„Dziecko Nirvany” chce odszkodowania za zdjęcie na płycie „Nevermind”

Spencer Elden, znany jako nagi niemowlak z okładki słynnej płyty „Nevermind” Nirvany, domaga się odszkodowanie za wykorzystanie seksualne. Sąd uznał, że mimo upływu 30 lat sprawa się nie przedawniła. W Polsce szanse na odszkodowanie byłyby mniejsze.

Publikacja: 02.01.2024 12:21

Album Nevermind zespołu Nirvana

Album Nevermind zespołu Nirvana

Foto: Adobe Stock

Zdjęcie nagiego niemowlaka, który wydaje się płynąć za zawieszoną za haczyku jednodolarówką, trafiło na okładkę najsłynniejszej płyty zespołu z Aberdeen. Odczytywane jako krytyka kapitalizmu, stało się przedmiotem sporu z 32-letnim dziś Spencerem Eldenem, którego wizerunek został wówczas wykorzystany. Teraz amerykański sąd uznał, że może on domagać się odszkodowania.

Mężczyzna już wcześniej chciał uzyskać je m.in. od żyjących jeszcze członków Nirvany i spadkobierców lidera zespołu Kurta Cobaina. Sąd uznał jednak wtedy, że jest na to za późno, bo minął okres przedawnienia. Sprawa wróciła jednak na wokandę i teraz sąd apelacyjny w Kalifornii skierował ją do rozpoznania w niższej instancji.

Zdjęcie nie na obecne czasy 

Jak tłumaczy adw. Robert Openhowski z Kancelarii Prawa Amerykańskiego w Polsce, ofiary przestępstw pedofilii i rozpowszechniania pornografii w Stanach mogą domagać się odszkodowania finansowego przed sądem dystryktowym. Pozwala im na to zapis w kodeksie federalnym, w którym mowa o przestępstwach kryminalnych.

Jednak pierwotnie wniesienie pozwu przez „dziecko Nirvany” okazało się nieskuteczne, bo w Ameryce - tak jak i w Polsce - można zrobić to najpóźniej dziesięć lat od momentu zdarzenia, lub od odczucia jego skutków. Dlatego też powództwo zostało wcześniej oddalone. Wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy dotyczył zaś jedynie interpretacji prawa, na które pierwotnie powołał się sąd federalny.

- Teraz sąd apelacyjny w Kalifornii uznał, że przedawnienie nie nastąpiło, bo w ubiegłym roku Kongres Stanów Zjednoczonych zmienił ustawę, usuwając z niej zapisy o okresach przedawnienia. Sąd - mimo że uznał, iż nowelizacja go nie obowiązuje - chciał zachować ducha prawa. Moim zdaniem zaczął więc szukać innej interpretacji – ocenia ekspert.

A na to pozwolić mogło ponowne wydanie przed dwoma laty słynnego krążka, na okładkę którego ponownie trafiło to samo zdjęcie. Adwokat ocenia, że właśnie takie działanie mogło zostać uznane za niedopuszczalne i mocno kontrowersyjne w obecnych czasach.

- Sąd powołał się też na sprawę Doe v. Boland, w której uznano, że reputacja dzieci - których twarze wykorzystano do wykonania fotomontażu ukazującego akt seksualny dorosłych ludzi - mocno ucierpiała. Negatywnie wpłynęło to też na ich stan emocjonalny. A takie naruszenie jest analogiczne, jak to przy zniesławieniu, za które odpowiedzialna jest nie tylko pierwsza osoba, która opublikowała zdjęcie, ale też każda kolejna, która to zrobi – wskazuje adw. Robert Openhowski.

W nowym pozwie Spencer Elden powołuje się więc tylko na ostatnie dziesięć lat, a w praktyce - na dwa lata, które minęły od reedycji płyty. Przedawnienie więc go nie dotyczy. Sąd apelacyjny zdecydował zatem, że jego sprawa musi zostać merytorycznie rozpoznana. Orzeczone zostanie, czy publikacja zdjęcia takiego, jak na okładce „Nvermind” jest przykładem pornografii, i czy mężczyzna ten poniósł w związku z tym straty, za które należy mu się odszkodowanie.

Czytaj więcej

Koniec procesu Nirvany. Bohater okładki nic nie dostanie

„Dziecko Nirvany” jak Matylda z „Leona zawodowca”

Przy pisaniu pierwotnego pozwu Spencer Elden wskazywał, że jego rodzice nie wyrazili zgody na komercyjne użycie zdjęcia, za które mieli otrzymać jedynie 200 funtów.

Gdyby sprawa toczyła się przed polskim sądem, to – jak zauważa adw. Iwo Klisz z Kancelarii prawnej Klisz i Wspólnicy – kluczowe byłoby ustalenie, czy matka i ojciec takiego dziecka, jako jego przedstawiciele ustawowi, rzeczywiście zgodzili się na wykonanie i wykorzystanie fotografii. Gdyby tak było, to - zdaniem specjalisty - w życiu dorosłym mogłoby ono mieć pretensje tylko do nich.

- Moim zdaniem, przy podejmowaniu takiej decyzji powinni oni jednak zwrócić się do sądu rodzinnego, który – w dzisiejszych czasach – takiej zgody by raczej nie udzielił, bo fotografia pokazuje dużo nagości – uważa adwokat. I również przyznaje, że 30 lat temu standardy zarówno w Polsce, jak i w Stanach były inne, zaś na przestrzeni dekad zmieniła się społeczna wrażliwość. - Jednak mimo to trudno w tym przypadku mówić o wykorzystaniu seksualnym – zauważa.

Sprawę „dziecka Nirvany” prawnik porównuje do sytuacji aktorki Natalie Portman, która również miała pretensje z powodu tego, w jaki sposób – jako 12-letnia dziewczynka - ukazana została w filmie „Leon zawodowiec”.

Gdyby jednak w sprawie chodziło „tylko” o ewentualne bezprawne wykorzystanie wizerunku, byłaby ona równie skomplikowana. Z jego utrwalaniem według polskiego prawa mamy bowiem do czynienia tylko wtedy, kiedy możliwe jest rozpoznanie konkretnej osoby.

- Na okładce Nirvany widzimy zaś małe dziecko – wówczas podobne do tysięcy innych, bez cech charakterystycznych, które ma już dorosły człowiek; dziś zaś niemożliwe do rozpoznania w konkretnym, ponad 30-letnim już mężczyźnie – zauważa adw. Iwo Klisz. I dodaje, że gdyby nie medialne zamieszanie i komentowanie go przez samego zainteresowanego, zapewne nikt nie byłby w stanie go dziś zidentyfikować.

Ekspert podkreśla jednak, że w polskich realiach można byłoby mówić o naruszeniu dób osobistych, bo informacja o tożsamości chłopca i tak ostatecznie wyciekła, więc dla części osób stała się znana. A tego nie zmieniłby nawet fakt, gdyby na okładce widoczne były tylko intymne części ciała, ale sama twarz już nie.

- W polskim prawie publikowanie wizerunku osoby nagiej bez jej zgody i rozpowszechnianie go, stanowi przestępstwo, zatem okres przedawnienia wynikających z niego roszczeń cywilnoprawnych - np. o zapłatę zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych - wynosi 20 lat – precyzuje ekspert. Przypomina jednak, że – aby wywalczyć zadośćuczynienie – trzeba wykazać, że rzeczywiście doznało się krzywdy.

Mniejsze szanse, jeśli korzystamy ze sławy 

Uzupełniając kwestię wykorzystania wizerunku dziecka, radca prawny Małgorzata Maciejewska z kancelarii Radca Prawny Małgorzata Maciejewska zauważa, że w polskim prawie domniemywa się, iż - nawet, jeśli nie zawarto umowy w formie pisemnej, ale wypłacono wynagrodzenie za pozowanie - to wyrażono zgodę na jego rozpowszechnianie. - Niekoniecznie oznacza to jednak zgodę na jego komercyjne wykorzystanie - zastrzega.

Radca wskazuje, że szczegóły ewentualnych ustaleń między rodzicami chłopca a wytwórnią nie są znane, ale mało prawdopodobne wydaje się, aby nie wiedzieli oni o zamiarze komercyjnego wykorzystania fotografii ich syna. Precyzuje przy tym, że na gruncie polskiego prawa – przy powołaniu się na przepisy o dobrach osobistych – trzeba byłoby się liczyć z faktem, że doszło już do przedawnienia.

Szanse na odszkodowanie dla „dziecka Nirvany” w Polsce byłby raczej marne. - Trudno zakładać, że jeśli rodzice zawarliby na przykład z wytwórnią umowę - na mocy której wypłacono im wynagrodzenie, a samo zdjęcie nie było wykorzystywane wbrew ustaleniom – teraz ich dziecko może domagać się za to odszkodowania czy zadośćuczynienia – uważa Małgorzata Maciejewska.

I zauważa, że szansę są niewielkie zwłaszcza w sytuacji, kiedy w dorosłym życiu w pewien sposób korzystało ono ze sławy, jaką przyniosło mu znalezienie się na okładce.

Czytaj więcej

Nie będzie procesu o bobasa Nirvany. Sąd oddalił pozew Spencera Eldena
Dobra osobiste
Koniec procesu Nirvany. Bohater okładki nic nie dostanie
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty