Chiny wywołały popłoch w europejskiej branży alkoholowej, gdy zapowiedziały nałożenie ceł wynoszących od 27,7 do 34,9 proc. na brandy sprowadzaną z UE. Będą one obowiązywać od 5 lipca przez pięć lat.

Czytaj więcej

Cła będą wyższe od zapowiadanych? Donald Trump: Zaczynamy wysyłać listy do krajów

Najwięcej stracić na tej decyzji mieli kluczowi producenci koniaku pochodzący z Francji. Niespodziewanie jednak w piątek, 4 lipca – zaledwie dzień przed wejściem w życie ceł antydumpingowych – Chińskie Ministerstwo Handlu oświadczyło, że zwolni z nich największe firmy.

Chiny wprowadzają wysokie cła na brandy z UE, ale oszczędzają największych producentów

Mowa tu o słynnych producentach tego alkoholu, takich jak Pernod Ricard, LVMH (do którego należy Hennessy) i Remy Cointreau. Rząd w Pekinie postanowił tym samym oszczędzić większość francuskiego przemysłu koniaku od wysokich ceł, pod warunkiem że firmy te będą sprzedawać po cenie minimalnej. Nie ujawniono jednak, ile będzie ona wynosić.

Jak zauważa agencja Reutera, zaskakująca decyzja chińskich władz została odebrana jako pozytywny sygnał w okresie napięć handlowych między Brukselą a Pekinem. Chiny rozpoczęły swoje dochodzenie antydumpingowe w sprawie unijnej brandy w styczniu 2024 roku, co było powszechnie postrzegane jako odwet za decyzję UE o nałożeniu wysokich ceł importowych na chińskie samochody elektryczne.

Organizacja BNIC, reprezentująca francuskich producentów koniaku, z aprobatą przyjęła decyzję chińskiego rządu. Jak poinformowała, niektóre firmy już podpisały wymagane zobowiązania cenowe.

Nagły zwrot Pekinu to potężna ulga dla producentów koniaku z Francji, którzy rocznie odpowiadają za światowy eksport o łącznej wartości 3 miliardów dolarów. W ciągu ostatniego roku niejednokrotnie skarżyli się oni, że są ofiarami ubocznymi w wielowymiarowym sporze handlowym między Unią Europejską a Chinami.