Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną firmy, która nie zgadzała się z interpretacją regulacji dotyczących opłat za śmieci.

Z wnioskiem wystąpiła spółka, która prowadzi sklep spożywczo-przemysłowy. Oceniła, że minimalna pojemność pojemników do zbierania odpadów komunalnych określona w regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie gminy istotnie przewyższa faktyczne jej potrzeby. W regulaminie zastrzeżono bowiem, że każdy lokal powinien być wyposażony w co najmniej jeden pojemnik o pojemności 110 litrów. Tymczasem jej rzeczywiste potrzeby są niższe.

Urzędnicy stwierdzili jednak, że minimalna wielkość pojemników stanowi dolną granicę określenia ilości pojemników w deklaracji.

Spółka zaskarżyła interpretację, ale przegrała. Najpierw jej skargę oddalił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie, a prawidłowość tego rozstrzygnięcia ostatecznie potwierdził sąd kasacyjny. NSA zauważył, że sam ustawodawca daje organowi samorządu podstawę do określenia rodzaju i minimalnej pojemność pojemników na śmieci.

Czytaj więcej

Koniec horrendalnych opłat za śmieci liczonych od zużycia wody

Skoro opłata za śmieci jest pobierana od ilości pojemników, to właściciel nieruchomości musi wykazać ich ilość. I, jak tłumaczył sędzia sprawozdawca Paweł Dąbek, z aktu prawa miejscowego dowiaduje się, jaka jest minimalna ich wielkość i pojemność.

NSA zgodził się, że gdy w praktyce pojemnik jest wystarczający, to właściciel nie ma obowiązku deklarowania większej ich ilości. Należy się bowiem odnosić do rzeczywistego gromadzenia odpadów. Jednak podstawa prawna w powiązaniu z aktem prawa miejscowego wskazuje, że w deklaracji, na podstawie której ustalana jest opłata, musi być wykazany pojemnik o przyjętej pojemności. Zatem minimalna ilość to jeden pojemnik o pojemności uchwalonej w regulaminie.

Zdaniem NSA dopiero gdyby się okazało, że potrzeba jest ich więcej, można przyznać rację skarżącemu, że ich ilość zależy od faktycznej ilości odpadów.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III FSK 211/21