Reklama

Marek Kozubal: Pobór do wojska wróci. Kogo może objąć?

Musimy oswajać się z myślą, że w oparciu o ochotników nie zbudujemy siły armii. To oznacza, że jakaś forma przymusu służby wojskowej wróci. Kluczowe będą jednak decyzje polityków.

Publikacja: 23.02.2026 12:00

Ćwiczenia wojskowe

Ćwiczenia wojskowe

Foto: Arkadiusz Dwulatek

Debatę na ten temat rozpoczęło Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które zorganizowało konferencję „Między dobrowolnością a obowiązkiem: czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?”. Eksperci i wojskowi zastanawiali się, z czego wynika konieczność podjęcia takiej decyzji i czego możemy się spodziewać.

Obecnie służba wojskowa oparta jest na dwóch filarach: służbie zawodowej oraz ochotniczej – w tej grupie są osoby, które zaliczają dobrowolną zasadniczą służbę wojskową (DZSW) lub wstępują do Terytorialnej Służby Wojskowej Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT). Osoby, które w jakiejś formie zaliczyły służbę wojskową, trafiają do rezerwy aktywnej (mogą być regularnie wzywani na ćwiczenia) lub pasywnej.  

Powrót poboru do wojska wymusi sytuacja demograficzna? Do 2040 roku liczba Polaków zmniejszy się o 2 mln

Wojskowi analitycy wskazują, że poważnym „wyzwaniem egzystencjalnym” stanie się demografia, wiek żołnierzy rezerwy powoływanych na ćwiczenia będzie ciągle wzrastał, zaś liczba ochotników skłonnych zaliczyć służbę wojskową, będzie spadała.

26,1 proc.

Tyle osób w wieku 15-29 lat ma przewlekłe problemy zdrowotne uniemożliwiające służbę wojskową

Demografowie wskazują, że do 2040 r. ubędzie ok. 2 mln Polaków – statystyki wskazują spadek poziomu dzietności w Polsce, a społeczeństwo się starzeje. Ariel Drabiński, analityk danych i statystyk, zajmujący się demografią wskazuje, że w pokoleniu Z, czyli osób w wieku 13-29 lat jest ok. 6,6 mln osób, za to kolejne pokolenie Alfa – (wiek od 0 do 13 roku życia) będzie liczyło już tylko 4,8 mln.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy zmieniają zdanie w sprawie przywrócenia poboru do wojska

Nie każdy z młodych będzie zdolny do służby – chociażby z powodu stanu zdrowia, ograniczonej sprawności fizycznej czy otyłości. Z danych przedstawionych przez Drabińskiego wynika, że już teraz 26,1 proc. w wieku 15-29 lat ma przewlekłe problemy zdrowotne.

Zwiększa się także katalog obiektów infrastruktury krytycznej, co powoduje, że są one militaryzowane. Dlatego pracownicy tych instytucji mogą być wyłączeni z mobilizacji w czasie wojny, to samo będzie dotyczyło wcielonych do korpusu obrony cywilnej, pracowników służby zdrowia, logistyki i zaopatrzenia, przemysłu zbrojeniowego (1,1 mln pracuje teraz w służbie zdrowia, 190 tys. w sektorze energetycznym, 1 mln w transporcie).

Wojsko otrzymuje coraz więcej broni. Musi mieć tych, którzy będą w stanie nią walczyć

Jednocześnie Sztab Generalny WP kreśli plan powstania do 2039 r. półmilionowej armii składającej się z żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na to trzeba nałożyć fakt, że wojsko otrzymuje i nadal będzie otrzymywało już zakontraktowane uzbrojenie. Wojskowi przyznają, że dzisiaj nie jest problemem zaopatrzenie wojska w nowoczesne systemy uzbrojenia, ale wyszkolenie kadr do ich utrzymania i wykorzystania na polu walki. Tym bardziej, że obsługa tego sprzętu jest coraz bardziej skomplikowana. Na pewno jest trudniejsza niż sprzętu posowieckiego, który z armii jest wycofywany (część przekazaliśmy Ukrainie). Z danych Sztabu Generalnego WP wynika, że w ciągu 15 lat liczba specjalistycznego uzbrojenia wzrośnie z 15 tys. do 37 tys. sztuk, a potencjał Sił Zbrojnych urośnie o ok. 90 proc., w tym np. liczba czołgów zwiększy o 380 proc., a sprzętu artyleryjskiego i przeciwpancernego o 400 proc.

