Konieczna jest dywersyfikacja źródeł energii. Te słowa jak mantrę powtarzają politycy. Szansą na zredukowanie zapotrzebowania na gaz z Rosji czy rodzimy węgiel jest energetyka odnawialna. Inwestorzy mają jednak ciągle pod górkę.
Prawo pozwala np. skutecznie blokować inwestycje w farmy wiatrowe. A to hamuje rozwój zielonej energetyki.
Tomasz Filipowicz, radca prawny z kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy, twierdzi, że z takimi kłopotami boryka się np. inwestycja w Bąkowie w woj. opolskim. Kilkunastu mieszkańców z powodzeniem utrudnia życie inwestorowi. Takich sytuacji jest więcej.
– Z jednej strony inwestorzy przy takich przedsięwzięciach muszą sprostać trudnym wymaganiom prawnym. Z drugiej zaś prawo przyznaje szerokie uprawnienia organizacjom ekologicznym. To wszystko sprawia, że realizacja wielu przedsięwzięć jest bardzo trudna – mówi mec. Filipowicz.
Pewne ograniczenie przewiduje przyjęta przez rząd 11 marca nowelizacja prawa geologicznego i górniczego. Zakłada zmianę ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie w taki sposób, że w postępowaniu związanym z oceną wpływu inwestycji na środowisko weźmie udział organizacja ekologiczna, która działa co najmniej rok od wszczęcia danego postępowania.
– Pomysł jest dobry, bo wyeliminuje z takich postępowań organizacje powoływane ad hoc, których celem jest jedynie zablokowanie określonej inwestycji – ocenia ekspert.
Przeciągają się za to prace nad projektem nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii. A to powoduje brak pewności prawa, przez co inwestowanie w duże przedsięwzięcia jest obecnie ryzykowne.
Okazuje się, że i zwykłe śmieci mogą posłużyć do produkcji energii.
– Gdybyśmy spalili wszystkie wytwarzane odpady, aż o 25 proc. moglibyśmy ograniczyć zapotrzebowanie na węgiel – ocenia Józef Neterowicz, ekspert od energetyki odnawialnej i radca szwedzkiej ambasady w Polsce.
Można też zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz ziemny. Z odpadów ulegających biodegradacji da się uzyskać biogaz. A ten po oczyszczeniu w zasadzie niczym się nie różni od gazu ziemnego i można nim tankować pojazdy z instalacjami CNG.
Józef Neterowicz twierdzi, że poddając odpowiedniej obróbce bioodpady, można zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz ziemny mniej więcej o 12 proc. Do takiej przeróbki potrzebne są jednak odpowiednie inwestycje.