fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

W epoce Zaciemnienia

John Boyega
AFP
Zafrapowała mnie wiadomość, że fani „Gwiezdnych wojen" z ogromną dezaprobatą przyjęli powierzenie głównej roli w najnowszym odcinku serii czarnoskóremu aktorowi.

W pierwszym odruchu zadziwiło mnie, że są jeszcze ludzie stawiający pytania, za które – w najlepszym razie – można zostać oskarżonym o nawoływanie do linczu, rasizm i cofanie światowej kinematografii do epoki średniowiecza.

Okazało się jednak, że jest przeciwnie. Widzowie wykazali ideową czujność, której – co wydaje się wręcz niemożliwe – zabrakło w Hollywood. Opór fanów dotyczył bowiem nie tyle zatrudnienia czarnoskórego aktora, ile jego niewłaściwej obsady w filmie. Otóż niejaki John Boyega wcielił się w rolę szturmowca Finna, a szturmowcy – jak zauważyli widzowie – walczą po Złej Stronie Mocy, a zatem muszą być rasistami. To z kolei prowadzi do naturalnej konkluzji, że grający ich aktorzy mogą być wyłącznie biali.

Po raz pierwszy słyszę, że Imperium Zła jest tworem rasistowskim, dotąd nie było o tym mowy, ale przecież pierwsze części „Gwiezdnych wojen" powstawały w zamierzchłych latach 70. A wtedy nie uświadamiano sobie powszechnie oczywistego dziś faktu, że Darth Vader był w istocie ukrytym pod czarną maską rasistowskim białasem ścigającym po całej galaktyce Murzynów. Gdyby zdano sobie z tego sprawę, to role jego walczących ze Złą Mocą dzieci – Luke Skywalkera i Lei Oregany – powierzono by czarnoskórym aktorom.

Co z tego wynika? Po pierwsze to, że dziś nie ma nic dziwnego w tym, że z białego ojca rodzą się czarne dzieci. W końcu rasa – podobnie jak płeć – jest wyłącznie kwestią kulturową. Po drugie, że wszelkie jednorodne zbiorowości są – jak Imperium Zła – z natury rasistowskie, ponure i zamknięte na otaczający kolorowy świat. A po trzecie, że na Zachodzie wyrosło pokolenie, któremu ideologia multi-kulti wyprała mózgi.

Kolejnym krokiem na tej drodze będzie wyrugowanie z języka sformułowania „czarny charakter". Później przyjdzie czas na słowo „ciemny", które jako symbol nowej rzeczywistości zastąpi w tej roli zabarwione rasistowsko słowo „jasny". Ostatecznym zaś zwycięstwem sił współczesnego Oświecenia będzie uznanie, że w istocie jest ono Zaciemnieniem. Możemy być całkowicie pewni, że nieuchronnie zbliżamy się do początku nowej epoki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA