Wymienię te książki, które wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Na podium trafia „5 grudniów” Jamesa Kestrela – książka adwokata mieszkającego na Hawajach, wydana w ubiegłym roku przez Dom Wydawniczy REBIS, z którym od lat współpracuję. Chyba nigdy nie czytałam tak porywającego kryminału osadzonego w realiach wojennych. Zarwałam dwie noce i wrócę do tej książki jeszcze nieraz, bo moim zdaniem jest arcydziełem. Sponiewierała mnie też „Lista Schindlera” Thomasa Kenelly’ego. Wiadomo dlaczego. Płakałam. Pod choinką znalazłam „Włoską mafię” Johna Dickie’go wydaną w 2024 r. przez Czarną Owcę. 500 stron doskonałego dokumentu: Cosa nostra, Camorra i ’Ndrangheta w soczystej opowieści. Porażająca.