Manifestacja z 21 stycznia 2026 r. została zorganizowana przez Fundację Życie i Rodzina Kai Godek, która zarzucała Szpitalowi św. Wojciecha, że nie traktuje dziecka poczętego jak pacjenta, a „niektórym podaje się zastrzyk z chlorku potasu w serce”. Przed szpitalem prezentowano wielkie plakaty z drastycznymi zdjęciami płodów, z głośników odtwarzano płacz dziecka, a pod adresem lekarzy kierowano obraźliwe słowa. Pojawiały się także wizerunki Adolfa Hitlera. W tym samym czasie przed szpitalem odbywała się kontrmanifestacja aktywistów środowisk lewicowych, którzy wyrażali solidarność z pacjentkami i personelem medycznym.
Demonstracja miała trwać od godz. 12. do 14., ale około godz. 13.30 została rozwiązana przez urzędnika gdańskiego magistratu. Decyzja została podjęta w oparciu o przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach. Według świadków demonstranci utrudniali dostęp do wejścia do szpitala, opuszczali wyznaczony teren zgromadzenia, wznosili agresywne okrzyki. Włodarze miasta uznali, że dochodzi do naruszeń prawa oraz zagrożenia bezpieczeństwa. Fundacja Kai Godek uważa natomiast, że decyzja była bezpodstawna i ograniczała wolność słowa.
Czytaj więcej
W 2025 r. we Wrocławiu odwołano aż 80 proc. zgromadzeń publicznych. Większość została zgłoszona t...
Sąd: szpital to nie miejsce na obraźliwe okrzyki i drastyczne fotografie
Sąd uznał za niezasadne część zarzutów wobec organizatorów, m.in. dotyczących propagowania ustroju nazistowskiego i prezentowania nieprzyzwoitych napisów, rysunków. W ocenie sądu doszło natomiast do nieobyczajnego wybryku (art. 140 kodeksu wykroczeń) poprzez prezentowanie zdjęć okaleczonych płodów, drastycznych banerów i kontrowersyjnych haseł przed szpitalem. Forma, czas i miejsce protestu zdaniem sądu uzasadniały rozwiązane manifestacji, gdyż utrudniała funkcjonowanie placówki. Odbywała się w niedzielę, w godzinach odwiedzin, gdy w placówce przebywało wielu pacjentów i ich bliskich, w tym dzieci. Z oświadczenia pracowników oddziału ginekologicznego szpitala wynikało, że zgromadzenie było słychać w placówce, mogło więc zakłócać spokój i pracę personelu oraz komfort pacjentów.
- Nie możemy tracić z pola widzenia faktu, że tu chodzi o szpital, o pacjentów, o konieczność zapewnienia im właściwego procesu diagnostycznego, procesu leczenia, ale też spokoju. Zdrowie człowieka to jest wartość, którą konstytucja chroni – mówił w uzasadnieniu sędzia Michał Jank cytowany przez TOK FM.