4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 19.01.2026 15:42 Publikacja: 13.06.2025 10:50
Foto: Adobe Stock
Brutalny mord dokonany w kampusie Uniwersytetu Warszawskiego poruszył całą Polskę. Morderca, młody student, który z zimną krwią zabił 53-letnią kobietę, matkę trójki dzieci, może jawić się jako potwór, ktoś, kogo wspólnota powinna – poprzez proces sądowy– w jakiś sposób wyeliminować. Inaczej rolę sądu widział francuski antropolog Pierre Legendre. Sąd nie miał być aktem zemsty. Miał być aktem ratunku dla zbrodniarza.
Relacje początkowe na temat szczegółów zbrodni przypominały historię rodem z horrorów typu gore, ewentualnie brutalnych thrillerów o seryjnych zabójcach-psychopatach. Pojawiły się doniesienia o odciętej głowie czy nawet akcie kanibalizmu, jakiego napastnik miał dokonać na zamordowanej kobiecie (wiemy, że jeden z zarzutów, który postawiła mu prokuratura, to zbezczeszczenie zwłok). Od pierwszego dnia zaczęto snuć domysły na temat motywów, jakimi miałby kierować się zabójca. Jak zauważył prof. Michał Bilewicz, stoi za nimi ludzka potrzeba zracjonalizowania tego, co niezrozumiałe, przypadkowe, przerażające. Tego rodzaju brutalny mord jest wydarzeniem, które narusza zrozumiałość i przewidywalność świata. Narusza bazowe poczucie bezpieczeństwa. Stąd potrzeba racjonalizacji, oswojenia. Stwierdzenie, że morderca zrobił to np. pod wpływem przekazu jednej z partii politycznych, z pewnością poczucie bezpieczeństwa przywraca. Pozwala odnaleźć przyczynę, daje nadzieję na jej wyeliminowanie i uniknięcie podobnych zbrodni w przyszłości. Ludzka rzecz.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas