fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Fiskus nie odda nadpłaconego VAT

123RF
Firmom, które stosowały za wysokie stawki VAT, trudno będzie go odzyskać. Skarbówce pomogą nowe przepisy.

Jeśli ciężar podatku ponoszą klienci, to sprzedawcy nie przysługuje jego zwrot. Tak wynika z przygotowanej przez Ministerstwo Finansów nowelizacji ustawy o VAT i ordynacji podatkowej.

– Fiskus już teraz odmawia firmom ubiegającym się o odzyskanie podatku nadpłaconego wskutek zastosowania za wysokiej stawki – mówi Paweł Fałkowski, doradca podatkowy, partner w firmie ALTO. Jako przykład podaje sprawy restauracji próbujących odzyskać VAT od posiłków. Przez lata ich sprzedaż była uznawana za usługę gastronomiczną opodatkowaną 8 proc. VAT. Teraz przy dostawie gotowych posiłków można stosować (pod pewnymi warunkami) stawkę 5 proc.

– Urzędy nie chcą jednak oddawać VAT. Twierdzą, że to klienci ponieśli jego ekonomiczny ciężar. A przecież restaurator nie ma jak oddać go klientom – tłumaczy ekspert.

Podobnie było z właścicielami siłowni i klubów fitness. Fiskus długo kazał im płacić 23 proc. VAT. Twierdził, że 8-proc. stawka dotyczy tylko samego wstępu do obiektu, a nie korzystania ze znajdujących się w nim urządzeń. Skarbówka ustąpiła w tej sprawie dopiero pod wpływem orzecznictwa sądowego. Po przyznającej rację podatnikom interpretacji ogólnej ministra finansów firmy, które odprowadzały wyższy VAT, próbowały odzyskać różnicę w stawkach. Fiskus twierdził jednak, że zwrot podatku byłby dla nich nieuzasadnionym przysporzeniem majątkowym. Różnicy w cenie nie oddadzą bowiem klientom.

Jak zwrócić klientom

Fiskus często jednak przegrywał w sądach spory o zwroty. Przykładowo w jednym z wyroków Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie skrytykował to, że urzędnicy oczekują od przedsiębiorcy niewykonalnej technicznie czynności, czyli oddania różnicy podatku klientom. I podkreślił, że nie ma to znaczenia dla ustalenia, czy przysługuje mu nadpłata (III SA/Wa 3113/16).

Nowe przepisy mają ułatwić życie skarbówce. Zgodnie z projektowaną zmianą do ordynacji podatkowej przedsiębiorca nie dostanie zwrotu, jeżeli urzędnicy udowodnią, że skutkowałoby to jego nieuzasadnionym wzbogaceniem. Będzie tak, gdy ciężar podatku poniesie nabywca towaru lub usługi.

Kto się bogaci

Zdaniem Pawła Fałkowskiego Ministerstwo Finansów przyjęło błędnie, że korekta stawek VAT prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia się sprzedawcy.

– Z reguły sprzedawca umawia się z klientem na cenę brutto. I klienta nie interesuje, ile w tej cenie jest podatku. Korekta oznacza poprawienie błędu i zastosowanie prawidłowej stawki. Inaczej byłoby, gdyby sprzedawca umówił się na cenę netto plus VAT, zastosował wyższą stawkę podatku, a potem jego część odzyskał – tłumaczy Paweł Fałkowski. Pyta, co będzie, gdy przedsiębiorca pomyli się w drugą stronę i zastosuje przy sprzedaży za niską stawkę podatku. Czy korekta spowoduje jego nieuzasadnione zubożenie, bo przecież nie ściągnie już różnicy od klienta?

Z uzasadnienia nowelizacji wynika, że wprowadzenie klauzuli bezpodstawnego wzbogacenia to zmiana uściślająca. Ministerstwo Finansów powołuje się na uchwałę Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2011 r. (I GPS 1/11), w której stwierdzono, że przekazanie przedsiębiorcy kwoty otrzymanej już od konsumenta prowadzi do podwójnego zwrotu.

– Ta uchwała dotyczyła podatku akcyzowego, nie można więc jej automatycznie stosować do VAT – mówi Paweł Fałkowski.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 lipca 2018 r.

etap legislacji: uzgodnienia wewnętrzne

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Lesław Mazur, radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Thedy & Partners

Proponowaną nowelizacją fiskus zmienia polski model nadpłaty podatku i uzależnia jej zwrot od poniesienia przez podatnika ciężaru nienależnie zapłaconej daniny. I choć ma do tego prawo, to powstaje pytanie, jak udowodnić nieuzasadnione wzbogacenie podatnika. Dowodzenie nie może przecież ograniczyć się do prostego wykazania, że „przerzucił" ciężar podatku na swego kontrahenta. Każde obciążenie (należne bądź nienależne) wpływa bowiem w ostatecznym rozrachunku na wzrost ceny towaru czy usługi. Z kolei wyższa cena ogranicza w naturalny sposób popyt. Zmniejszona konsumpcja to zaś strata dla przedsiębiorcy, którą urzędy – w nowej rzeczywistości – powinny uwzględniać przy badaniu, czy zwrot nadpłaty skutkowałby nieuzasadnionym wzbogaceniem podatnika. W podobnej sytuacji jest przedsiębiorca, który zamiast wzrostu ceny decyduje się na obniżenie swojej marży. Liczę, że proponowana zmiana w praktyce nie zabije instytucji nadpłaty. Często bowiem daniny publiczne są przecież w jakimś sensie przerzucane przez przedsiębiorcę na kontrahentów jako jeden z elementów kosztowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA