Film

Niepokorny Katalończyk i fascynujący artysta

Wikimedia Commons, Domena Publiczna
Joan Miró, malarz, rzeźbiarz i ceramik poszukujący przez całe życie.

„Nie mam snów gdy śpię, na jawie – śnię nieustannie” – wyznawał artysta.

Często mówiono, że to, co tworzy, mógłby namalować i pięciolatek. Ale Miró konsekwentnie uciekał od łatwej, zbanalizowanej sztuki. Pogarda, którą chciał okazać rynkowi sztuki niszcząc swoje płótna i gobeliny – wzmocniła jedynie jego pozycję. Na aukcji w 2015 roku w Christie s za jego pracę „Painting (Women, Moon, Birds)” z 1950 roku, nabywca zapłacił 23 miliony dolarów.

Spuściznę Miró stanowi prawie dwa tysiące obrazów, rysunków, gobelinów, wyrobów ceramicznych i rzeźb różnej wielkości. Widzowie zobaczą jego pracownię w Palma de Mallorca w Hiszpanii, w której zatrzymał się czas – na sztalugach stoją obrazy – miejscem zarządza Joan Punyet, wnuk artysty.

- Wspaniały w pracy, ale miał też ciemniejszą stronę - relacje z nim były burzliwe - wspomina Punyet.

Pamięta go jako nieustannie pochłoniętego pracą rozplanowaną według stałego rozkładu dnia. Często też medytował w domowym pomieszczeniu, na ścianach którego wisiały portrety bliskich mu ludzi, co zobaczą widzowie.

Miró urodzony w Barcelonie w 1893 roku w rodzinie rzemieślniczej, od dzieciństwa miał ciągoty do malarstwa. Mimo to, zgodnie z wolą ojca poszedł na studia ekonomiczne. Dopiero kiedy po kilku miesiącach przeżył załamanie nerwowe – pozwolono mu zajmować się tym, co było dla niego najważniejsze – malowaniem. W Paryżu zaprzyjaźnił się z 10 lat od niego starszym Picassem, który stał się jego artystycznym ojcem i poznał z wieloma interesującymi twórcami. Miró wciąż szukał swojego języka.

- Spędzałem więcej czasu z poetami i czułem potrzebę wyjścia poza malarstwo – wspomina tamten czas w archiwalnym materiale.

Tak stworzył pierwsze malowane wiersze. Wkrótce stwierdził, że chce „zamordować malarstwo” – szło o akademickie.

Ożenił się, i razem z żoną i córką osiadł w Palma de Mallorca. Nie na długo. Z powodu wojny domowej wyjechał z bliskimi do Paryża, a potem do Normandii. Wreszcie pomimo antyfaszystowskich przekonań wrócił do Hiszpanii, w której rządził generał Franco. Jego poglądy znalazły odbicie w kolejnych powstających wówczas pracach. Wrażliwy na nowe ruchy społeczne, przyjechał do Paryża w 1968 roku. W tym samym roku miał pierwszą retrospektywną wystawę w Barcelonie, ale na nią nie przyszedł – ignorując względy ówczesnej władzy.

Sukcesem była wizyta w Japonii, z której kulturą czuł pokrewieństwo – opowiada o tym w filmie. Był zafascynowany tamtejszą tradycją, filozofią zen, doskonałą sztuką kaligrafii. Sam też dążył, by z pomocą minimum środków osiągnąć maksimum emocji. Jego ostatnie obrazy mają wielkie formaty i tylko pojedyncze linie na każdym z nich…

Premiera francuskiego dokumentu „Wewnętrzny ogień Joana Miró” 11 w sobotę 11 sierpnia o 22. w Planete. Walorem są archiwalia z Joan Miró.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL