„Rzeczpospolita” ujawniła, że jednym z pana pomysłów na przywrócenie praworządności jest reaktywowanie za pomocą uchwały Sejmu Krajowej Rady Sądownictwa w składzie z 2017 r. Członkowie tej starej rady byli sondowani, czy są gotowi podjąć obowiązki. Eksperci, których pytaliśmy, są wobec tej koncepcji mocno krytyczni.
To pomysł, który leży na stole. A pomysłów jest kilka. Szukam rozwiązań najlepszych i szybkich. Bo z tym nie można czekać. Śledzę opinie, które przytaczacie. Szanuję głos pani prof. Ewy Łętowskiej, która nie zamknęła przed tą koncepcją drzwi, nie storpedowała jej. Widziałem też odmienną wypowiedź pani Dagmary Pawełczyk-Woickiej – osoby, która nie powinna w takich sprawach zajmować stanowiska, bo kieruje wydmuszką organu, który w świetle orzeczeń europejskich sądów nie jest organem konstytucyjnym i za którego działalność my wszyscy: panie, ja i miliony obywateli – regularnie wypłacamy odszkodowania. Wypłaciliśmy już miliony złotych, a w listopadzie tego roku przed ETPC ruszy lawina kolejnych spraw, analogicznych do tej Wałęsa przeciwko Polsce, w której zasądzono 30 tys. euro zadośćuczynienia. Czekam tylko aż ktoś wpadnie na pomysł, by masowo kierować do ETPC skargi na to, że protesty wyborcze rozpatrywała nielegalna izba SN. Jak rozpruje się ten worek, zadośćuczynienia pójdą w kolejne miliony.