Dotychczas wojsko w sposób sztuczny zwiększało liczbę rezerwistów – po prostu podnosiło wiek tych, którzy mogą stanowić zasób mobilizacyjny i potencjalnie zostać wcieleni do armii w przypadku wojny. W Polsce mamy teraz prawdopodobnie ok. 300 tys. rezerwistów (szczegółowe dane są zastrzeżone). Z danych Sztabu Generalnego WP wynika, że tylko w latach 2022-2025 przeszkolono 150 tys. rezerwistów, chociaż rocznie armia mogła wezwać ponad 200 tys. osób.  

Dla porównania Ukraina jest teraz w stanie wyszkolić rocznie ok. 100 tys. osób, a Rosja cztery razy więcej. Potężne zasoby posiadają państwa, w których jest pobór: Finlandia w przypadku wojny jest w stanie wystawić od 280 tys. do 900 tys. rezerwistów (przy populacji 5,5 mln), Korea Południowa – 3,1 mln, Izrael – 465 tys. Zaś spośród państw, gdzie jest tylko służba ochotnicza – Wielka Brytania zaledwie 40 tys., Niemcy – 60 tys. (dane Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych).

Reklama
Reklama
Państwa świata z obowiązkową służbą wojskową (MAPA)

Państwa świata z obowiązkową służbą wojskową (MAPA)

Foto: PAP

Nasza armia liczyła też na ochotników. Z Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej do rezerwy odeszło w tym i poprzednim roku po ok. 35-40 tys. osób, w 2028 r. prawdopodobnie będzie to 50 tys. Wojskowi przyznają, że liczba ochotników będzie spadała.

Pobór będzie musiał wrócić, bo rośnie zagrożenie ze strony Rosji?

Tymczasem zwiększenie liczby żołnierzy oraz rezerwistów to konieczność, bo zmienia się architektura bezpieczeństwa w naszej części Europy, zagrożenie ze strony Rosji będzie wzrastać. Z analiz Sztabu Generalnego WP wynika, że Rosja odbudowuje siły z myślą o konflikcie z NATO w ciągu dekady.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

W innych krajach mamy do czynienia z trzema modelami służby wojskowej: zawodowej, opartej na powszechnym poborze i hybrydowym. Wiele państw Europy w obliczu zagrożenia rosyjskiego przywróciło powszechne szkolenie, np. Łotwa, Estonia, Chorwacja. Francja, Szwecja, Holandia rozwijają modele oparte na selektywnym poborze, łączeniu służby wojskowej z cywilną, angażowaniu organizacji pozarządowych i firm prywatnych w szkolenie.

W Polsce może przebić się jakaś forma modelu hybrydowego – mieszanego, czyli służby ochotniczej oraz przymusowej, do której zaciąg odbywa się w oparciu o umiejętności przydatne w wojsku (mogą to być np. informatycy, biały personel, kierowcy, operatorzy dronów).  

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wojsko i policja zakazują wjazdu na swoje parkingi chińskimi autami – ustaliła „Rzeczpospolita”

Różne rozwiązania ma przygotowane Sztab Generalny WP, ale ich szczegóły nie są jawne. Dowództwo armii zakłada jednak, że będzie mogło dokonać pewnej selekcji kandydatów, bowiem wprowadzi w trakcie obowiązkowej kwalifikacji wojskowej, którą przechodzą osoby osiągające pełnoletność, konieczność wypełnienia kwestionariusza takiego, jaki wypełniają kandydaci do wojska. Chodzi o to, aby armia znała umiejętności i talenty młodych ludzi i dokonała sensownego wyboru.

Jeden z modeli zakłada powołanie całego rocznika absolwentów szkół średnich na dwumiesięczne szkolenie podstawowe zorganizowane w czasie wakacji, następnie utrzymanie tych osób w rezerwie i regularne wezwania na ćwiczenia. Dla zwiększenia liczby żołnierzy mają zostać odtworzone m.in. szkoły podchorążych rezerwy przy wybranych uczelniach cywilnych.

Jak zwiększyć liczbę żołnierzy w polskiej armii?

Ciekawą koncepcję Powszechnej Służby Państwowej (PSP) przygotował Instytut Sobieskiego oraz Instytut Wschodniej Flanki – z instytucjami tymi związani są politycy opozycji m.in. z PiS. O jej szczegółach pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Zakłada ona, że każdy dziewiętnastolatek zarejestruje się przez aplikację mObywatel i wybierze ścieżkę obowiązkowego szkolenia: wojskową, ratowniczą, medyczną, inżynieryjną lub społeczną (w razie kryzysu będzie mógł zostać wezwany np. do szpitala lub wesprzeć zespoły usuwające awarie techniczne). Szkolenie będzie trwało 2-3 miesiące w czasie wakacji. Za udział w nim młody człowiek otrzyma nieopodatkowane wynagrodzenie. Stworzone zostaną także dodatkowe bonusy: uczestnicy szkoleń będą mogli zdobyć np. licencje, certyfikaty obsługi statków bezzałogowych, kursy prawa jazdy lub dodatkowe punkty rekrutacyjne na studia. Autorzy koncepcji PSP zakładają, że do czasu zbudowania bazy, szkolenia powinny obejmować ochotników – ok. 20-30 tys. osób rocznie. Koncepcja ta zakłada stworzenie także elektronicznej bazy kadr na potrzeby bezpieczeństwa państwa.

Płk. rez. Marcin Stachowski, zastępca dyrektora Departamentu Strategii Bezpieczeństwa BBN, zatem środowisko związane z prezydentem RP Karolem Nawrockim, przedstawił model hybrydowy. Po uregulowaniu stosunku do służby wojskowej w trakcie kwalifikacji wojskowej przez 19-20-latków dzieleni byliby oni na dwa komponenty: militarny (służba wojskowa według modelu mieszanego, czyli służba zawodowa oraz pobór selektywny) i niemilitarny (służba w obronie cywilnej, ratownictwie medycznym). Skierowanie do poszczególnych form szkolenia byłoby oparte na podstawie: predyspozycji zdrowotnych, kompetencji, preferencji. Szkolenie trwałoby 4-6 miesięcy, następnie taka osoba przez 10-15 służyłaby w rezerwie.

Reklama
Reklama

Co trzeba zrobić zanim przywróci się pobór?

Dzisiaj nie ma pewności, który model zostanie wprowadzony. Wcześniej jednak musi zostać rozwiązany problem wynikający z konieczności budowy infrastruktury szkoleniowej w wojsku, w tym koszar i poligonów. Na tych ostatnich brakuje miejsca, bo oprócz polskich żołnierzy, ćwiczą na nich wojska sojusznicze oraz ukraińskie. Dzisiaj pojemność obiektów wojskowych umożliwia wezwanie na szkolenie zaledwie 50 tys. osób. Zatem gdyby przywrócono pobór, wojsko nie byłoby w stanie wyszkolić nowych kadr, tym bardziej, że zgodnie z przepisami mogłoby ono trwać nawet do 9 miesięcy.

Nie tylko trzeba zbudować infrastrukturę, ale też mieć szkoleniowców. Wydaje się oczywiste, że powinny zostać stworzone ramy prawne większego zaangażowania w tym zakresie organizacji niewojskowych składających się np. z rezerwistów, w tym firm komercyjnych.

Z analiz Sztabu Generalnego WP wynika, że Rosja odbudowuje siły z myślą o konflikcie z NATO w ciągu dekady.

Nowy sposób uzupełniania rezerw Wojska Polskiego to poważna zmiana systemowa, która wymaga nie tylko przygotowania szkolenia, zaplecza dla powołanych do wojska, ale też odpowiedniego komunikowania. Można założyć, że będzie to najbardziej krytyczna płaszczyzna. Ostateczną decyzję podejmą politycy, a oni są świadomi, że badania opinii społecznej nie są jednoznaczne, nie ma trwałej akceptacji dla przywrócenia jakiejś formy przymusu służby wojskowej, szczególnie w grupie dwudziestolatków. Widzimy to chociażby na przykładzie badań, które publikowaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Tymczasem wybory parlamentarne są w przyszłym roku.

Jeden z polityków opozycji proponuje, aby w tej sprawie powstał zespół międzyresortowy, ponadpartyjny, np. przy BBN, aby wypracować konsensus. Czy przyspieszy to presja ze strony Rosji?

Reklama
Reklama
Wojsko
Czy bohaterski sierżant Ollis zostanie wreszcie godnie uhonorowany w Polsce
Wojsko
Gen. Gielerak: Nie jesteśmy gotowi do wojny. Przed nami wiele pracy
Wojsko
„Rzeczpospolita” ustaliła: Hełmy z czasów PRL ciągle w użytku w polskiej armii
rozmowa
Ekspert: Śledztwo ujawniło, że Rosja werbuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama