fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Michał Rogalski: Jakość danych epidemicznych nadal pozostawia wiele do życzenia.

Szczepionka firmy Pfizer
AFP
Program szczepień pod względem informacyjnym oceniam pozytywnie – mówi Michał Rogalski, 19-letni aktywista, wolontariusz, pasjonat statystyki.

Od początku pandemii monitoruje pan sytuację związaną z zakażeniami i tworzy bazę danych, z której korzystał m.in. zespół Uniwersytetu Warszawskiego. Informował pan o błędach w oficjalnych statystykach. Został pan wyróżniony Nagrodą RPO im. Pawła Włodkowica. Czy rządzący również docenili pańską pracę?

Niestety, przez cały okres trwania projektu nikt ze strony rządowej się ze mną nie kontaktował, a tak naprawdę jedyną interakcją była wymiana tweetów z oficjalnym profilem Ministerstwa Zdrowia. Rząd też ogólnie dość późno docenił wartość zbierania i upubliczniania danych epidemicznych.

Czy rządowe dane są teraz precyzyjniejsze?

Program szczepień pod względem informacyjnym na pewno oceniam pozytywnie. Codziennie dostajemy bardzo szczegółowe dane, nie tylko o ogólnej liczbie zaszczepionych, ale też o liczbie NOP, dostawach czy danych demograficznych.

Tego samego nie można niestety powiedzieć o danych epidemicznych, których dostępność i jakość nadal pozostawia wiele do życzenia.

Na podstawie dostępnych informacji – ilu realnie może być w Polsce zakażonych i ilu zmarło przez Covid-19?

Szacunki mówią, że ok. 10–20 proc. populacji przeszło chorobę. Żeby poznać realne żniwo pandemii, wystarczy spojrzeć na liczbę zgonów ze wszystkich powodów, która w listopadzie ub.r. była o ponad 100 proc. wyższa od średniej wieloletniej. Pandemia to nie tylko zgony podawane przez ministerstwo, ale i te spowodowane złym stanem służby zdrowia.

Dlaczego rządzący powinni informować o tym, ile dokładnie osób zostało przetestowanych oraz ile osób miało pozytywny wynik?

To, ile wykrywamy zakażeń, jest bezpośrednio zależne od liczby wykonywanych testów, więc liczby te zawsze powinno się podawać razem. W mojej ocenie jednym z lepszych wskaźników mówiących nam o aktualnej sytuacji epidemicznej jest właśnie odsetek wyników pozytywnych.

Czego teraz brakuje w informacji o testowaniu?

Ostatnio brakuje nam danych o testowaniu w podziale na województwa i dokładnych informacji o testowanych grupach. To by nam dało jeszcze lepszy ogląd na sytuację.

Według informacji, które pan posiada, kiedy uda się osiągnąć w Polsce odporność stadną?

Przyjmuje się, że do osiągnięcia odporności stadnej trzeba mieć odporne ok. 70 proc. populacji. Tempo szczepień cały czas szybko rośnie. Podane zostały już pierwsze drugie dawki, a docelowe tempo osiągniemy w piątym tygodniu od rozpoczęcia szczepień. Myślę, że realne jest osiągnięcie jej jeszcze w tym roku.

Trzeba jednak pamiętać, że osób z odpornością nabytą przez przechorowanie oficjalnie jest już ponad milion, a tak jak zaznaczyłem wcześniej, trzeba tę liczbę pomnożyć jeszcze razy kilka.

Cały czas trwają też badania nad trwałością odporności, która ma tu również istotne znaczenie. Na razie jednak nie wiadomo, czy trzeba będzie powtarzać szczepienie, i jeśli tak, to jak często.

Biorąc pod uwagę dostępne statystyki: kiedy będziemy mogli wrócić do normalnego życia, a pan do innych zajęć?

Biorąc pod uwagę te wszystkie fakty, pierwsze efekty szczepień będą się już pojawiały za kilka miesięcy. Liczba zakażeń nie spadnie jeszcze do zera, ale na pewno zbliżymy się do normalności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA