Reklama

Francuski parasol jądrowy także dla Polski. Prezydent Macron ogłosił nową doktrynę strategiczną

Nowa doktryna strategiczna, którą ogłosił Emmanuel Macron, otwiera możliwość stacjonowania w naszym kraju myśliwców Rafale, uzbrojonych w pociski atomowe.
Francuski parasol jądrowy także dla Polski. Prezydent Macron ogłosił nową doktrynę strategiczną

Foto: Yoan Valat /Pool via REUTERS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega nowa doktryna strategiczna ogłoszona przez Emmanuela Macrona?
  • Jakie zmiany w strategii atomowej Francji zostały wprowadzone od czasów Charles’a de Gaulle’a?
  • Dlaczego Francja decyduje się na współpracę z Polską i innymi krajami w zakresie polityki nuklearnej?
  • Jakie stanowisko zajmują Amerykanie w sprawie europejskiego parasola jądrowego?
  • Jakie możliwości współpracy wojskowej otwierają się dla Polski w kontekście nowej francuskiej doktryny ?
  • Jakie są przyszłe kierunki rozwoju francuskiego arsenału jądrowego?

To jest najpoważniejsza zmiana francuskiej strategii atomowej, odkąd została ona po raz pierwszy sformułowana w paryskiej Szkole Wojskowej 3 listopada 1959 r. przez generała Charles’a de Gaulle’a. Dlatego Macron ogłosił ją w wyjątkowym miejscu: bazie marynarki wojennej koło Brestu, mając za plecami jeden z czterech okrętów podwodnych zdolnych wystrzelić pociski jądrowe. 

Czytaj więcej

Emmanuel Macron odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” po podpisaniu traktatu w Nancy. „Inny etap niż w 1939 roku”

Zdaniem francuskiego prezydenta rewolucja jest konieczna nie tylko dlatego, że Rosja mnoży groźby użycia taktycznej broni jądrowej na Ukrainie, a po umowach międzynarodowych, które ograniczały zbrojenia atomowe, „pozostały zgliszcza”. Kluczowe są także wątpliwości co do wiarygodności zobowiązań Ameryki. Dlatego zdaniem Macrona Europejczycy nie mogą już dłużej opierać swojego bezpieczeństwa na zapewnianiach potęg spoza kontynentu.

Co prawda w trakcie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium dwa tygodnie temu zastępca sekretarza wojny Elbridge Colby zapewniał, że Amerykanie nie zwiną parasola jądrowego roztoczonego nad europejskimi sojusznikami. Chcą tylko większego udziału Europejczyków w obronie konwencjonalnej.  

Reklama
Reklama

Polska wśród najbliższych aliantów Francji

Jednak najwyraźniej nie wszystkich to przekonało. Aż osiem krajów europejskich jest zainteresowanych dodatkową polisą: współpracą z francuskimi siłami jądrowymi. Macron wymienił tu, zaraz po Wielkiej Brytanii i Niemczech, Polskę.

Tuż po zakończeniu wystąpienia Macrona, premier Donald Tusk napisał na X: „Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować.”

Czytaj więcej

Europa łamie tabu w sprawie broni atomowej. Czy jest w stanie zastąpić USA?

Dobrze poinformowane źródła mówią „Rzeczpospolitej”, że już od paru miesięcy trwają w tej sprawie bardzo intensywne rozmowy między naszym krajem i Francją. Zaczęły się one wraz z zawarciem w maju zeszłego roku Traktatu Nicejskiego, który zakłada, że oba kraje przyjdą sobie wzajemnie na odsiecz w razie zagrożenia.

– Ewolucja Polski, która bardzo długo stawiała niemal wyłącznie na sojusz z Amerykanami, jest szczególnie znacząca – mówi „Rzeczpospolitej” Élie Tenenbaum, dyrektor Centrum Studiów Strategicznych we Francuskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (IFRI).  

Ale dotyczy to także Szwecji czy Danii, które wymienił Macron, a które także należały do tej pory do krajów bardzo przywiązanych do współpracy transatlantyckiej. Prezydent Francji wskazał także na Holandię, Belgię i Grecję. Zaraz po zakończeniu przemówienia Macrona opublikowano też wspólną francusko-niemiecką deklarację o współpracy w obronie jądrowej i udziale obu krajów w manewrach z użyciem uzbrojenia atomowego jeszcze w tym roku.

Reklama
Reklama

Kluczowa rzecz pozostaje niezmienna: wyłącznie prezydent Francji będzie decydował o użyciu broni jądrowej. To konieczne, aby francuski system odstraszania pozostał wiarygodny. Rozstrzygnięcia muszą bowiem zapadać szybko – można usłyszeć w Paryżu. Ale Francuzi chcą także, aby ich arsenał jądrowy był w pełni suwerenny. To oni będą więc także w pojedynkę decydować o kierunku rozwoju uzbrojenia atomowego. 

Czytaj więcej

Czy Emmanuel Macron zdoła przekształcić UE w potęgę równą USA?

Niezmienne pozostaje także to, że arsenał jądrowy ma bronić „żywotnych interesów Francji”. Te interesy co prawda już w czasach De Gaulle’a miały „wymiar europejski”. Teraz jednak Macron poszedł bardzo daleko w sprecyzowaniu, co ten koncept oznacza. Jednym z kluczowych elementów ma być „zasygnalizowanie” potencjalnemu wrogowi, co jest dla Paryża niedopuszczalne.

Okręty podwodne zdolne wystrzelić pociski jądrowe

– We wrześniu zeszłego roku po ataku rosyjskich dronów na Polskę, Francja wysłała nad Wisłę trzy myśliwce Rafale, w tym jeden zdolny do przenoszenia broni jądrowej. Wtedy nie był on jednak uzbrojony w pociski atomowe. Wedle nowej doktryny taka możliwość by istniała. Prezydent otworzył możliwość stacjonowania w Polsce myśliwców Rafale z pociskami atomowymi czasowo czy na dłuższy okres. To będzie teraz przedmiotem rokowań – mówi Élie Tenenbaum.

Ale prezydent nakreślił także idę wzajemnego „wsparcia” aliantów. Zgodnie z tym układem, np. Polska mogłaby rozwinąć potencjał konwencjonalny, który mógłby współdziałać z francuskimi siłami jądrowymi.

– Taki układ działałby w obie strony. Zdając sobie sprawę, że ma wsparcie atomowe Francji, Polska mogłaby z większą śmiałością użyć swoich sił konwencjonalnych – tłumaczy Élie Tenenbaum.

Reklama
Reklama

Innym polem współpracy mógłby być udział polskiego lotnictwa w ćwiczeniach wojskowych z udziałem francuskich sił atomowych. Brytyjczycy już byli obserwatorami takich manewrów. To wszystko składałoby się na tzw. odstraszanie zaawansowane.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA

Francuskie siły jądrowe opierają się na dwóch eskadrach myśliwców Rafale, które mogą operować zarówno z baz lądowych, jak i z lotniskowca Charles de Gaulle. Dodatkowo Francja ma wspomniane cztery okręty podwodne zdolne do wystrzelenia na duże odległości pocisków jądrowych, z których zawsze przynajmniej dwa znajdują się w nieznanym miejscu pod wodą. Macron zapowiedział, że do 2036 r. zostanie zbudowany kolejny okręt podwodny nowej generacji „Invincible” („Niezwyciężony”). Ma się także zwiększyć liczba głowic jądrowych, jakimi dysponuje Francja. Dziś Paryż ma ich 290. W przyszłości ta informacja będzie tajna.

Francuzi nie zamierzają natomiast rozwijać taktycznych sił jądrowych. Trzymają się zasady, że wojny jądrowej wygrać nie można i stanowi ona jakościowo odmienny rodzaj starcia niż siły konwencjonalne. Francuska doktryna zakłada także, że kraj jest zdolny zadać wrogowi tak gigantyczne i nieakceptowalne straty, że nie będzie się opłacało zaatakować Francji i jej sojuszników.    

Prezydent Andrzej Duda dwa lata temu sygnalizował, że Polska byłaby zainteresowana stacjonowaniem na terenie naszego kraju amerykańskiej broni jądrowej w ramach NATO. Na razie Waszyngton nie odpowiedział jednak na ten sygnał. 

Polityka
Clintonowie zeznawali w sprawie Epsteina. To może uderzyć w Trumpa
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Polityka
Ali Chamenei nie żyje. 36 lat twardych rządów i otwartej wrogości wobec USA i Izraela
Polityka
Opozycja irańska myśli o upadku reżimu i się kłóci. Syn szacha to „neofaszysta”
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Polityka
Bloomberg: Rekordowa liczba Amerykanów ubiega się o obywatelstwo Wielkiej Brytanii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama