fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Sydney – Hobart: dziewiąty sukces „Wild Oats XI”

AFP
Po najbardziej emocjonującym finiszu od lat w 74. regatach Sydney – Hobart znów zwyciężył „Wild Oats XI”, czyli legendarny jacht rodziny Oatleyów.

Emocje trwały do ostatniego etapu rywalizacji – czwórka 100-stopowych jachtów klasy supermaxi niemal do końca płynęła blisko siebie, decydowała nie tylko techniczna doskonałość i wielkość jednostek, ale także umiejętności czysto żeglarskie: czytanie wiatru, intuicja, spryt na wodzie i zgranie załogi.

Skiper „Wild Oats XI" Mark Richards okazał się tym najlepszym, wpłynął do Constitution Dock w stolicy Tasmanii jako pierwszy po jednym dniu, 19 godzinach, 7 minutach i 21 sekundach od startu w Sydney.

Wedle zgodnych ocen obserwatorów o zwycięstwie zadecydował mistrzowski manewr w końcówce wyścigu. Załoga „Wild Oats XI" wybrała trasę bardziej na wschód od wybrzeży Tasmanii, tam wiało mocniej i australijski jacht zdołał wyprzedzić długo prowadzących obrońców tytułu na „Comanche".

To był najważniejszy moment dla zwycięzców, którzy na dziewiąty triumf czekali od 2014 roku. W 2015 i 2016 „Wild Oats XI" musiał się wycofać ze względu na awarie sprzętowe, a rok temu, choć jacht Oatleyów był pierwszy na mecie w rekordowym czasie, to przegrał ze względów regulaminowych: sędziowie uwzględnili protest załogi „Comanche", dali chwilowym mistrzom godzinę kary i w ten sposób chwałę (oraz rekord trasy) dostali protestujący.

– Czy to się ludziom podoba, czy nie, „Wild Oats" dziesięć razy był pierwszy na mecie, niezależnie od jakichkolwiek ocen. Dla nas to z pewnością dzień odkupienia – mówił szczęśliwy skiper Mark Richards.

Prowadzony przez niego jacht należy do sławnej australijskiej rodziny, której głową był przez lata milioner Bob Oatley, zmarły w 2016 roku biznesmen, winiarz, filantrop i oczywiście żeglarz. Wnuk Boba Daniel Oatley był w tym roku członkiem zwycięskiej załogi, w której płynął także zdobywca Pucharu Ameryki Sam Newton oraz weteran regat Sydney – Hobart Steve Jarvin (30 startów). Formalnym właścicielem zwycięskiej jednostki jest syn Boba – Sandy Oatley.

Drugi na mecie, niecałe pół godziny za zwycięzcą, był „Black Jack", wielka i nowoczesna jednostka należąca od 2017 roku do 77-letniego Australijczyka Petera Harburga, też milionera (z rynku nieruchomości), również weterana regat Sydney – Hobart. Jacht Harburga efektownie wygrał nieoficjalny, pierwszy etap regat, właściwie prolog – do ujścia portu w Sydney, potem trzymał się blisko liderów, by na końcu udanie zaatakować „Comanche" w walce o drugą pozycję.

„Comanche", zwycięzcy z 2016 i 2017 roku, tym razem musieli przełknąć dwie gorzkie pigułki – długo prowadzili, ale po utracie prowadzenia na rzecz „Wild Oats XI" cztery godziny przed metą, przegrali też z „Black Jackiem" – zaledwie o 63 sekundy.

Czwarty był „InfoTrack", także 100-stopowy jacht, należący do Christiana Becka. Cała wielka czwórka pojawiła się w Hobart w ciągu 45 minut. Takiego finiszu nigdy wcześniej nie widziano.

Za największymi jachtami toczyła się także zacięta walka o zwycięstwo handicapowe, po uwzględnieniu przeliczników. Oficjalny tytuł mistrza i puchar regat Sydney – Hobart czyli Tattersalls Cup dostaje właśnie ten jacht.

W tym roku wygrał 11. na mecie „Ichi Ban" prowadzony przez Matta Allena. Powtórzył sukces z ubiegłego roku, co zdarzyło się po raz pierwszy od 53 lat. Na trzecim miejscu sklasyfikowano drugi jacht Oatleyów, 66-stopowy „Wild Oats X", płynący z całkowicie żeńską załogą pod nazwą „Ocean Respect Racing". Panie na mecie były szóste.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA