fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ukraińcy kupują mieszkania w Polsce

Prognozuje się, że obywatele Ukrainy będą siłą napędową rynku nieruchomości.
shutterstock
Ukraińcy przyjeżdżają do Polski, by kupić mieszkanie. W 2016 r. mieliśmy rekordową liczbę transakcji.

Obywatele Ukrainy to dziś najlepsi klienci polskich biur nieruchomości. Kupują za gotówkę, nie wybrzydzają. To dowód na to, że przyjeżdżają do Polski nie tylko za pracą. Chcą tu osiąść na stałe.

Potwierdzają to dane MSWiA dotyczące zakupu nieruchomości przez cudzoziemców w 2016 r. Pokazują one ogromne, dotychczas nienotowane, zainteresowanie mieszkaniami i gruntami w Polsce sąsiadów zza wschodniej granicy.

Aby cudzoziemiec, także ten spoza Unii, kupił samodzielne mieszkanie w Polsce, nie musi mieć zezwolenia ministra spraw wewnętrznych i administracji (poza położonymi w strefie nadgranicznej i lokalami użytkowymi). – Wystarczy, że przebywa w Polsce legalnie – podkreśla Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości, Home Broker.

Pod względem liczby transakcji bez zezwolenia Ukraińcy plasują się zaraz za Niemcami. W ubiegłym roku ci pierwsi zawarli 1,5 tys. transakcji nabycia mieszkania. Drudzy – ponad 2,2 tys.

– Prognozujemy, że obywatele tego państwa będą w najbliższych latach siłą napędową rynku nieruchomości, głównie wtórnego, w Polsce – mówi nam przedstawiciel dużej agencji nieruchomości.

Numerem jeden jest dla cudzoziemca Warszawa, ale także Kraków, Gdańsk, Poznań czy Wrocław.

Dlaczego kupują w Polsce? Według szacunków NBP w 2016 r. w Polsce pracowało 1,2 mln Ukraińców. To głównie (ponad połowa) osoby młode i bezdzietne. Ponad 40 proc. pozostaje w związku małżeńskim, co może oznaczać, że chcą szukać w Polsce stabilizacji zawodowej i rodzinnej.

Jak podkreśla Marcin Krasoń, biorąc pod uwagę nominalne ceny, można wyciągnąć wniosek, że mieszkania na Ukrainie są tańsze niż w Polsce. Średnia cena metra kwadratowego mieszkania w centrum Warszawy jest około dwukrotnie wyższa niż w Kijowie. – Jednak zarobki warszawskie przekraczają kijowskie niemal czterokrotnie, co oznacza, że tak naprawdę dostępność mieszkań w Warszawie jest dwukrotnie większa niż w Kijowie – tłumaczy Krasoń. – Trzeba też zwrócić uwagę na stabilizację rynku, co jest ogromną zaletą Polski, i jego standardy. Ze względu na niechęć do płacenia podatków na Ukrainie nadal często kombinuje się z omijaniem prawa, w Polsce transakcje mieszkaniowe są bezpieczniejsze i pewniejsze – podkreśla Krasoń.

Z raportu MSWiA wynika, że Ukraińcy, którzy kupują mieszkania w strefie przygranicznej (a więc muszą mieć zezwolenie resortu), wiążą przyszłość z Polską i tu chcą osiąść. W 2016 r. wydano obywatelom Ukrainy 59 takich zezwoleń (kupili 3426,66 mkw. lokali). To rekord, bo Białorusini otrzymali 11 zezwoleń, a Rosjanie osiem. W sumie jest to ponad 81 proc. wszystkich zezwoleń wydanych cudzoziemcom na nabycie lokali mieszkalnych i użytkowych w 2016 r. Średnie lokum ma 61 mkw. powierzchni.

Jednak Ukraińcowi jest trudniej niż Polakowi o kredyt hipoteczny. Dlatego przybysze często kupują mieszkania za gotówkę. – Część z nich to zamożni mieszkańcy Ukrainy, których na to stać, inni zaś sprzedają cały swój majątek na Ukrainie i rozpoczynają życie w Polsce – wyjaśnia Krasoń. Państwowy bank PKO BP obecnie udziela kredytu hipotecznego Własny Kąt zarówno rezydentom, jak i nierezydentom, jednak stawia wysokie wymogi wobec kredytobiorcy. – Wnioskodawcy nieposiadający obywatelstwa polskiego, a osiągający dochody w złotych, powinni przedstawić m.in. dokument tożsamości, w tym kartę pobytu, dokumenty dotyczące osiąganych dochodów, w tym zezwolenie na pracę w Polsce – o ile jest wymagane, dokumenty dotyczące inwestycji, opinię z banków (wyciąg z rachunków bankowych zagranicznych), zagraniczny raport kredytowy z kraju, którego klient jest obywatelem – tłumaczy Iwona Radomska, ekspert PKO BP.

Ukraińcy także często kupują mieszkania w rejonach przygranicznych na Pomorzu i Podkarpaciu. – Jeśli chodzi o obywateli Ukrainy przebywających na terenie Jarosławia, zauważam przede wszystkim wzrost zatrudnienia w naszych firmach i zakładach produkcyjnych, np. Sokołów SA Oddział w Jarosławiu czy Lear Corporation Poland – przyznaje Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia na Podkarpaciu. Gmina nie widzi na razie wzmożonej tendencji do zakupu nieruchomości czy zwiększonej liczby zgłoszeń stałego pobytu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA