Prowadzenie biznesu w Polsce staje się coraz trudniejsze. Przyczyną są rosnące ceny, wysoka inflacja i zmiany podatkowe, które zmuszają wielu przedsiębiorców do zwinięcia biznesu. Pozostali nerwowo obserwują sytuację i szukają sposobów uchronienia biznesu przed ostateczną zagładą.

Wyścig z czasem

Jakie nastroje panują wśród przedsiębiorców? Najlepiej wiedzą to księgowi. Z ich obserwacji wynika, że klienci niepokoją się o dalszy los swych firm, których budżety przez wzrost cen i zmiany w rozliczeniach podatkowych powoli przestają się spinać. Część rozważa zamknięcie biznesu, wielu szuka jednak nowych rozwiązań.

Czytaj więcej

Masakra małych firm. Eksperci: wielu przedsiębiorców nie przetrwa zimy

– Część z nas, księgowych, obserwuje większe zainteresowanie przekształceniami w spółki, najpierw w związku z Polskim Ładem i składką zdrowotną, ale również w związku z uchyleniem wejścia przepisów o ukrytej dywidendzie – tłumaczy Anna Gembicka-Wilk, właścicielka biura rachunkowego z Olsztyna.

O przyszłość polskich przedsiębiorców obawia się również Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Na kondycji polskiego biznesu negatywnie odbija się przede wszystkim rosnąca inflacja i galopujące ceny mediów. A zaproponowana przez rząd stawka maksymalnych cen prądu może ulżyć, ale średniemu i dużemu biznesowi. Mikro- i małym firmom niewiele pomoże, bo dla nich rachunki za energię i tak będą za wysokie. Efektem może być masowa likwidacja działalności, co grozi też wzrostem szarej strefy – uważa Mariusz Korzeb.

Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Witajcie w szarej strefie

– Nawet jeśli firma zostanie zamknięta czy zawieszona, nie zniknie człowiek, który ją prowadził. Na rynek pracy trafią tysiące ludzi, a nasze państwo nie daje im obecnie wsparcia – podkreśla Mariusz Korzeb.

Coraz gorszą kondycję i nastroje firm potwierdza Sebastian Młodziński, prezes firmy TIMATE oferującej informatyczne systemy wsparcia dla biznesu.

– Wiele firm jest w słabej kondycji finansowej. Przy czym większość wprowadziła już proste rozwiązania, które dają oszczędności, jak zmniejszenie zużycia prądu czy cięcie wydatków. Teraz stoją przed widmem zwolnień. Wiedzą jednak, że to ostateczność, bo zwolnienia to prosta droga do upadłości. Dlatego szukają innych nowoczesnych rozwiązań pozwalających na szybką optymalizację procesów i zarządzania firmą – mówi Sebastian Młodziński.

Wędka zamiast ryby

– Problemy w firmach utrzymują się od dłuższego czasu i przybierają na sile. Pierwsze firmy już musiały ogłosić upadłość, a spodziewamy się, że to początek trendu. Częściowo to pokłosie problemów z rozliczeniami tarcz covidowych, ale także wzrostu cen, inflacji, przerwanych łańcuchów dostaw i kurczących się gospodarek – wyjaśnia Mirosław Siwiński, radca prawny, doradca podatkowy, partner w Advicero Nexia.

W ocenie eksperta, żeby zapobiec gospodarczej katastrofie, rząd musi nie tylko szybko zapanować na inflacją, ale odblokować inwestycje w odnawialne źródła energii i zmienić filozofię podatkową.

– Zamiast dotować gospodarkę, co generuje wysokie koszty obsługi, lepiej zmniejszyć obciążenia budżetowe i np. wycofać się z Polskiego Ładu, obniżając podatki i składkę zdrowotną – rekomenduje Siwiński.