fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Robert Gwiazdowski: Przez byle kogo

Praworządność
Adobe Stock
W ramach kolejnej potyczki o praworządność kolejny raz usłyszałem, jak PiS łamie konstytucję. Polecam więc uwadze art. 187 ust. 1 tejże konstytucji ustanawiającej „demokratyczne państwo prawne urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej".

Zgodnie z nim: „Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:

1) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej, 2) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych, 3) czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów".

Kto jest pierwszym prezesem SN, ministrem sprawiedliwości i prezesem NSA – wiadomo. Co to znaczy, że „prezydent powołuje" – też wiadomo. Wręcza „powołanemu" pismo z orzełkiem, stempelkiem i swoim podpisem. Wiadomo, że powołuje prezydent (nie może tego zrobić np. marszałek Sejmu). A kogo może powołać? Kogo chce! Nie ma żadnych ograniczeń. Może pana Zenka, który regularnie zagaja rozmowę i prosi mnie o „złotóweczkę na coś ciepłego". Takie powołanie będzie zgodne z konstytucją!

Ilu to jest „czterech" i kto jest posłem – też wiadomo. Ilu to jest „dwóch" i kto jest senatorem – także. Sejm nie może wybrać pięciu posłów, a Senat trzech senatorów. I muszą wybrać posłów i senatorów. Nie mogą pana Zenka – no, chyba że zostanie posłem albo senatorem (co przy proporcjonalnej ordynacji wyborczej, wielomandatowych okręgach i listach układanych przez partie finansowane z budżetu wcale nie jest takie niemożliwe). Tych czterech posłów i dwóch senatorów mogą wybrać Sejm i Senat. Nikt inny.

Kto jest sędzią Sądu Najwyższego, sądu powszechnego, sądów administracyjnych i sądów wojskowych, „spośród" których ma zostać wybranych „piętnastu" członków – też wiadomo. To muszą być sędziowie (nie może być pan Zenek). I musi być ich piętnastu. Nie może być szesnastu. Ilu to jest piętnastu – wiadomo.

Ale kto ma ich wybrać? Konstytucja milczy. Mogą więc sami sędziowie albo – dajmy na to – Kolegium Rektorów Szkół Wyższych. No, albo Sejm. Konstytucja tego nie wyklucza. Przyjęcie, że inne rozwiązanie niż wybór przez samych sędziów jest sprzeczne z konstytucją, samo jest z nią sprzeczne. Sorry, ale taką mamy konstytucję. Skoro przewidziano w niej spośród kogo, ale nie przewidziano przez kogo ma być dokonany wybór, to znaczy, że może być przez byle kogo. No i jest.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA