fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Kiedy wydatki na arbitraż spółka matka może zaliczyć do kosztów podatkowych

123RF
Wydatki na arbitraż może odliczyć spółka matka, nawet jeśli sprawa dotyczyła sporu o kontrakt firmy zależnej.

Arbitraż staje się coraz bardziej popularny, bo pozwala na szybkie rozstrzygnięcie sporu. W 2015 r. Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej rozpatrzył prawie 300 spraw. Fiskus jednak utrudniał rozliczenie wydatków na polubowny sąd. Na szczęscie we wtorek Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że główna firma w holdingu może je zaliczyć w swoje koszty, nawet gdy proces dotyczył spółki córki.

Niefortunna transakcja

Kanwą sporu była interpretacja podatkowa. Z wnioskiem o jej wydanie wystąpiła spółka dominująca w grupie kapitałowej. Tłumaczyła, że działa jako spółka holdingowa. Zajmuje się tworzeniem bądź przejmowaniem, a następnie zarządzaniem i kontrolowaniem firm zależnych. Jej głównym zadaniem jest wyznaczanie strategii działania oraz koordynacja i zarządzanie w obszarach centralnych spółek zależnych: finanse, księgowość, prawo, personel. Spółki podporządkowane koncentrują się na działalności operacyjnej.

Problem powstał, kiedy jedna ze spółek córek planowała zbyć udziały. Finalizacja transakcji stanęła pod znakiem zapytania, gdy firma audytorska nie sporządziła raportu, który miał stanowić podstawę ustalenia ceny za udziały i akcje. W tej sytuacji spółka matka postanowiła pozwać firmę doradczą do Sądu Arbitrażowego przy KIG. Pozew o zapłatę grubo ponad 400 mln zł dotyczył naprawienia szkody poniesionej w następstwie niewykonania umowy zawartej pomiędzy audytorem a spółka córką. Spółka postanowiła się upewnić, czy wydatki poniesione w związku z procesem arbitrażowym będą dla niej kosztem uzyskania przychodów.

Sama uważała, że tak. Nie miała żadnych wątpliwości, że wydatki na arbitraż zostały poniesione w związku z osiągnięciem przychodów i nie zostały wyłączone przez ustawodawcę z kategorii kosztów. W konsekwencji mieszczą się w ogólnej definicji kosztów podatkowych. A jako pośrednie powinny zostać rozliczone w dacie ich poniesienia.

Fiskus miał jednak inną koncepcję. Jego zdaniem wydatki poniesione na spór arbitrażowy nie mogą być kosztem spółki matki. A to dlatego, że nie spełniają jednej z podstawowych przesłanek, tj. nie zostały poniesione w celu osiągnięcia przychodu.

Urzędnicy podkreślali, że ewentualna odpowiedzialność odszkodowawcza wiąże się z innym podmiotem, tj. spółką córką. Roszczenie wnioskodawczyni o zapłatę nie jest związane z jej utraconymi przychodami. Spółka działała wyłącznie jako doradca i podmiot zarządzający projektem. Wydatki, o które pyta, nie przekładają się wprost na jej przychód, zachowanie czy zabezpieczenie jego źródła.

Spółka zaskarżyła interpretację i wygrała.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nie miał wątpliwości, że ponoszone przez skarżącą koszty postępowania arbitrażowego w sprawie z tytułu niewykonania zobowiązania są związane z jej działalnością gospodarczą jako spółki dominującej w grupie kapitałowej.

W ocenie WSA w sprawie nie można pominąć przedmiotu działalności gospodarczej skarżącej jako spółki holdingowej. To jest tego, że prowadzi ona działalność w szczególności poprzez zarządzanie portfolio udziałów w spółkach zależnych, łącznie z przeprowadzaniem ich zbycia czy nabycia.

Jednym z elementów tej działalności jest dbałość o interesy i wizerunek firmy. WSA podkreślił, że skarżąca we wniosku wykazała związek spornych wydatków z prowadzoną działalnością gospodarczą oraz ich celowość i racjonalność. To ona miała podpisany kontrakt z firmą doradczą, która nie przygotowała raportu. To że odszkodowanie miało związek z transakcja prowadzoną przez spółkę zależną, nie wykluczało prawa do kosztów dla spółki matki.

Fiskus nie dawał za wygraną i zaskarżył niekorzystne dla siebie orzeczenie do NSA.

W trakcie rozprawy pełnomocnik skarbówki radca prawny Andrzej Serwa zarzucał, że WSA nie odniósł się do kwestii, czy sporne wydatki zostaną poniesione w celu uzyskania przychodu spółki matki. Przekonywał, że takiego związku nie ma, a interpretacja odmawiająca prawa do kosztów była prawidłowa.

Przeciwnego zdania była pełnomocniczka spółki Karolina Stawowska, doradca podatkowy, partner w kancelarii Wierzbowski Evershed. Podkreślała, że otrzymane odszkodowanie spółka matka rozpozna jako swój przychód podlegający opodatkowaniu. W jej ocenie nie można zgodzić się z fiskusem na powiązanie kosztów arbitrażu z wyceną udziałów, które miała zbyć spółka zależna, a więc z przychodem ze zbycia udziałów.

Sporne wydatki są bezpośrednio związane z odszkodowaniem uzyskanym w wyniku postępowania arbitrażowego zainicjowanego przez jej mocodawcę. I pośrednio z wydatkami na zbycie udziałów w firmie zależnej, które przekładało się na kondycję finansową holdingu, w tym spółki zarządzającej.

– Gdyby spółka zarządzająca nie wystąpiła o odszkodowanie do sądu arbitrażowego, działałaby na szkodę holdingu. Inne spółki z grupy miałyby do niej ewentualne roszczenie, że źle nią zarządza – tłumaczyła Karolina Stawowska.

Z jej argumentacją w pełni zgodził się sąd kasacyjny. W jego ocenie nie można się zgodzić, że odszkodowanie w spornej sprawie przysługuje wyłącznie spółce zależnej, która zbywała udziały. Chodzi przecież o firmy z grupy kapitałowej.

Dla dobra wszystkich

NSA podkreślał, że zjawiska, które kreują koszty podatkowe, są w tym przypadku ze sobą powiązane. Wydatki, aby mogły być kosztem, muszą być poniesione w celu osiągnięcia przychodu. Ten cel może być pośredni lub bezpośredni.

Jak jednak podkreślał sędzia NSA Antoni Hanusz, nie można ze spornego stanu faktycznego wyeliminować zadań, które spółka holdingowa pełni w stosunku do całej grupy. Dlatego należało jej przyznać prawo do kosztów podatkowych.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt II FSK 3270/13

Opinia dla „Rz"

Adam Bartosiewicz, radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL

Pogląd NSA zasługuje na aprobatę. Dobrze, że sądy administracyjne obu instancji potrafiły dostrzec, iż do zdarzenia doszło w grupie holdingowej. Byt spółki matki zależy przecież w dużej mierze od kondycji spółek córek. Spółka matka miała prawny obowiązek zajmowania się określonymi sprawami spółek córek, za co otrzymywała przychody (bezpośrednio – wynagrodzenie za usługi zarządcze). Ponadto dbanie o kondycję finansową spółek córek przekłada się generalnie na przychody spółki matki. Jest także działaniem mającym na celu dbanie o źródło przychodów. Dziwić tylko może, że tak oczywista sprawa musiała znaleźć swój finał aż w sądzie kasacyjnym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA