fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Nadciąga rewolucja w energetyce

Bloomberg
Urządzenia elektryczne podłączone do sieci zmienią relacje na linii sprzedawca–odbiorca prądu. Internet rzeczy da szansę na szybszy rozwój branży.

Połączone z sobą urządzenia reagujące nawzajem na swoje sygnały, czyli internet rzeczy (z ang. Internet of things, w skrócie IoT) – nie jest nowością w sieci energetycznej. Jednak ze względu na rosnącą liczbę podłączonych do internetu sprzętów domowych, ten trend może niebawem zrewolucjonizować rynek.

Wartość globalnego rynku IoT – jak wynika z raportu Markets and Markets – w samej energetyce sięgnie 22,34 mld dol. do 2020 r.

Duży potencjał

Globalne koncerny energetyczne już interesują się tym rynkiem. Po ubiegłorocznym przejęciu przez Google firmy Nest, produkującej m.in. termostaty pomagające optymalizować zużycie energii, same poszukują na rynku IT potencjalnych akwizycji.

Filip Thon, prezes RWE Polska, w październikowej rozmowie z „Rzeczpospolitą" ujawnił, że wywodząca się z Niemiec grupa poszukuje u nas start-upów nie tylko z branży IT, ale też firm produkujących panele fotowoltaiczne czy rozwiązania wspierające zarządzanie zużyciem energii, co pchnęłoby spółkę na nowe tory rozwoju.

Jak tłumaczy Krzysztof Hajdrowski, szef biura innowacji i nowych technologii Enei, dzięki szczegółowym informacjom o zużyciu energii oraz jej jakości sprzedawcy będą mogli oferować klientom dynamiczne oferty taryfowe pozwalające na optymalizację płaconych rachunków i zwiększające bezpieczeństwo funkcjonowania sieci. Z kolei operatorzy systemu dystrybucyjnego będą szybciej reagować na awarie.

– Dostawcy energii walczą o utrzymanie przychodów. Muszą lepiej zarządzać swoimi aktywami i wprowadzać nowe usługi, aby utrzymać dotychczasowych i pozyskać nowych klientów. Z drugiej strony klienci sami chcą zarządzać wykorzystywaniem energii swoich urządzeń, w rezultacie oczekując niższych rachunków – tłumaczy Paweł Marciniak, dyrektor ds. rozwoju Capgemini Polska.

Podkreśla, że choć polska branża energetyczna jest na początku transformacji cyfrowej, to widać dużą chęć spółek do inwestowania w IoT.

Brak realnych zachęt

Zdaniem prof. Konrada Świrskiego z Politechniki Warszawskiej duża w tym zasługa marketingu prowadzonego przez samą branżę IT, która poszukuje nieustannie nowych kół zamachowych dla wzrostu. Wskazuje, że choć nasza energetyka wykazuje zainteresowane rozwojem ofert w oparciu o IoT, to na razie ma problemy z prostym uporządkowaniem systemów billingowych.

Z dużą dozą realizmu odnosi się więc do prezentowanych danych dotyczących wartości rynku IoT tak w kontekście świata, jak i Polski. – Zapotrzebowanie na energię zależy od naszego stylu życia. Choć potencjał w temacie optymalizacji zużycia energii wydaje się spory, to nadal nie wiadomo, w jakim stopniu odbiorcy będą skłonni przesuwać zużycie z godzin szczytu na inny okres w ciągu dnia – nawet za pomocą aplikacji w urządzeniach mobilnych – argumentuje Świrski.

Wskazuje przy tym, że w temacie wykorzystania IoT raczkują zarówno polskie, jak i zagraniczne firmy. Urząd Regulacji Energetyki – jak wynika z naszych informacji – też na razie nie zajmuje się tematem. Bo do tej pory od żadnej firmy nie dostał wniosku o ustanowienie tzw. taryfy wielostrefowej pozwalającej na stworzenie zachęt dla szerokiej bazy klientów.

Rozwój infrastruktury

Nic dziwnego, nasze koncerny są na razie na etapie testów i pilotażu. Mogą je prowadzić tym szerzej, im większą bazę tzw. inteligentnych liczników posiadają. To właśnie one umożliwiają zbieranie danych o zużyciu i ich analizę w czasie rzeczywistym.

Na tym polu nie widać dużego przyspieszenia. Najwięcej takich urządzeń ma dziś Energa, która do 2020 r. (zgodnie z dyrektywą UE) zamierza mieć tzw. inteligentne liczniki u 80 proc. klientów swojej sieci. Inne spółki nie składają podobnych deklaracji. Z naszych informacji wynika jednak, że PGE też zamiera wypełnić zalecenia unijne.

– Na przygotowanie oferty dla szerokiej bazy klientów największe spółki z branży, takie jak PGE czy Tauron, potrzebują od kilkunastu miesięcy do około dwóch lat – mówi nam ekspert z branży.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Jakiego rzędu zachęty finansowe i bonusy skłoniłyby cię do zmiany trybu zużycia energii?

Spółki prowadzą pilotaże

Według ubiegłorocznej analizy Gartnera, do 2020 r. sektor energetyczny będzie branżą z największa liczbą urządzeń podłączonych do sieci. Razem z produkcją przemysłową (drugie miejsce) i sektorem publicznym (trzecie miejsce) będzie ich miał aż 1,7 mld. Już dziś każda z grup energetycznych chwali się wykorzystywaniem IoT. Energa prowadzi trzy projekty. W ramach współpracy z Intelem chce opracować oprogramowanie integrujące pracę sprzętów domowych, funkcjonujących w chmurze, a także zestaw aplikacji mobilnych umożliwiających bieżące monitorowanie i analizę zużycia. Ale są też pilotaże Energi Smart Toruń oraz Living Lab w Gdyni.

– Uczestnicy projektu otrzymali gotowe scenariusze, najbardziej użyteczne dla każdego gospodarstwa. Scenariusz „wychodzę z domu" pozwala użytkownikowi zdalnie zgasić światło w domu oraz wyłączyć urządzenia zużywające energię w trybie czuwania jednym kliknięciem na smartfonie lub tablecie – wyjaśnia obrazowo Andrzej Szady, koordynator w projekcie Living Lab.

W ramach pilotażu Tauronu dotyczącego urządzeń automatyki domowej (Smart Home) klienci otrzymają 5 tys. urządzeń do zarządzania inteligentnym domem. Pozwoli im to m.in. na zdalne testowanie zarządzania pracą sprzętów przez urządzenia sprzężone z mobilną aplikacją. Testy potrwają dwa lata. – Firma RWE wychodzi poza sieci energetyczne i opracowała protokół komunikacyjny Lemonbeat, który pozwala na łatwe i bezpieczne komunikowanie się z urządzeniami inteligentnego domu – wskazuje Robert Stelmaszczyk, prezes RWE Stoen Operator.

Opinia

Marek Woszczyk, prezes PGE

Internet rzeczy będzie się dynamicznie rozwijał w najbliższych latach. Dlatego PGE jest zaangażowana w rozbudowywanie tego narzędzia. Naszym celem jest zaoferowanie rozwiązań, które bazując na połączeniach pomiędzy różnymi urządzeniami, czujnikami czy sensorami, doprowadzą do kształtowania zachowań „energoracjonalnych" zarówno po stronie klientów, jak i dostawcy. Pierwsi otrzymają możliwość optymalizowania kosztów wykorzystania energii oraz dostęp do produktów dodatkowych, a dostawcy – dzięki racjonalnemu zarządzaniu i alokowaniu zasobów – możliwość świadczenia usług oczekiwanych przez odbiorców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA