Po złożeniu prezydenckiej przysięgi poszukiwany listem gończym Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze Władimir Putin zaproponował Zachodowi strategiczny dialog „bez arogancji i zarozumiałości”. – Tylko jak równy z równym, szanując wzajemne interesy – dodał.
Jednak wśród około 2,5 tys. gości w Sali Georgijewskiej Kremla było niewielu przedstawicieli Zachodu, który bojkotował uroczystość. Z Moskwy wyjechał wcześniej ambasador USA. Spośród 27 państw Unii Europejskiej tylko sześć (według informacji przekazywanych przez Rosję) wysłało swoich ambasadorów na Kreml.
Czytaj więcej
- Chcę szczerze podziękować wszystkim obywatelom Rosji, mieszkańcom naszych historycznych ziem, którzy bronili prawa do bycia razem w ojczyźnie - m...
Kto w Europie zignorował prezydencką inaugurację Władimira Putina?
– Dla mnie sprawa była jasna: Ukraińcom i wielu ludziom na całym świecie byłoby bardzo trudno to zrozumieć, ponieważ uważamy Putina (…) za odpowiedzialnego za wojnę w Ukrainie. Prezydenckie wybory w Rosji kwestionujemy, ponieważ nie były ani wolne, ani uczciwe. Oczywistą sprzecznością byłby w tej sytuacji udział w inauguracji – mówił dzień wcześniej szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, tłumacząc, dlaczego wzywał do bojkotu uroczystości.
Najważniejsze daty z życia Władimira Putina
Parlament Europejski wezwał do nieuznawania Putina za prezydenta. Ukraina oficjalnie to zrobiła, ale władze Unii nie zdecydowały się na taki krok. Również Waszyngton poinformował, że uznaje Putina za prezydenta Rosji.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Inauguracja prezydenta Władimira Putina: w Rosji nie było niemieckiego ambasadora
Na Kremlu jednak nie pojawił się m.in. ambasador Niemiec Alexander Graf Lambsdorff. W przeddzień wyjechał na tygodniowe konsultacje do Berlina. W niemieckiej stolicy właśnie ujawniono, że rok temu hakerskiego ataku na zasoby partii kanclerza Olafa Scholza SPD dokonała grupa APT 28 podległa rosyjskiemu wywiadowi wojskowemu GRU. Niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock zapowiedziała, że taki atak ze strony instytucji obcego państwa „nie pozostanie bez odpowiedzi”.
Czytaj więcej
Niemal pewne jest, że grupy cyberprzestępców powiązane z Kremlem będą starały się zakłócić jesienne głosowanie. Eksperci już ostrzegają przed takim...
Można jedynie się domyślać, że w tej sytuacji postanowiono odwołać ambasadora na konsultacje do Berlina, by publicznie zaznaczyć jego nieobecność na kremlowskiej uroczystości. – Niektórzy (ambasadorowie) nie odmówili (udziału), niektórzy odmówili. Nie sądzę, by to był powód do jakichś kroków odwetowych – bagatelizował rzecznik Kremla, pytany o bojkot ze strony Zachodu.
Relacje Francja–Rosja: twarda postawa prezydenta Emmanuela Macrona i rzekoma obecność Legii Cudzoziemskiej w Ukrainie
W Sali Georgijewskiej pojawił się za to ambasador Francji. Przez kilka poprzednich tygodni wrzało na linii Paryż–Moskwa. Zaczęło się od tego, że prezydent Emmanuel Macron nie wykluczył wysłania francuskich wojsk do Ukrainy. Już w zeszłym tygodniu zastrzegł jednak, że może się to odbyć jedynie po załamaniu frontu i na wyraźną prośbę kijowskich władz.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Francji, przekazując mu protest. Również brytyjski przedstawiciel przybył do MSZ. Wcześniej minister David Cameron powiedział, że Ukraińcy mogą używać brytyjskiej broni do atakowania celów w Rosji. Teraz rosyjscy dyplomaci powiedzieli ambasadorowi Nigelowi Caseyowi, że w odwecie mogą zostać zaatakowane brytyjskie bazy „zarówno w Ukrainie, jak i gdzie indziej”.
Pod koniec ubiegłego tygodnia kremlowscy propagandyści zaczęli zaś informować, że w Ukrainie już są żołnierze francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Nawet ośmiu z nich miało zginąć w atakowanym cały czas przez Rosjan Czasiw Jarze. Kreml jednak zdementował te informacje.
Czytaj więcej
Dmitrij Pieskow odniósł się do publikacji byłego zastępcy podsekretarza w Pentagonie, Stephena Bryena, który na stronie Weapons and Strategy Substa...
Rosjanie znów straszą Zachód bronią atomową
Za to Putin (nim jeszcze po raz piąty objął urząd prezydencki) demonstracyjnie rozkazał przeprowadzenie ćwiczeń z użycia taktycznej broni jądrowej – ładunków małej mocy używanych do atakowania celów na odległościach do 500 kilometrów. Pentagon oświadczył, że to kolejna propagandowa próba zastraszania Zachodu. Ukraiński wywiad wojskowy HUR poinformował, że nie widzi żadnych oznak prowadzenia manewrów przez Rosjan z użyciem prawdziwych ładunków jądrowych. Wcześniej rosyjska armia również odbywała takie ćwiczenia, ale nie informowała o nich publicznie, a w ich trakcie używała atrap, szkoląc się jedynie w wypełnianiu procedur użycia broni atomowej.
Prawdopodobnie by trochę zmniejszyć napięcie, prezydent Macron oświadczył, że Francja nie zamierza ingerować w wewnętrzne sprawy Rosji. Jego ambasador zaś pojawił się na kremlowskiej inauguracji. Oprócz niego z państw unijnych przyszli na Kreml ambasadorowie m.in. Słowacji i Węgier, ale nikt na nich nie zwrócił uwagi – przynajmniej w Moskwie.
Inauguracja Władimira Putina: „Towarzysz Prezydent” chce jednoczyć naród
Do kremlowskiej Sali Georgijewskiej, gdzie składał przysięgę, Putin przyszedł wprost ze swojego kremlowskiego gabinetu. Przy wyjściu po raz piąty odebrał meldunek dowódcy kremlowskiego pułku, który tradycyjnie zwrócił się do niego „Towarzyszu Prezydencie Rosyjskiej Federacji”. Budząca konsternację wśród zagranicznych gości forma zwracania się do przełożonych (np. „towarzyszu generale”) zapisana jest w regulaminie rosyjskiej armii, niezmienianym w tym punkcie od czasów ZSRR.
W trakcie krótkiego wystąpienia po złożeniu przysięgi Putin kilkakrotnie – znacznie częściej niż w poprzednich razach – mówił o konieczności utrzymania jedności, w przeciwnym wypadku strasząc „wewnętrznymi wstrząsami”. Rozwiedziony przywódca Rosji powiedział, że jednoczyć będzie m.in. „poparcie wielowiekowych rodzinnych wartości i tradycji”. Nie wiadomo jednak, dlaczego postanowił z jedności narodu uczynić myśl przewodnią swego wystąpienia.
Czytaj więcej
Fundacja Walki z Korupcją (FBK) Aleksieja Nawalnego udostępniła w sieci wideo, mające być dowodem na to, że znajdująca się nad Morzem Czarnym rezyd...
Zgromadzony w Sali Georgijewskiej „urzędniczy lud” (ministrowie, gubernatorzy, generałowie, doradcy prezydenta etc.) jednoczyło zaś oczekiwanie zmian – ale tylko administracyjnych. Zgodnie z procedurą po inauguracji prezydent powinien ogłosić nazwisko nowego premiera i przystąpić do tworzenia nowego rządu. – Urzędnikom chce się jakiegoś ruchu (kadrowego) – mówił anonimowo jeden z kremlowskich „czynowników” portalowi Meduza.
– Ktoś ma nadzieję (na awans), ktoś przeżywa, że mogą go odsunąć (na boczny tor). A tak w całości to wielu zatęskniło za zmianami – wyjaśniał.
Do stanowisk w Moskwie pretendują szefowie największych rosyjskich regionów. „Chcą maksymalnie »przybliżyć się do tronu«, bo uważają że ta prezydencka kadencja może być ostatnią dla (71-letniego) Putina. Ich zdaniem zmiany we władzach są nieuniknione, co znaczy, że należy być jak najbliżej miejsc, w których podejmowane są decyzje” – opisuje Meduza.
Jednocześnie Duma przeniosła z 8 maja na 10 maja debaty nad zatwierdzeniem składu nowego rządu. Wywołało to zdziwienie nawet wśród posłusznych deputowanych. – Jak to, na paradzie 9 maja nie będzie prawdziwego premiera (lecz jedynie „pełniący obowiązki” – red.)? – dopytywał się lider komunistów Giennadij Ziuganow.