fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Antoni Dudek: O armii wciąż wiemy bardzo mało

Antoni Dudek
materiały prasowe
Rzomowa z Antonim Dudkiem, politologiem i historykiem z UKSW w Warszawie.

Rz: Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że Sławomir Cenckiewicz zostanie nowym dyrektorem Centralnego Archiwum Wojskowego. Czy CAW – jak twierdzi właśnie Cenckiewicz – to rzeczywiście „ostatnia reduta ludowego Wojska Polskiego"?

Prof. Antoni Dudek: Mamy problem z wojskiem, jego szkoleniem i mentalnością części kadry. W wojsku silniej niż w innych służbach publicznych obecny jest resentyment peerelowski. W końcu w PRL armia, obok aparatu bezpieczeństwa, była strukturą najbardziej zindoktrynowaną. Poza tym zmiany w wojsku po 1989 r. wprowadzane były najwolniej i z największymi oporami. Dlatego w armii mamy do czynienia z problemem pękniętej tradycji.

Co to znaczy?

Nieżyjący już prof. Jerzy Poksiński, który wykładał na Akademii Obrony Narodowej, na kursie dokształcającym dla średniej kadry dowódczej spytał kiedyś oficerów, czy płk Ryszard Kukliński może być nazywany zdrajcą, jak mówi o nim gen. Jaruzelski. I ponad 90 proc. wojskowych podniosło rękę, zgadzając się, że Kukliński był zdrajcą. To się działo w połowie lat 90. XX w. Ci ludzie szlify oficerskie zdobywali w PRL i zostali tak zindoktrynowani, że za bohatera uważali gen. Jaruzelskiego. To dlatego generałowie z czasów komunistycznych wciąż są chowani z honorami wojskowymi.

Twierdzi pan, że przez ćwierć wieku nic się w wojsku nie zmieniło?

Pewna zmiana nastąpiła, tylko że była ograniczona. W części wojska panuje przekonanie, że ta armia jest prostą kontynuacją wojska sprzed 1989 r., zmieniliśmy jedynie układy sojusznicze. Ale dla wielu oficerów nie ma większej różnicy między Układem Warszawskim a NATO...

Są jakieś badania, które by to potwierdzały?

Niestety, nie, o armii wiemy bardzo mało. Powinniśmy zrobić badania świadomości oficerskiej i rzetelnie sprawdzić, jak wojskowi postrzegają naszą obecność w NATO, nasz udział w misji w Afganistanie itd. I powinniśmy mieć, jako opinia publiczna, wgląd w takie badania. Armia w końcu nie jest zwykłą służbą publiczną, lecz służbą szczególnie odpowiedzialną, w której kultura demokratyczna powinna być mocno obecna. Zwłaszcza że samo wojsko z natury nie jest demokratyczne. Znamy przecież historie zamachów stanu, których wojsko dokonywało w różnych krajach. Formalnie spełniamy warunek cywilnej kontroli nad wojskiem, ministrami są cywile, ale nie potrafię powiedzieć, na ile ta kontrola jest sprawowana na niższych szczeblach...

Czy zmiany personalne w takich instytucjach jak CAW mogą się przyczynić do zmiany mentalności w polskim wojsku?

Pod warunkiem że będą nimi kierowali ludzie odpowiedzialni, rozumiejący konieczność ewolucyjnych, stopniowych zmian, a nie osoby uważające, że trzeba wszystkich wyrzucić, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA