Rz: Jaka była intencja liberalizowania wymogu przejścia niektórych pracowników przez wstępne badania zdrowia?

Piotr Wojciechowski, adwokat: Zmiana art. 229 k.p. polegała na zwolnieniu kolejnego pracodawcy z obowiązku przeprowadzania wstępnych badań lekarskich, gdy takie zatrudnienie następuje w ciągu 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniego stosunku pracy. Warunek – aplikujący przedstawi mu aktualne orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań do pracy w warunkach opisanych w skierowaniu na badania, a pracodawca stwierdzi, że te warunki odpowiadają tym występującym na stanowisku pracy u niego, z wyłączeniem osób przyjmowanych do prac szczególnie niebezpiecznych.

Zatem w praktyce nowemu pracodawcy ubyło obowiązków?

Diabeł tkwi w szczegółach, czyli w samym brzmieniu przepisu. Co prawda zwalnia on nowego pracodawcę z kierowania na wstępne badania lekarskie, jednak wyłącznie wtedy, gdy stwierdzi on, że oferowane przez niego warunki odpowiadają tym, które etatowiec miał w poprzedniej firmie. A to już nie jest takie proste.

Jak nowy szef ma to stwierdzić – odbiera oświadczenie od zatrudnianego?

Nie, ponieważ etatowiec nie musi mieć profesjonalnej wiedzy na temat poprzednich warunków pracy. Ale o to też spróbowano zadbać. W tym celu zmieniono rozporządzenie ministra zdrowia i opieki społecznej z 30 maja 1996 r. Zgodnie z dodanym do niego § 4 ust. 1a skierowanie wydaje się w dwóch egzemplarzach, z których jeden otrzymuje osoba kierowana na badania. Skierowanie m.in. opisuje warunki pracy uwzględniające informacje o występowaniu na stanowisku lub stanowiskach pracy czynników niebezpiecznych, szkodliwych dla zdrowia lub uciążliwych i innych wynikających ze sposobu wykonywania pracy. Trzeba też podać wielkości narażenia oraz aktualne wyniki badań i pomiarów czynników szkodliwych dla zdrowia wykonanych na tych stanowiskach. Ponieważ jednym z posiadaczy tego dokumentu jest pracownik, nie ma przeszkód, aby w celu zwolnienia przyszłego pracodawcy z kierowania go na wstępne badania lekarskie, przedstawił go do porównania stanowisk pracy – dawnego z obecnym.

Na czym polega to porównanie?

Tu właśnie zaczynają się problemy. Mam sygnały, że takie porównania są ryzykowne, a niekiedy w ogóle niewykonalne. Z pewnością wiąże się to z precyzją sporządzania skierowań lekarskich przez byłych pracodawców i umiejętnym ich czytaniem przez kolejnych. Ryzyko wadliwego porównania starego i nowego stanowiska, w wyniku czego pracownika nie zbada lekarz, choć powinien, w całości obciąża pracodawcę.

Jakie mogą tu być niebezpieczeństwa?

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Przede wszystkim jest to ryzyko dopuszczenia pracownika do pracy w środowisku, w którym ze względu na aktualny stan zdrowia nie może podjąć pracy. Takie praktyki grożą chorobą zawodową czy wypadkiem przy pracy. Brak właściwych badań podnosi poziom odpowiedzialności pracodawcy. Za takie uchybienia może on odpowiadać zarówno cywilnie w razie szkód na osobie, jak i karnie z powodu zaniechań.

Co mu za to grozi?

To zależy od konkretnego przypadku. W praktyce kontrola inspektora pracy stwierdzającego brak badań lekarskich kończy się nałożeniem grzywny oraz wydaniem decyzji administracyjnej nakazującej przeprowadzenie badań. Gdy brak właściwie zrealizowanych badań lekarskich spowodował np. uszczerbek na zdrowiu lub zagrożenie życia, w grę może wchodzić odpowiedzialność cywilna i karna jednocześnie.

Co zatem należy rekomendować szefom w tej sprawie?

Z dużym dystansem powinni podchodzić do przywileju polegającego na możliwości niewykonywania badań lekarskich i korzystać z niego wyłącznie wtedy, gdy pracodawca ma wręcz 110 proc. pewności, że stanowiska pracy są identyczne.

—g.or.