fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Potęga wcale nie potężna

AFP
Komplet wygranych, osiem bramek strzelonych, ani jednej straconej, ale to nie znaczy, że już zniknęły troski.
W Europie – statystycznie – lepiej od drużyny Jerzego Brzęczka prezentują się tylko Hiszpanie, którzy również wygrali wszystkie mecze, strzelając o trzy gole więcej niż biało-czerwoni.
Pomimo to trudno stwierdzić, że reprezentacja Polski jest na dobrej drodze, by zwojować coś na Euro 2020, chociaż oczywiście efektowna wygrana z Izraelem 4:0 wlewa nieco optymizmu w serca kibiców.
Izraelczycy przyjechali do Warszawy jakby uśpieni dobrą serią (dwa zwycięstwa i remis) i zostali sprowadzeni na ziemię. Błąd popełnił z pewnością trener Andreas Herzog, który nie kazał swoim piłkarzom schować się za gardą, tylko pójść na wymianę ciosów.
O klasie grupy dużo mówi fakt, że ten słaby Izrael, mimo tak dotkliwej porażki na Stadionie Narodowym, wciąż jest wiceliderem i faworytem do awansu z drugiego miejsca.
Kibice reprezentacji Polski po raz pierwszy mogą na własnej skórze przekonać się, co czują fani tradycyjnych piłkarskich potęg, dla których eliminacje są złem koniecznym: awansować jak najszybciej, jak najmniejszym nakładem sił, bez nieprzewidzianych wpadek i wypadków.

Mnóstwo szczęścia

Dla nas eliminacje były zawsze celem samym w sobie. Zmieniło się to, gdy dzięki kombinacji dobrych wyników kadry Adama Nawałki i jego niechęci (czy planowej – to kwestia na osobne opowiadanie) do rozgrywania meczów towarzyskich awansowaliśmy na tyle wysoko w rankingach, by być losowanym z pierwszego koszyka. I wtedy eliminacje dla nas także stały się wyłącznie środkiem do celu.
Ale mieliśmy też mnóstwo szczęścia, przecież w drugim koszyku czekali Niemcy, Duńczycy (awansowali w Rosji z grupy i dopiero w karnych przegrali z Chorwacją), Szwedzi (ćwierćfinał MŚ), Rosjanie (też ćwierćfinał) czy jedna z rewelacji poprzedniego Euro – Islandia.
Nawet w trzecim koszyku ukryli się Serbowie (uczestnicy mundialu) czy podnoszący się z kryzysu Turcy, którzy pokonali w ostatni weekend urzędujących mistrzów świata Francuzów 2:0. Tymczasem z drugiego i trzeciego koszyka do Polaków dolosowano Austrię i Izrael.
Najbardziej obawialiśmy się Austrii, ale po wygranym 1:0 meczu w Wiedniu i  porażce Austriaków z Izraelem 2:4, przestaliśmy. Gdy wydawało się, że to ekipa z Bliskiego Wschodu będzie najgroźniejszym rywalem – odpowiedź przyszła w poniedziałkowy wieczór.

Ostrożny Brzęczek

Oczywiście Brzęczek nie chce przyznać, że jego drużyna już awansowała do Euro 2020. – Proszę mi wskazać zespół, który z 12 punktami awansował do jakichkolwiek finałów – mówił na konferencji po spotkaniu z Izraelem. Po czym dodawał: – Gdybym stwierdził, że już awansowaliśmy, byłby to brak szacunku dla pozostałych reprezentacji w naszej grupie.
I oczywiście selekcjoner ma rację. 12 punktów do awansu nie wystarczy. Jednocześnie nie sposób pozbyć się wrażenia, że tylko kataklizm pozbawi reprezentację wyjazdu na Euro.
Skoro jednak eliminacje są środkiem, a nie celem, to Brzęczka i jego drużynę czeka mnóstwo pracy. Trzy pierwsze spotkania pozostawiały bowiem mnóstwo do życzenia, pomimo dobrych wyników. Nie sposób pozbyć się wrażenia, że na mistrzostwach czekać będzie biało-czerwonych doskonale znany scenariusz – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.
Chociaż trzeba też pamiętać, że po powiększeniu Euro do 24 drużyn do finałów awansują po dwa zespoły z każdej grupy eliminacyjnej, a już na turnieju do 1/8 finału będzie się można prześliznąć nawet z trzeciej pozycji w grupie. Tym bardziej więc to rundy pucharowe powinny być celem biało-czerwonych podczas przyszłorocznych mistrzostw rozsianych po całym kontynencie.

Mnóstwo pomysłów

Brzęczek ma kilka problemów i całe mnóstwo pomysłów na ich rozwiązanie – czasem ma się wrażenie, że aż zbyt dużo i kłopot jest w selekcji najlepszych. Piotr Zieliński grał już w tej drużynie z lewej strony, z prawej i jako ofensywny pomocnik ustawiony za napastnikiem.
Brzęczek nie chciał też powiedzieć wprost, że mecz z Izraelem ostatecznie przekonał go do gry dwoma napastnikami i mówił, iż siłą jego reprezentacji ma być umiejętność gry w dwóch systemach. Ale po czerwcowym dwumeczu trudno wyobrazić sobie sytuację, że posadzi Krzysztofa Piątka na ławkę. Napastnik Milanu zapewnił wygraną z Macedonią Północną i strzelił pierwszą bramkę w spotkaniu z Izraelem. Jest najlepszym strzelcem za kadencji Brzęczka (cztery gole). Ponieważ pozycja Roberta Lewandowskiego jest niepodważalna, to wydaje się, że we wrześniowych meczach ze Słowenią i Austrią zarówno system, jak i personalia pozostaną bez zmian.
Frank Rijkaard powiedział kiedyś o treningach: „Nikt nie rozlicza Pavarottiego z tego, jak śpiewa pod prysznicem". I wygląda na to, że choć eliminacje to nie trening, kadrę Brzęczka na serio zaczniemy rozliczać dopiero z występu na Euro.

Grupa G: Rozegrane mecze:

Austria – Polska 0:1 (Piątek 69)
Polska – Łotwa 2:0 (Lewandowski 76, Glik 84)
Macedonia Płn. – Polska 0:1 (Piątek 47)
Polska – Izrael 4:0 (Piątek 45, Lewandowski 56 – z karnego, Grosicki 59, Kądzior 84)
1. POLSKA 4 12 8-0
2. Izrael 4 7 8-7
3. Austria 4 6 7-6
4. Słowenia 4 5 7-3
5. Macedonia Płn. 4 4 5-7
6. Łotwa 4 0 1-13
Mecze do rozegrania:
Słowenia – Polska (6 września, Lublana)
Polska – Austria (9 września, Warszawa)
Łotwa – Polska (10 października, Ryga)
Polska – Macedonia Płn. (13 października, Warszawa)
Izrael – Polska (16 listopada, Jerozolima)
Polska – Słowenia (19 listopada, Warszawa)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA