fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Audyt w nowej odsłonie

123RF
Ustawa o biegłych rewidentach przysporzy średnim i małym spółkom nie lada problemów. Już teraz powinny zacząć dostosowywać swój biznes do nowych wymogów.

Prace nad ustawą są na finiszu. Wprowadza ona szereg zmian, istotnych zarówno dla audytorów, jak i firm. Najwięcej mówi się o zakazie łączenia usług audytorskich i doradczych oraz o krótkiej rotacji, a rzadziej o komitetach audytu, choć w tym obszarze spółki czekają spore zmiany.

Do tej pory jednostki zainteresowania publicznego (czyli m.in. spółki giełdowe) musiały mieć komitet audytu, o ile liczba członków rady nadzorczej przekraczała pięć. Nowa ustawa znosi ten próg, co oznacza, że gros małych i średnich spółek, które nie miały komitetu, będzie musiało go powołać. Chyba że spełniają nowe warunki. Jakie? – Zwolnienie dotyczy spółek, które nie przekraczają dwóch spośród trzech kryteriów: 34 mln zł przychodów, 17 mln zł sumy bilansowej i 50 pracowników. Kryteria te należy weryfikować nie tylko w danym roku, ale i w roku go poprzedzającym – podkreśla Monika Kaczorek, członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Koszty pójdą w górę

Utworzenie komitetu audytu na pierwszy rzut oka nie powinno być problemem, ale w praktyce w kontekście nowej ustawy wcale nie będzie proste. Ewa Jakubczyk-Cały, szefowa PKF Consult, zwraca uwagę, że po pierwsze, ma się on składać z nie mniej niż trzech osób. Po drugie, większość komitetu, w tym jego przewodniczący, musi być niezależna od spółki. Poza tym jeden z członków musi być ekspertem z rewizji bądź rachunkowości i sprawozdawczości finansowej. W niektórych przypadkach będzie trudno z obecnie istniejącej rady wyłonić taki komitet.

– Nie ulega wątpliwości, że nowe regulacje ustawy dotyczące tworzenia komitetów audytu obciążą najbardziej małe i średnie spółki giełdowe – potwierdza Andre Helin, prezes BDO. Dodaje, że jeśli spojrzymy na komitet audytu składający się z pięciu–sześciu osób, to nie możemy zapominać, że to grono – poza obowiązkami przewidzianymi dla komitetu – musi zajmować się także innymi sprawami istotnymi dla spółki, np. strategią rozwoju czy doborem organów zarządzających. Powołanie sprawnie działającego komitetu będzie zatem wymagało albo poszerzenia składu rady nadzorczej, albo większego nakładu pracy członków przy zadaniach związanych z komitetem. – Do tego dochodzą potencjalne kary administracyjne, które spółki będą chciały ograniczyć przez wykup odpowiednich ubezpieczeń, co również wiąże się z dodatkowymi kosztami – dodaje szef BDO.

To wpisuje się w obserwowany już od tego roku nurt podwyżek cen za badanie sprawozdań. Ceny jeszcze wzrosną, bo audytorzy będą rekompensować sobie niekorzystne dla nich zapisy w nowej ustawie.

Wyścig z czasem

Oprócz monitorowania sprawozdawczości finansowej członek komitetu audytu odpowiada za kontrolę całego procesu badania. – Określa procedurę wyboru firmy audytorskiej, ocenia jej niezależność, wyraża zgodę na świadczenie przez tę firmę usług dodatkowych, nadzoruje procedurę przetargową i przedstawia radzie nadzorczej rekomendację firmy do badania sprawozdania – wymienia przedstawicielka Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

– Niestety, może się okazać, że na rynku nie mamy wystarczająco dużo chętnych do podjęcia pracy w komitetach audytu, spełniających nowe wymogi ustawowe. Zwłaszcza że ustawa ta wprowadza „odwrócony pakiet motywacyjny" w postaci sankcji na członka rady nadzorczej (jako osoby fizycznej) w wysokości do 250 tys. zł – podkreśla Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Natomiast jeśli spółki nie zdążą dostosować się do nowych regulacji, grozi im sankcja do wysokości 10 proc. rocznych przychodów.

Kachniewski zwraca uwagę, że dodatkowym problemem jest wyścig z czasem: jeśli spółki poczekają na publikację ustawy, to nie zdążą dokonać stosownych zmian w nadchodzącym „sezonie" WZA i będą musiały zwoływać nadzwyczajne walne w terminie najbliższych czterech miesięcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA