Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak luka w ustawie o zgromadzeniach wpływa na działania służb we Wrocławiu?
- W jaki sposób przepisy prawa o zgromadzeniach umożliwiają nadużycia?
- Dlaczego pociągnięcie do odpowiedzialności za nieodwołanie zgromadzenia bywa trudne?
- Jakie są zalecenia ekspertów w zakresie zmian prawnych dotyczących zgromadzeń?
- Jakie zmiany w kodeksie wykroczeń mogą zapobiec bezcelowemu angażowaniu służb?
Art. 57 konstytucji gwarantuje każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Dlatego prawo o zgromadzeniach publicznych zapewnia każdemu organizatorowi zgromadzenia możliwość jego przeprowadzenia, przy spełnieniu minimum formalności. W sytuacji, gdy manifestacja nie powoduje utrudnień w ruchu (w szczególności, gdy nie jest wymagana jego inna organizacja), zamiar przeprowadzenia zgromadzenia można zgłosić organom gminy, nawet dwa dni wcześniej.
Działacz antyaborcyjny pojawia się na mniej niż 1 proc. zgłoszonych przez siebie pikiet
Problem pojawia się wtedy, gdy obywatel korzysta z tych uprawnień nie w celu realizacji swoich konstytucyjnych praw do wyrażania poglądów, lecz w celu uprzykrzania życia służbom. Wszystko wskazuje na to, że od pewnego czasu z taką sytuacją mamy do czynienia we Wrocławiu. Zgodnie z informacjami tamtejszego magistratu w 2024 r. zarejestrowano 641 zawiadomień o zgromadzeniach publicznych (580 w trybie uproszczonym). Zgromadzenia odwołano jedynie w 51 przypadkach, natomiast 265 (41 proc.) zgromadzeń nie odbyło się i nie zostało formalnie odwołanych. W 2025 r. zgłoszono ponad trzy razy więcej zgromadzeń (2352), z czego aż 1871 (blisko 80 proc.) nie odbyły się ani nie zostały odwołane.
Niezależnie od tego, czy zgromadzenie zgłaszane jest w trybie uproszczonym czy zwykłym, czy organizowany jest wielotysięczny marsz czy kilkuosobowa demonstracja, za każdym razem konieczne jest m.in. powiadomienie policji, która musi je zabezpieczyć. Nawet na najmniejszą pikietę, trzeba wysłać co najmniej dwóch funkcjonariuszy. Do tego, jeżeli zgromadzenie ma zostać zorganizowane w pobliżu siedzib przedstawicielstw dyplomatycznych, urzędów konsularnych czy obiektów rządowych, trzeba powiadomić odpowiednio MSZ czy Służbę Ochrony Państwa. W 2024 r. we Wrocławiu było sześć takich zgłoszeń, a w ub. r. już 11.
Z uwagi na przepisy o ochronie danych osobowych UM we Wrocławiu odmawia podania danych osobowych organizatorów nagminnie zgłaszających zamiar przeprowadzenia zgromadzenia, które następnie się nie odbywa. Jak udało się ustalić „Rzeczpospolitej”, za większość z nich odpowiedzialna jest jedna osoba – pewien działacz pro-life, który na Dolnym Śląsku znany jest z przeprowadzania pikiet, na których prezentowane były drastyczne obrazy płodów. W odwecie za ukaranie grzywną za prezentację treści nieprzyzwoitych zgłasza on liczne zgromadzenia, na których następnie się nie pojawia.