Polityka

Habilitacja Marka Chrzanowskiego pełna poważnych błędów

Marek Chrzanowski często występował w otoczeniu polityków PiS. Na zdjęciu w Jasionce, 2016 r.
PAP/ Darek Delmanowicz
Od oskarżeń o plagiat po brak dorobku naukowego, czyli jak Marek Chrzanowski, szef KNF, robił karierę naukową.

Marek Chrzanowski złożył wniosek o nadanie mu tytułu doktora habilitowanego nauk ekonomicznych na macierzystej uczelni – Szkole Głównej Handlowej w 2016 r. Miał 35 lat i zajmował już ważne stanowiska – od października 2015 r. należał do zespołu koordynacyjnego Narodowej Rady Rozwoju, a od stycznia 2016 r. był członkiem Rady Polityki Pieniężnej.

Według rozmówców „Rzeczpospolitej" w życiu publicznym i naukowym Chrzanowski cały czas ma „anioła stróża" w postaci Adama Glapińskiego – kiedyś prominentnego polityka PC, a od czerwca 2016 r. wpływowego finansisty – szefa NBP. – Glapiński kibicował karierze Chrzanowskiego i mocno ją wspierał. To on miał go „wymyślić" i rekomendował do Rady Polityki Pieniężnej – twierdzą nasi rozmówcy. Przyjrzeliśmy się owej karierze – dotarliśmy do recenzji, posiedzeń komisji habilitacyjnej, wyników głosowania.

Krytyczne recenzje

Trzy recenzje monografii habilitacyjnej zawierały krytyczne uwagi co do niewielkiego dorobku naukowego Marka Chrzanowskiego. Jedna – autorstwa prof. dr hab. Beaty Zofii Filipiak z Uniwersytetu Szczecińskiego – zawierała tak miażdżącą ocenę dorobku naukowego i monografii, że jej autorka negatywnie zaopiniowała wniosek habilitacyjny.

„Tylko 30 publikacji przez 10 lat od otrzymania stopnia doktora" – wskazuje prof. Filipiak. W dodatku prawie wszystkie ukazały się w macierzystym wydawnictwie naukowym. Kontakty dr. Chrzanowskiego z nauką światową profesor uznaje za „znikome". Wytyka brak staży naukowych. Dwaj pozostali recenzenci – prof. dr hab. inż. Janusz Zaleski i prof. dr hab. Florian Kuźnik – choć doceniają wartość monografii, także zauważają niezbyt imponujące dossier naukowca.

Chrzanowski podał, że uczestniczył w 32 konferencjach i m.in. przygotował 18 referatów (w tym kilka na konferencjach zagranicznych). Jednak prof. Filipiak wskazuje „nieścisłość". „Autor podaje, że wygłosił na konferencjach zagranicznych 6 referatów, jednakże w dokumentacji (...) brak informacji na ten temat". Na jakich zagranicznych konferencjach wygłaszał referaty? Nie wiadomo – dziekan Kolegium Zarządzania i Finansów SGH nie odpowiedział na pisemne pytanie recenzentki. Nie rozwiał też jej innych wątpliwości.

Recenzentka zaznacza: „Habilitant uczestniczył w jednej konferencji międzynarodowej za granicą (Barcelona) i wygłosił na niej referat". „Dorobek dydaktyczny jest satysfakcjonujący w rozumieniu obowiązujących przepisów prawa" – ocenia prof. Filipiak, ale i tu czuje niedosyt informacji.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 2011 r. we wniosku należy określić m.in. udział w konsorcjach i sieciach badawczych. I tu młody naukowiec wypada słabo – „Habilitant wykazał brak takiego osiągnięcia w dokumentacji". Nagrody – jedna od rektora SGH.

Wiele krytycznych uwag prof. Filipiak zgłosiła do monografii habilitacyjnej dr. Chrzanowskiego pt. „Polityka regionalna a system finansów publicznych. Wpływ wydatków strukturalnych na tempo konwergencji polskich regionów" , którą wskazał jako główne osiągnięcie naukowe.

Zarzuty o plagiat

Monografia liczy 149 stron. W recenzji czytamy, że autor nie postawił w sposób „jasny i precyzyjny hipotezy badawczej". Recenzentka wytyka, że habilitant wskazuje, iż m.in. korzystał z opracowań „zespołu" – jakiego i czego ta pomoc dotyczyła, nie dostaje odpowiedzi.

Recenzja porusza wątek korzystania z metod badawczych wypracowanych przez zespół dr. hab. Wojciecha Misiąga, znanego ekonomisty, byłego wiceministra finansów i wiceprezesa NIK (2011–2013).

Dr Misiąg zarzuca dr. Chrzanowskiemu plagiat. Oskarżenia spisane na 5,5 strony śle recenzentom i Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Kwestie „nieuprawnionych zapożyczeń i nierzetelności w podaniu autora jednej z prac" podnosi też w kolejnej recenzji prof. Florian Kuźnik z UE w Katowicach, który uznaje, że „zarzuty wymagają wyjaśnienia" .

Druga monografia Chrzanowskiego – na temat potencjału miasta Białystok – także budzi wątpliwości. Prof. Kuźnik pisze, że to nie jest klasyczna monografia naukowa, a badanie zostało wykonane metodą, jaką stosują spółki konsultingowe.

Prof. Filipiak wytropiła też np. kilkanaście „zapożyczeń" z pracy autora wydanej rok wcześniej. To m.in. całe akapity i rysunki. „Habilitant nie posiada udziału w konsorcjach i sieciach badawczych, nie sprawował opieki naukowej nad doktorantami w charakterze opiekuna naukowego lub promotora pomocniczego, z podaniem tytułów rozpraw doktorskich, nie odbył zagranicznych staży naukowych" – pisze. I dodaje: „Nie stworzył dzieła naukowego, w którym potwierdzałby ten znaczny wkład w rozwój nauk ekonomicznych". 15 listopada 2016 r. w Warszawie spotkała się komisja habilitacyjna powołana przez Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów.

Miesiąc wcześniej – decyzją premier Beaty Szydło – Marek Chrzanowski został szefem KNF. Wśród członków komisji znajduje się prof. Andrzej Kaźmierczak, który z ramienia prezesa NBP Adama Glapińskiego jest już członkiem KNF, stąd podejrzenie o „konflikt interesów". – Oblanie habilitacji to już nie jest tylko kwestia honoru. Byłby to skandal – ocenia nasz rozmówca. Komisja chce wyjaśnień. Chrzanowski tłumaczy, że całe badanie wykonał samodzielnie, że posiada dowody (algorytmy postępowania przy obliczeniach). Twierdzi, że dr Misiąg może mu być nieprzychylny, bo to on w 2013 r. dostał z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zlecenie na analizę wydatków i dochodów w podziale regionalnym. Dr Misiąg miał odmówić współpracy.

Te wyjaśnienia zadowoliły część komisji. Jej szefa, prof. Stanisława Owsiaka z UEw Krakowie, nie przekonały. „Nie wyolbrzymiałbym wkładu dr. Chrzanowskiego w rozwój nauki, artykuły też pozostawiają wiele do życzenia. Wiele z kryteriów na stopień doktora habilitowanego nie zostało w pełni spełnionych przez habilitanta" – mówił prof. Owsiak. I dodał: „Na miejscu dr. Chrzanowskiego wycofałbym wniosek".

Podczas posiedzenia Rady Kolegium Zarządzania i Finansów SGH (w lutym 2017 r.), gdy ważyły się losy habilitacji Chrzanowskiego, wywiązała się burzliwa dyskusja. Z 51 głosujących 17 było przeciw lub wstrzymało się od głosu.

– Na Radę Wydziału przybył Adam Glapiński, choć od objęcia stanowiska w NBP bywał tu niesłychanie rzadko. – Anioł stróż kibicował do ostatniej chwili – dodaje nasz rozmówca.

Teraz Adam Glapiński stanął murem za protegowanym. – Obyśmy mieli więcej takich 37-letnich profesorów w pełni profesjonalnych, uczciwych i szlachetnych – mówił mediom.

Chcieliśmy porozmawiać z dr. Misiągiem i recenzentami. Prof. Kuźnik odmówił nam rozmowy, prof. Beata Filipiak i dr Misiąg nie odpowiedzieli na pytania mailowe. Prof. dr hab. inż. Janusz Zaleski (mimo uwag dorobek uznał za wystarczający) przyznaje, że zna zarzuty dr. Misiąga, ale zaznacza, że on sam „nie znalazł elementów plagiatu". Marek Chrzanowski w związku z aferą KNF ma się stawić na rozmowę z dziekanem Kolegium Zarządzania i Finansów SGH, gdzie pracuje. Z Chrzanowskim nie udało nam się skontaktować.

Afera taśmowa odbija się na Getin Noble i Idea Banku

Klienci zaniepokojeni przepychanką z nadzorem

Akcje Getin Noble Banku ?i Idea Banku przez pięć dni potaniały odpowiednio o ?40 proc. i 27 proc. To pokłosie ujawnienia nagranej przez Leszka Czarneckiego rozmowy z Markiem Chrzanowskim. Główny akcjonariusz tych banków twierdzi, że ówczesny szef Komisji Nadzoru Finansowego chciał od niego łapówki w zamian za przychylność nadzoru. Sprawa zaniepokoiła klientów banków (Getin Noble ma 47 mld zł, a Idea Bank 19 mld zł depozytów). Niektórzy odwiedzali oddziały lub dzwonili do banków, podpytując o bezpieczeństwo swoich oszczędności, niektórzy zdecydowali się na wycofanie przynajmniej ich części. – Reakcje na rynku kapitałowym są emocjonalne i bez związku z sytuacją banku, który pracuje normalnie. Obsługa klientów przebiega bez żadnych zakłóceń – mówi Beata Nasik z biura prasowego Idea Banku. Podkreśla, że złożone w nim depozyty klientów są objęte państwowymi gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego w całości do równowartości 100 tys. euro (czyli obecnie niecałe 430 tys. zł). Także przedstawiciele Getin Noble podtrzymują, że przecena akcji na GPW „jest pochodną zewnętrznych i niezależnych od banku wydarzeń, które nie są związane z jego działalnością operacyjną i kondycją finansową". Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, zapewniał w piątek, że bank centralny dba, aby nie było żadnych kłopotów w systemie bankowym i płatnościowym. – Wszystko jest pod kontrolą, stabilne, odpowiednio uregulowane ustawowo. NBP jest gotów do działania. Na bieżąco obserwujemy wszystkie płatności, wpłaty, wypłaty. Wszystko jest bezpieczne, stabilne – przekonywał. W czwartek KSF omawiał sytuację Idea Banku i Getin Noble Banku. Stwierdzono, że system funkcjonuje stabilnie, a KSF na bieżąco monitoruje sytuację banków.

Maciej Rudzki

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL