Reklama

Fundacja Kai Godek przegrała z władzami Gdańska. Sąd o granicach antyaborcyjnych protestów

Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił w poniedziałek odwołanie fundacji Kai Godek od decyzji prezydenta Gdańska o rozwiązaniu styczniowego zgromadzenia antyaborcyjnego przed Szpitalem św. Wojciecha na Zaspie.
Aktywistka antyaborcyjna Kaja Godek (3P) na antyaborcyjnej pikiecie fundacji Ratuj Życie pod hasłem

Aktywistka antyaborcyjna Kaja Godek (3P) na antyaborcyjnej pikiecie fundacji Ratuj Życie pod hasłem "Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w spokoju" przed wejściem do szpitala św. Wojciecha w Gdańsku

Foto: PAP/Marcin Gadomski

Manifestacja z 21 stycznia 2026 r. została zorganizowana przez Fundację Życie i Rodzina Kai Godek, która zarzucała Szpitalowi św. Wojciecha, że nie traktuje dziecka poczętego jak pacjenta, a „niektórym podaje się zastrzyk z chlorku potasu w serce”. Przed szpitalem prezentowano wielkie plakaty z drastycznymi zdjęciami płodów, z głośników odtwarzano płacz dziecka, a pod adresem lekarzy kierowano obraźliwe słowa. Pojawiały się także wizerunki Adolfa Hitlera. W tym samym czasie przed szpitalem odbywała się  kontrmanifestacja aktywistów środowisk lewicowych, którzy wyrażali solidarność z pacjentkami i personelem medycznym.

Demonstracja miała trwać od godz. 12. do 14., ale około godz. 13.30 została rozwiązana przez urzędnika gdańskiego magistratu. Decyzja została podjęta w oparciu o przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach. Według świadków demonstranci utrudniali dostęp do wejścia do szpitala, opuszczali wyznaczony teren zgromadzenia, wznosili agresywne okrzyki. Włodarze miasta uznali, że dochodzi do naruszeń prawa oraz zagrożenia bezpieczeństwa. Fundacja Kai Godek uważa natomiast, że decyzja była bezpodstawna i ograniczała wolność słowa. 

Czytaj więcej

Luka w ustawie o zgromadzeniach pozwala wodzić za nos służby

Sąd: szpital to nie miejsce na obraźliwe okrzyki i drastyczne fotografie 

Sąd uznał za niezasadne część zarzutów wobec organizatorów, m.in. dotyczących propagowania ustroju nazistowskiego i  prezentowania nieprzyzwoitych napisów, rysunków. W ocenie sądu doszło natomiast do nieobyczajnego wybryku (art. 140 kodeksu wykroczeń) poprzez prezentowanie zdjęć okaleczonych płodów, drastycznych banerów i kontrowersyjnych haseł przed szpitalem. Forma, czas i miejsce protestu zdaniem sądu uzasadniały rozwiązane manifestacji, gdyż utrudniała funkcjonowanie placówki. Odbywała się w niedzielę, w godzinach odwiedzin, gdy w placówce przebywało wielu pacjentów i ich bliskich, w tym dzieci. Z oświadczenia pracowników oddziału ginekologicznego szpitala wynikało, że zgromadzenie było słychać w placówce, mogło więc zakłócać spokój i pracę personelu oraz komfort pacjentów.

- Nie możemy tracić z pola widzenia faktu, że tu chodzi o szpital, o pacjentów, o konieczność zapewnienia im właściwego procesu diagnostycznego, procesu leczenia, ale też spokoju. Zdrowie człowieka to jest wartość, którą konstytucja chroni – mówił w uzasadnieniu sędzia Michał Jank cytowany przez TOK FM. 

Reklama
Reklama

W ocenie sądu nie doszło do naruszenia art. 256 par. 2 Kodeksu karnego, gdyż nie było podstaw do uznania, że uczestnicy zgromadzenia publicznie propagowali ustrój nazistowski. Również zdaniem sądu organizatorzy nie złamali przepisu art. 141 kodeksu wykroczeń dotyczącego prezentowania nieprzyzwoitych napisów lub rysunków poprzez prezentowanie zdjęć martwych płodów. Jednakże w ocenie sądu doszło już do naruszenia art. 140 k.w. Według sądu prezentowanie powyższych zdjęć, drastycznych banerów i kontrowersyjnych napisów przed szpitalem stanowiło dopuszczenie się w miejscu publicznym nieobyczajnego wybryku - wskazuje sędzia Łukasz Zioła.

Czytaj więcej na: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Wyrok-ws-protestu-przed-szpitalem-Gdansk-wygral-z-fundacja-Kai-Godek-n215438.html

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński o aborcji: Nie potrzebujemy głębszej polaryzacji

Antyaborcyjna demonstracja nie może wiktymizować ofiar gwałtów

Sąd w orzeczeniu podkreślił też, że jednoznaczne i generalizujące oceny dotyczące aborcji są nieuprawnione. Demonstracja odbywała się przed oddziałem, na którym wykonywane są także legalne zabiegi przerwania ciąży, a pacjentkami bywają m.in. ofiary przestępstw seksualnych.   - Mamy do czynienia z różnymi przypadkami i ten zabieg [aborcja] nieraz jest efektem dramatycznych decyzji i dramatycznych okoliczności. Nie może być zgody, żeby takie działanie wiktymizowało ofiary np. pewnych działań czy pewnych przestępstw. A takie sytuacje mają miejsce - podkreślał sędzia Jank. 

Zwrócił też uwagę, że napięcie między demonstrantami a kontrmanifestacją stwarzało realne ryzyko eskalacji konfliktu.

- Sąd oczywiście jest w pełni za wolnością zgromadzeń. Natomiast jak każda wolność, kończy się ona tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiej strony. I to jest ta granica, której nie można przekraczać, dlatego też sąd uznał, że rozwiązanie zgromadzenia jest decyzją jak najbardziej zasadną - podsumował Michał Jank.

Reklama
Reklama

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. 

 

Sądy i trybunały
Rząd nie publikuje wyroków TK. RPO: nie ma do tego podstawy prawnej
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Nieruchomości
Koniec obowiązku. Rząd zmienia zasady dla właścicieli nieruchomości
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama