„Zostaliśmy powiadomieni przez Biały Dom, że pochodzący ze Staten Island bohater, sierżant sztabowy armii amerykańskiej Michael Ollis, zostanie odznaczony Medalem Honoru za swoje niezwykłe bohaterstwo” – napisała Malliotakis w mediach społecznościowych. „W 2013 r. sierż. sztab. Ollis oddał swoje życie, by uratować żołnierza sił sprzymierzonych. Jego odwaga, bezinteresowność i poświęcenie reprezentują to, co najlepsze w naszym narodzie”
Michael Ollis miał 24 lata. O to, by poległy zostać pośmiertnie uhonorowany najwyższym odznaczeniem wojskowym w USA, starało się przez lata wiele osób, w tym przedstawiciele największej amerykańskiej organizacji weteranów, American Legion, a także politycy i członkowie społeczności Staten Island. „Jesteśmy wdzięczni prezydentowi Donaldowi Trumpowi za uhonorowanie nadzwyczajnej odwagi sierż. sztab. Michaela Ollisa najwyższym odznaczeniem wojskowym naszego kraju” – oświadczyła Malliotakis.
Jak wyglądał atak na bazę Ghazni, w którym zginął m.in. sierż. sztab. Michael Ollis?
Michael Ollis wstąpił do wojska w 2006 r., był żołnierzem 10. Dywizji Górskiej. Zginął 28 sierpnia 2013 r. podczas ataku talibów na bazę wojskową w Ghazni w Afganistanie. Amerykanin osłonił własnym ciałem polskiego oficera, gdy zamachowiec samobójca zdetonował przed nimi ładunek wybuchowy. Świadkowie relacjonowali, że działania Ollisa uratowały nie tylko życie podporucznikowi Wojska Polskiego Karolowi Cierpicy, ale także pomogły ocalić życie ponad 40 osób, wojskowych i cywilów, w bazie Ghazni.
W ataku na bazę jeden z polskich żołnierzy został śmiertelnie ranny, zginęło także siedmiu afgańskich żołnierzy i policjantów i siedem osób cywilnych. Amerykańska gazeta „Army Times” relacjonowała, że atak rozpoczął się ok. godz. 4.00 rano od wybuchu samochodu pułapki. Talibowie zaatakowali bazę z kilku kierunków, dysponowali m.in. granatnikami. Niektórzy napastnicy mieli na sobie kamizelki z materiałami wybuchowymi i przez wyrwę w ogrodzeniu przedostali się na teren bazy.