartej na PO i PSL. Konsternacja była nawet manifestowana publicznie.

– Jestem koncyliacyjna, ale moja granica koncyliacji została przekroczona. Nie wiem, czy tego typu powrót do przeszłości służy przyszłości. Pewnie Radek Sikorski zdjął już tabliczkę „strefa zdekomunizowana" – mówiła w Polsat News Julia Pitera, eurodeputowana PO. Jednak do porozumienia między PO a PSL nie doszło. Nowoczesna i PSL komunikowały wcześniej – zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie – że koalicja powinna zostać zawarta na wybory do PE oraz na wybory sejmowe. Jednak Koalicja Europejska to projekt, który w obecnej chwili wygląda jak budowany tylko na majowe wybory.

W samej PO są też napięcia na tle budowania list. Ewa Kopacz miała dostać propozycję startu w Małopolsce. Jednak publicznie – w czwartkowym programie „Fakt Opinie" – pytała „co ja mam wspólnego z Małopolską". O starcie Kopacz najczęściej mówiło się w kontekście Pomorza lub Warszawy. W Małopolsce rywalizowałby najpewniej z byłą premier Beatą Szydło. Budowa Koalicji Europejskiej oznacza też, że wielu z obecnych europosłów PO nie znalazłoby się na biorących miejscach na listach w 13 okręgach wyborczych.

Przed opozycją kolejne rozmowy i decyzje co do przyszłości. A PiS szykuje już przesłanie na wybory do PE, które ma dotyczyć „powrotu do przeszłości". – Stary układ łączy siły. Bardzo boi się utrzymania władzy po tegorocznych wyborach przez nas, przez obóz Zjednoczonej Prawicy. To jest koalicja strachu – powiedział w piątek Adam Bielan, wicemarszałek Senatu i jeden z głównych strategów Zjednoczonej Prawicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA