Mecz Sinnera z Djokoviciem to były właściwie dwa mecze. Przez dwa sety Włoch grał tak, jakby to on, a nie Serb, był faworytem Wimbledonu.

Potem jednak wszystko potoczyło się zgodnie z logiką i finał marzeń Djoković – Rafael Nadal wciąż jest możliwy. Rozstawiony z nr. 1 Serb wygrał 5:7, 2:6, 6:3, 6:2, 6:2.

Dystans do sukcesów i porażek

Wcześniej mieliśmy niemieckie emocje. Pani Maria i panna Niemeier reprezentowały w 2022 roku ten sam klub TC Bredeney z Essen w Budeslidze, ale bliskiej znajomości tam nie zawarły. W ćwierćfinale Wielkiego Szlema były pierwszy raz, obie potwierdziły, że rozumieją grę na trawie, choć robią to w całkiem odmienny sposób. Wygrała po kilku emocjonujących zwrotach akcji Tatjana Maria 6:4, 2:6, 7:5.

Czytaj więcej

Wimbledon. Czas na pagórek Norriego

Była trzecią i ostatnią matką w turnieju obok Sereny Williams i Yaniny Wickmayer. Jak twierdziła niemal po każdym zwycięstwie, podwójne macierzyństwo (ma dwie córki, Cecilię i Charlotte, obie są w Londynie) dało jej nową perspektywę. Kazało znaleźć dystans do sukcesów i porażek, uwolniło pokłady cierpliwości i odporności na korcie.

Tatjana Maria obroniła już dwie piłki meczowe w spotkaniu z Jeleną Ostapenko, odwróciła też losy spotkania, przegrywając 0:3 w decydującym secie z Soraną Cirsteą. Teraz sięgnęła jeszcze raz do rezerw i wygrała z 22-letnią Jule Niemeier, choć przegrywała w trzecim secie 2:4.

Tenis młodej Jule polega na razie na sile serwisu i forhendu, a nie szukaniu odpowiednich kątów i rotacji piłki. W długich wymianach ze starszą koleżanką często się gubiła, w krótkich, zwłaszcza w klasycznych niegdyś na trawnikach akcjach serwis-wolej, miała szanse, ale jej ręka jeszcze wymaga ćwiczeń.

Niemiecki tenis dostał nagrodę. Poprzedni taki ćwierćfinał, z udziałem Sabiny Lisicki i Andżeliki Kerber, widziano dekadę temu, w 2012 roku. Andżelika wygrała po heroicznym boju i trafiła wówczas w półfinale na Agnieszkę Radwańską, co bywalcy przy Church Street dobrze pamiętają, gdyż był to rok jedynego finału Polki.

Zasługi taty

Tatjana Maria, z tej przyczyny, że miała polskiego ojca, pana Henryka Małka (zmarł w 2008 roku), dobrego piłkarza ręcznego z Zabrza, może być uważana po trosze za Polkę, ale przypisywanie naszemu tenisowi jej sukcesu byłoby przesadą. Zasługi taty są jednak bezsporne, także dlatego, że kiedyś uratował jej życie, dostrzegając w porę objawy zakrzepu żylnego i wioząc pędem do niemieckiego szpitala. Pierwsza półfinalistka Wimbledonu 2022 mieszka teraz z francuskim mężem-trenerem Charlesem-Edouardem w Palm Beach Gardens na Florydzie i – jak twierdzi – jest osobą spełnioną. Wimbledon dołożył do tego spełnienia piękną sportową pointę.

W środę kolejne ćwierćfinały. Na korcie centralnym o 14.30 czasu polskiego zagrają Simona Halep i Amanda Anisimova, następnie zmierzą się Rafael Nadal i Taylor Fritz. Na korcie numer 1 o 14.00 pojawią się Jelena Rybakina i Ajla Tomljanovic, po nich Nick Kyrgios i Cristian Garin.

Obecność Rybakiny i Anisimovej w tych spotkaniach każe przypomnieć, że te panie, choć reprezentują Kazachstan i USA, mogłyby z łatwością reprezentować Rosję (i w tym Wimbledonie nie zagrać), gdyby ich rodzice uznali, że zostają w ojczyźnie. Ale nie uznali.

Rybakina urodziła się w Moskwie, nie zyskała jednak wsparcia od rosyjskiej federacji tenisowej (RTF), choć miała opinię wielkiego talentu. W tej sytuacji bez pytania o zgodę szefa RTF Szamila Tarpiszczewa przyjęła ofertę reprezentowania Kazachstanu w 2018 roku. Odrzuciła wówczas także propozycje stypendialne amerykańskich uniwersytetów, co podpowiada, że z Astany popłynęły na konto tenisistki właściwe sumy.

Rosja chce pieniędzy

Tarpiszczew początkowo nie robił z upływu tenisowych nadziei problemu (podpisał nawet stosowną umowę z Kazachstanem), ale gdy wyjazdy stały się masowe i doszła do nich jeszcze bardziej masowa tenisowa emigracja na zachód Europy, do Australii lub USA śladami państwa Szarapowów, Keninów, Zwieriewów, Miedwiediewów, Szapowałowów, i Popyrinów, prezes RFT uznał, że to kradzież, i od paru lat zaczyna sugerować, by Kazachstan za takie tenisistki jak Rybakina przynajmniej zwrócił koszty szkolenia do wieku juniorskiego, co wycenił na 200–600 tys. dolarów na głowę. Na razie tych pieniędzy nikt nie zwraca, za to Rybakina zaczyna zwracać nakłady swej nowej ojczyzny, która uznała, że samą Zariną Dijas tenis kazachski chwalić się nie może.

Anisimova, której rodzice, Konstantin i Olga, wyjechali do Ameryki w 1998 roku, przyszła na świat już w Stanach. Pierwszą tenisistką w rodzinie była urodzona jeszcze w Rosji siostra Amandy Maria Anisimowa, dziś Maria Anisimova-Egee, gwiazda bankowości inwestycyjnej w Nowym Jorku (w latach studenckich grała w barwach University of Pennsylvania). Młodsza córka, której karierę tenisową rodzice wsparli jeszcze mocniej, przenosząc się w miejsca, gdzie miała najlepsze możliwości treningu (dramatu nie było – Floryda jest przyjemnym miejscem do życia), spełniła oczekiwania, tym bardziej że jej sportowym menedżerem został agent Marii Szarapowej Max Eisenbud i dobre kontrakty z wielkimi firmami pojawiły się w życiu Amandy jeszcze przed istotnymi sukcesami. Teraz sukcesy mogą dogonić kontrakty, tylko trzeba wygrać z Simoną.