fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Siergiej Markow: Rosja połączy siły z USA

YouTube
- Rosja w odpowiedzi na taką politykę Brukseli powinna zaostrzyć sankcje wobec Europy - mówi Siergiej Markow, rosyjski politolog blisko związany z administracją prezydenta

Rz: Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini powiedziała, że UE i Rosja mogą zająć wspólne stanowisko, odmienne od tego, które prezentuje administracja prezydenta elekta Donalda Trumpa w kilku kwestiach międzynarodowych. Czy to możliwe?

Siergiej Markow: Zakładałbym raczej, że Moskwa połączy swoje siły z Trumpem. Na pewno zacznie się bardzo skomplikowana gra i współpracy z UE też nie można wykluczyć, ale tylko w niektórych kwestiach. Tu chodzi przede wszystkich o porozumienia nuklearne z Iranem. Moskwa i Bruksela to popierają, a Trump chce się z tego wycofać. Tu może być problem.

Bruksela zapowiada przedłużenie sankcji wobec Rosji w związku sytuacją na Ukrainie. Czy Rosja jest gotowa na taki scenariusz?

To szaleństwo. Przecież Mogherini wie, że to kijowska junta nie wywiązuje się z porozumień mińskich. Uważam, że Rosja w odpowiedzi na taką politykę Brukseli powinna zaostrzyć sankcje wobec Europy. Musimy wprowadzić zakaz na import samochodów oraz sprzętu elektronicznego z UE. Widzimy, że Unia Europejska chce zająć miejsce USA w sprawie kontynuowania wobec Rosji polityki sankcji.

Co więcej, Mogherini twierdzi, że polityka UE w tym sensie się nie zmieni, nawet jeżeli po zaprzysiężeniu Trumpa zdanie na ten temat zmieni USA.

Szefowa unijnej dyplomacji robi dobrą minę do złej gry. Jeżeli Waszyngton zniesie sankcje wobec Rosji, reakcja w Unii Europejskiej będzie natychmiastowa. Nikt nie ma wątpliwości, że część unijnych krajów wycofa się z sankcji. Zależność Europy od USA jest o wiele większa, niż wydaje się Mogherini.

Ale jest jeszcze jedna kwestia, co do której Waszygton i Bruksela nie zmienią zdania – aneksja Krymu.

Świat powinien to traktować tak jak Turecką Republikę Cypru Północnego czy kraje bałtyckie w składzie Związku Radzieckiego. Wszyscy tego nie uznawali, ale nie miało to przełożenia na politykę. To samo dotyczy Krymu, który jest częścią Federacji Rosyjskiej. Nie powinniśmy teraz w ogóle mówić o Krymie, ale o Charkowie, Dniepropietrowsku i Odessie. Ci ludzie powinni zostać wyzwoleni spod władzy terrorystycznego reżimu. To nas interesuje w pierwszej kolejności. Jeżeli świat chce, to możemy przeprowadzić jeszcze jedno referendum na Krymie z udziałem obserwatorów międzynarodowych. Ale przeprowadzimy wtedy taki sam plebiscyt na wschodzie Ukrainy, gdzie większość ludzi opowie się za dołączeniem do Rosji. —rozmawiał Rusłan Szoszyn

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA