fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Auschwitz: XI przykazanie: nie bądź obojętny

W uroczystościach rocznicowych wzięło udział ponad 200 ocalałych z Holokaustu
AFP, Wojtek Radwański
„Mamy straszne przeczucie, gdyż wiemy" – takie było motto 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau.

Słowa te napisał Załmen Gradowski – polski Żyd, były więzień obozu Auschwitz, jeden z organizatorów buntu Sonderkommando Birkenau 7 października 1944 r. Prawdopodobnie zginął tego dnia w trakcie walki.

Jest on autorem dwóch rękopisów w języku jidysz, które ukrył przed śmiercią. Odnaleziono je po wojnie. Motto obchodów zostało zaczerpnięte z jego rękopisów. „Mojemu pisaniu towarzyszy pragnienie, aby chociaż minimum informacji o tej rzeczywistości dotarło do świata, a wówczas Ty, świecie, pomścij wszystko" – napisał.

Czytaj także: Szansa na polsko-izraelski przełom  

Prawdę o okrucieństwie w tym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym przypomnieli świadkowie, którzy ocaleli z Holokaustu. W uroczystości pod bramą śmierci Auschwitz II-Birkenau uczestniczyło ponad 200 ocalałych.

Zostały tylko łzy

Batszewa Dagan, izraelska poetka, psycholog i pedagog, w 1942 r. uciekła z getta i przedostała się na teren Niemiec, ale po kilku miesiącach została aresztowana i wysłana do Auschwitz-Birkenau. Przebywała tam do początku 1945 r. Po likwidacji obozu w marszu śmierci dotarła do KL Ravensbrück, a później do Malchow. 2 maja 1945 r. została wyzwolona przez armię brytyjską.

Czytaj także: Prezydent nie wytrzymał  

– Najdotkliwszą rzeczą było, gdy pozbawiono mnie włosów, to była utrata kobiecości, byłam obcą postacią. Włosy stały się surowcem na materace – wspominała, w jaki sposób pozbawiono ją godności. Opisując okrucieństwo Auschwitz, pytała: gdzie wyście wtedy byli? „Gdzie był świat, żeby ocalić tysiące?". Powiedziała: „tylko łzami mogę oblać tę przeszłość".

Elza Baker, mieszkanka Wielkiej Brytanii, przypomniała tragedię Sinthi – Romów.

Czytaj także: Miliarder w służbie ofiar Zagłady  

Zaczęło się od ławki

Marian Turski, polski historyk i dziennikarz, który do obozu został przewieziony w sierpniu 1944, w styczniu 1945 przeżył marsz śmierci do Wodzisławia Śląskiego, skąd przetransportowano go do KL Buchenwald, starał się wytłumaczyć, że „Auschwitz nie spadł z nieba".

Turski opisał stopniowe piętnowanie, wykluczanie, stygmatyzowanie Żydów, od zakazu siadania na ławce w parku w Berlinie do umieszczenia w getcie i zabicia w „nowoczesnych komorach gazowych". Zaproponował, aby w życiu kierować się nie tylko dziesięcioma przykazaniami, ale także XI – „nie bądź obojętny". – Gdy widzisz kłamstwo historyczne, gdy prawda jest naciągana na potrzeby polityczne, gdy łamie się prawa mniejszości, konstytucję, nie bądź obojętny – mówił Marian Turski, zwracając się do córki, wnuków i młodego pokolenia.

Stanisław Zalewski, 94-letni były więzień obozu Auschwitz-Birkenau, jest prezesem Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Gdy miał 18 lat, został aresztowany za działalność podziemną. W transporcie do KL Auschwitz znalazł się 5 października 1943 r. Był to największy transport więźniów Pawiaka, liczący około 1,5 tys. osób. O pobycie w obozie mówił, że było to piekło, które z człowieka nie wyjdzie. Przypomniał postać Witolda Pileckiego, który sam dał się zamknąć w obozie, potem uciekł, aby dać świadectwo. – Przez lata krojąc chleb, skrzętnie zbierałem okruszki, odkładając je na kromkę. Robiłem to nieświadomie – pajdka chleba w Auschwitz to była cena ludzkiego życia – opowiadał na spotkaniu z dziennikarzami.

Jego zdaniem po 75 latach od wyzwolenia obozu najważniejsze jest, żeby ta tragedia się więcej nie powtórzyła. – W dalszym ciągu w innych częściach świata ludzie w imię własnych ambicji czy też jakichś dążeń ideologicznych dokonują zbrojnych aktów przemocy i to pochłania tysiące ludzi, i to ma znamiona ludobójstwa – ocenił.

Świadectwa ocalałych słuchały delegacje 60 państw: prezydenci, koronowane głowy, premierzy, ministrowie, parlamentarzyści, ambasadorowie. Uroczystości zakończyła modlitwa ekumeniczna.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał, że byli więźniowie dali świadectwo prawdy, nie pozwolili zakłamać historii. Dodał, że obóz Niemcy założyli na okupowanych terenach Polski. A teraz Polska została kustoszem pamięci. – Pochylamy głowy przed ofiarami, zobowiązujemy się przyszłość zawsze pielęgnować i pamiętać o tym, co się tutaj wydarzyło. Dodał, że fałszowanie historii to bezczeszczenie ich pamięci.

Ronald S. Lauder, przedsiębiorca, żydowski filantrop, ostrzegał przed antysemityzmem. Przypominał, że Żydzi są atakowani na całym świecie.

Pierwszą śmiertelną ofiarą Auschwitz był polski Żyd Dawid Wongczewski, deportowany 20 czerwca z więzienia w Wiśniczu Nowym. Po ucieczce 6 lipca 1940 r. Polaka Tadeusza Wiejowskiego Niemcy przeprowadzili karny apel, który trwał 20 godzin. Wongczewski, pobity w więzieniu, zmarł w nocy z 6 na 7 lipca. Od 1942 r. w wyniku włączenia KL Auschwitz do procesu masowej zagłady Żydów liczba deportowanych do obozu zaczęła wzrastać. Przeszło przez niego 1,3 mln osób. Zamordowano 1,1 mln osób – 90 proc. z nich to Żydzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA