fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Czaputowicz: Kontrowersyjny wyrok Trybunału

Jacek Czaputowicz
Fotorzepa/Piotr Nowak
Trybunał Konstytucyjny powinien analizować zgodność ustawy z konstytucją i nie uzależniać treści swoich orzeczeń od późniejszych działań prezydenta – pisze politolog.

Zamiast badać zgodność ustawy z 25 czerwca tego roku z konstytucją, Trybunał Konstytucyjny orzekł de facto, że w sytuacji, gdy zakończenie kadencji sędziego zbiega się z zakończeniem kadencji Sejmu, skład Trybunału Konstytucyjnego kształtowany jest przez prezydenta.

Z orzeczenia z 3 grudnia tego roku wynika, że wybór trójki sędziów „listopadowych" został uznany za konstytucyjny tylko dlatego, że prezydent zwołał pierwsze posiedzenie Sejmu po dniu opróżnienia stanowisk przez sędziów kończących kadencje 6 listopada. Gdyby zwołał je tydzień wcześniej, status sędziów „listopadowych" i „grudniowych" byłby, według przyjętej przez Trybunał logiki, podobny. Czy jednak konstytucyjność przepisów ustawy może być warunkowa, tzn. zależeć od działań podejmowanych przez organy państwa po jej uchwaleniu?

Przyjmując ustawę z 25 czerwca, Sejm nie wiedział, kiedy skończy się jego kadencja. Po ogłoszeniu terminu wyborów przez prezydenta Bronisława Komorowskiego stało się jasne, że zakończy się ona między 24 października a 24 listopada 2015 r. Wprowadzony wówczas art. 137 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym umożliwiał wybór piątki sędziów, których kadencja upływała w roku 2015 r. Trybunał Konstytucyjny wprowadził jednak w swoim orzeczeniu podział tych sędziów na „listopadowych" i „grudniowych", uznając wybór tych ostatnich za niekonstytucyjny, natomiast tych pierwszych za zgodny z konstytucją.

Trybunał powinien jednak analizować zgodność ustawy z konstytucją i nie uzależniać treści swoich orzeczeń od późniejszych działań prezydenta. Trudno także zgodzić się z Trybunałem, że „listopadowa" trójka stała się sędziami z chwilą wyboru. Wówczas bowiem zwołanie pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji przed 6 listopada, co było możliwe i zależało tylko od woli prezydenta, czyniłoby wybór tych sędziów niekonstytucyjnym, podobnie jak wybór sędziów „grudniowych". Ostatecznie więc ustawodawca, wbrew temu, co twierdzi Trybunał, unormował procedurę wyboru sędziów w taki sposób, że de facto powierzył go innemu organowi państwa.

Autor jest profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA