fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

BZ WBK Press Foto

BZ WBK Press Foto 2016: Jaki los, takie zdjęcia

Nagroda „Rzeczpospolitej”: Jacek Turczyk, PAP. Prezydent chwyta hostię w czasie mszy
PAP, Jacek Turczyk
Nagrodzone w konkursie BZ WBK Press Foto prace pokazują, że życie u nas to sielanka w porównaniu z tym, co się dzieje na świecie.

W czwartek wieczorem jury pod przewodnictwem Macieja Jeziorka ogłosiło nazwiska zwycięzców konkursu na najlepsze fotografie prasowe. Spośród 6 tysięcy nadesłanych prac 400 fotografów jurorzy wskazali te, które najlepiej ilustrują najważniejsze wydarzenia z 2015 roku. Dominują portrety uchodźców, ofiar wojen i kataklizmów, ale też zwykłych Polaków, którzy stali się bohaterami Zdjęcia Roku autorstwa Joanny Mrówki.

Żeby zrobić dobre zdjęcia, trzeba się znaleźć we właściwym czasie i miejscu. A nawet samemu być w niebezpieczeństwie. Tak było w przypadku Macieja Dakowicza, autora fotoreportażu z trzęsienia ziemi w Nepalu (pierwsze miejsce w kategorii Wydarzenia). Żywioł zastał go w hotelowym korytarzu. Kiedy po minucie wyszedł na zewnątrz, piękne Katmandu było w ruinie, a kilka tysięcy ludzi już nie żyło.

Z kolei Tadeusz Koniarz (pierwsze miejsce w kategorii Człowiek) pojechał do stolicy Francji zrobić sesję zdjęć na walentynkową wystawę w rodzinnym Tarnowie. Wrócił z niezwykłym fotoreportażem, w którym zarejestrował zamachy terrorystyczne w Paryżu – minuta po minucie.

Tematem numer jeden całego konkursu był jednak dramat mieszkańców Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, którzy uznali, że w Europie czeka ich lepsze życie niż w bombardowanych miastach czy pod rządami Państwa Islamskiego.

– Zabierają ze sobą niewiele, tyle, ile się zmieści do małego plecaka lub reklamówki – wspomina Maciej Nabrdalik, zdobywca trzeciego miejsca za fotoreportaż w kategorii Wydarzenie. – Ten pierwszy kontakt z Europą wielu postrzega jako ponowne narodziny. Nie myślą jeszcze o tym, że za chwilę zacznie się ta prawdziwa podróż. Czekają ich tygodnie niepewności, upokorzenia, fizycznego bólu i brudu.

Zdjęcia dokumentujące dramat uchodźców nie sprowadzają się tylko do wywołania współczucia. Przypominają nam, że wojny prowadzone w dalekim, wydawałoby się, świecie mają konsekwencje większe niż ktokolwiek z Waszyngtonu, Londynu czy Warszawy mógłby przewidzieć. A cenę za decyzje polityków zawsze płacą zwykli ludzie.

Wyróżniono też zdjęcia z ogarniętej wojną Ukrainy. Jeszcze rok temu w konkursie triumfowały fotografie z kijowskiego Majdanu. W tamtych dniach euforia mieszała się ze strachem, ale i z nadzieją. Dziś wydaje się to zamierzchłą przeszłością. Zwłaszcza gdy oglądamy portret 12-letniego Koli, potwornie okaleczonego eksplozją pocisku, którym bawił się z rówieśnikami. Za to zdjęcie Mateusz Baj zdobył pierwsze miejsce w kategorii Człowiek.

Kierując obiektyw na ludzi skrzywdzonych i wykluczonych, fotografowie muszą być niewidoczni, a ich ego musi zejść na dalszy plan. Tak właśnie postąpiła Joanna Mrówka, największa tegoroczna zwyciężczyni. Za portrety mieszkańców lubuskiego Broniszowa została nagrodzona pierwszym miejscem za fotoreportaż w kategorii Życie codzienne. To właśnie ona zrobiła tam też Zdjęcie Roku.

Na zwycięskiej fotografii (publikowanej na str. 1) uchwyciła rodzinę odpoczywającą w świąteczny dzień przed telewizorem. Widać na niej ojca z dwiema córkami. Leżą w łóżku i oglądają telewiję. Wąsaty mężczyzna pali papierosa, a jedna z córek ma koszulkę z lalką Barbie. Zestaw, który mógłby wzbudzić kpiarski uśmieszek na twarzy Europejczyka z Polski A. Jednak to większa opowieść. Córki nie odstępują ojca nawet w świąteczny poranek, bo ten wrócił po kilku miesiącach nieobecności, kiedy to pracował za granicą.

To zdjęcie wiele mówi o współczesnej Polsce. Rozwarstwionej i rozwijającej się nierównomiernie. Bo żeby ktoś mógł lecieć tanim lotem na wiosenny weekend do Amsterdamu czy Barcelony, ktoś inny musi jechać na pół roku do pracy na budowie w Brighton czy Sheffield.

Jednocześnie Joannie Mrówce udało się uchwycić niezwykłe piękno życia mieszkańców Broniszowa. Autentyczność, radość drobnych chwil i trud pracy fizycznej. Autorka patrzy na mieszkańców lubuskiej wsi z zachwytem i trochę z zazdrością. Nie ma tu żadnej wyższości i protekcjonalizmu. Jej fotografie mają siłę podobną do dzieł najlepszych polskich dokumentalistów filmowych – Pawła Łozińskiego czy Wojciecha Staronia. Joanna Mrówka mówiła „Rzeczpospolitej", że kluczem do takich zdjęć są czas i empatia: – Nie da się nic opowiedzieć przez fotografie zrobione w dwa dni. Gdziekolwiek fotograf pojedzie, w pierwszym momencie jest pewną atrakcją. Przyciąga dużą uwagę, a i sam widzi rzeczy powierzchownie.

W świetle dramatycznych zdjęć, jakie fotografowie przywieźli z zagranicy, powinniśmy dziękować, że żyjemy w tak spokojnym miejscu jak Polska. Możemy ekscytować się krajowym życiem politycznym. Pamiętne złapanie hostii przez prezydenta Andrzeja Dudę w czasie mszy w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia znakomicie uchwycił Jacek Turczyk, za co dostał nagrodę „Rzeczpospolitej".

Z kolei radość trenera Adama Nawałki, który doprowadził piłkarzy do awansu na Euro 2016, dobrze oddał Maciej Gillert, wyróżniony Nagrodą Banku Zachodniego WBK. Doceniono także zdjęcia Wojciecha Grzędzińskiego z Konkursu Chopinowskiego, którym żyła cała Polska. Także o takich mniej dramatycznych i nieco radośniejszych wydarzeniach opowiadali w 2015 roku polscy fotoreporterzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA