fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Geert Wilders nie pójdzie do więzienia za "mniej Arabów"

Posłowie partii Wildersa protestują przeciwko zamykaniu mu ust
AFP
W najważniejszym politycznym procesie w Holandii prokurator nie domaga się kary więzienia, lecz jedynie grzywny (5000 euro). Wszystko wskazuje więc na to, że przywódca populistycznej Partii Wolności (PVV) Geert Wilders nie będzie obserwował zza krat wyborów, które się odbędą w marcu.

A wybory te, jak wskazuje od miesięcy większość sondaży, Partia Wolności pod wodzą Wildersa powinna wygrać. Kampanię wyborczą prowadzi pod hasłem powstrzymania "islamizacji Niderlandów" albo wręcz pod hasłem dezislamizacji. Z nienawistnym stosunkiem do muzułmanów wiąże się  proces Wildersa, który toczy się przed sądem w Schiphol, pilnie strzeżonym przez służby mundurowe.

Proces toczy się jednak bez udziału oskarżonego, ponieważ ten uznał sprawę za polityczną. Reprezentuje go adwokat.

Posłowie PVV protestowali w czwartek w parlamencie w Hadze z portretem Wildersa, na którym zaklejono mu usta czerwonym plastrem, co ma sugerować, że proces ich lidera to zamach na wolność słowa.

Wilders jest oskarżany o dyskryminację z powodu rasy lub religii i szerzenie nienawiści. Zarzut związany jest z jego wystąpieniem na wiecu partyjnym w Hadze w 2014 roku.

Na wiecu Wilders spytał swoich zwolenników: - Chcecie mieć w tym mieście i w całej Holandii więcej czy mniej Marokańczyków?

- Mniej, mniej, mniej! - odpowiedział tłum.

- To się o to zatroszczymy! - obiecał Wilders.

Po wiecu prokuraturę zalały skargi na lidera PVV - było ich kilka tysięcy. Teoretycznie Wildersowi groziło nawet dwa lata więzienia, ale prokurator wczoraj domagał się tylko skromnej grzywny w wysokości 5000 euro.

Istnieje obawa, że proces zwiększy szanse Wildersa i PVV na zwycięstwo w wyborach 15 marca 2017 roku. Obecnie Partia Wolności jest ledwie piątym pod względem liczby posłów ugrupowaniem (ma 12 przedstawicieli w 150-miejscowym parlamencie). Większość sondaży przewiduje, że po najbliższych wyborach będzie na pierwszym miejscu.

Sam Wilders jest uskrzydlony sukcesem przypominającego go, nawet fizycznie, Donalda Trumpa w USA. - To początek patriotycznej wiosny na Zachodzie - powiedział na wieść o wynikach wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Wilders ma za sobą podobny proces w 2011 roku - wtedy był oskarżony za porównanie Koranu do „Mein Kampf" Adolfa Hitlera i nawoływanie do odbierania obywatelstwa „muzułmańskim kryminalistom". Został uniewinniony.

Jednak w obecnym procesie prokuratura stawiała mu przede wszystkim poważniejszy zarzut rasizmu, a nie - jak wtedy - ataku na religię.

Marokańczycy, których liczbę Wilders chciałby w Holandii zmniejszyć, są najliczniejsi wśród muzułmańskich imigrantów. Stanowią około 2,3 proc. mieszkańców 17-milionowej Holandii.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA