Reklama

Żołnierz postrzelił na granicy nielegalnego migranta z Syrii. Usłyszał zarzuty

Żołnierz Wojska Polskiego, który podczas pościgu na granicy z Białorusią przypadkowo postrzelił obywatela Syrii, usłyszał zarzuty karne – mimo opinii biegłych wskazujących na wady broni i brak odpowiednich procedur szkoleniowych – podaje Onet.
Pas graniczny między Polską a Białorusią

Pas graniczny między Polską a Białorusią

Foto: PAP/Artur Reszko

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były okoliczności postrzelenia nielegalnego migranta przez żołnierza na granicy?
  • Dlaczego żołnierz usłyszał zarzuty i jakie jest stanowisko ekspertów w tej sprawie?
  • Jakie są rozbieżności pomiędzy zeznaniami migranta a dowodami i relacjami świadków?
  • W jaki sposób brak procedur szkoleniowych i wady broni wpłynęły na to zdarzenie?
  • Dlaczego obrońca żołnierza uważa, że zarzuty są bezzasadne w kontekście polskiego prawa?
  • Jaki wpływ ma ta sprawa na dalsze użycie broni przez żołnierzy na granicy?

Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 r. w rejonie wsi Topiło, na terenie Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej wspierali tam wówczas Straż Graniczną po otrzymaniu informacji o nielegalnym przekroczeniu granicy przez około dziesięciu migrantów.

Czytaj więcej

Incydent na granicy z Białorusią. Żołnierze użyli siły wobec nielegalnych migrantów

Pościg za nielegalnymi migrantami. Żołnierz postrzelił Syryjczyka

Podczas interwencji jeden z wojskowych, podporucznik Ł., wezwał grupę migrantów do zatrzymania się – zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Po braku reakcji funkcjonariusz zdecydował się oddać strzał alarmowy, a następnie ostrzegawczy. Mimo to migranci ruszyli do ucieczki, a żołnierze zaczęli ich ścigać. „Sytuacja jest dynamiczna. Żołnierze słyszą obok siebie kolejne wystrzały, a także eksplozję, prawdopodobnie od strony patrolu Straży Granicznej. Jeden z obecnych podczas incydentu żołnierzy stwierdzi, że wystrzałów mogło być nawet 30. Dwóch z żołnierzy powie później, że były to pierwsze strzały, jakie słyszeli na granicy, mimo że były to ich kolejne pobyty w tym rejonie” – opisuje sprawę Onet. 

W pewnym momencie pościgu podporucznik Ł. potknął się i upadł, a jego broń – pistolet maszynowy PM 98 – wypalił w sposób niekontrolowany. Pocisk trafił wówczas 22-letniego obywatela Syrii w kręgosłup.

Reklama
Reklama

Jak wynika z materiałów wideo z kamer, Syryjczykowi została udzielona pomoc – do leżącego mężczyzny podbiegł ppor. Ł. i jeszcze jeden wojskowy. Żołnierze – oczekując na karetkę – założyli rannemu opatrunek, stabilizowali go i – w języku angielskim – pytali o rodzinę. Mimo dowodów – jak podaje Onet – w późniejszych zeznaniach Syryjczyk stwierdził jednak, że nie udzielono mu pomocy. Co istotne, mężczyzna miał być cały czas w stabilnym stanie – utrzymywać kontakt, mieć właściwe tętno i poruszać wszystkimi kończynami. 

Ostatecznie obywatel Syrii został przetransportowany do szpitala w Hajnówce, a później w Białymstoku, gdzie pocisk został usunięty. Ranny po kilku tygodniach opuścił placówkę.

Po incydencie Ł. Przekazał swój mundur i – jak wskazuje Onet – „inne niezbędne elementy” do ekspertyzy. Nie został on zatrzymany przez żandarmerię – nie było bowiem do tego podstaw.

Czytaj więcej

Przerzut migrantów: szlak wiedzie teraz przez Białoruś i Litwę

Sprzeczne ustalenia. Zeznań Syryjczyka nie potwierdzają nagrania i relacje świadków zdarzenia 

Dwa dni po postrzale radca prawny Jakub Ławniczak uzyskał od rannego Syryjczyka pełnomocnictwo do reprezentowania go i złożył w Prokuraturze Rejonowej w Hajnówce zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Później obywatel Syrii podpisał kolejne pełnomocnictwo – tym razem dla znanego mecenasa Piotr Zemły. Prawnik – pytany o to, kto go opłaca i w jaki sposób skontaktował go z postrzelonym – odmówił komentarza, zasłaniając się tajemnicą adwokacką. 

Sześć dni po postrzale i trzy dni po operacji obywatel Syrii był już w wystarczająco dobrym stanie, by zeznawać przed Żandarmerią Wojskową. Mężczyzna opowiedział żandarmom o schemacie przerzucania migrantów przez rosyjskie i białoruskie służby – jak twierdził, wylądował w Moskwie, a następnie podstawionym autem został przetransportowany do Mińska, a później w rejon przygraniczny z Polską, gdzie pewien mężczyzna przeciął pręt w płocie i polecił grupie przejść na polską stronę granicy. 

Reklama
Reklama

Syryjczyk w zeznaniach twierdził także, że ppor. Ł. nie strzelał alarmowo ani ostrzegawczo, lecz oddał jeden strzał. Analizy balistyczne przeczą jednak tym słowom – wynika z nich bowiem, że z broni ppor. Ł. faktycznie padły trzy strzały. Ranny podczas przesłuchania zeznał też, że po postrzeleniu ppor. Ł. podbiegł do niego i wydawał „dzikie okrzyki”. Relacje świadków i materiały wideo potwierdzają natomiast, że żołnierz przez cały czas opiekował się rannym, któremu założono opatrunek. Obywatel Syrii powiedział również, że po około 5-10 min od postrzelenia nastąpiło u niego omdlenie. Tu także materiały wideo i słowa żołnierzy potwierdzają, że Syryjczyk nie krwawił z rany, kiedy opiekowali się nim żołnierze w oczekiwaniu na karetkę. 

Czytaj więcej

Zmienia się przestępczy trend? Imigranci nielegalnie wracają na Białoruś

Biegli wskazują na brak procedur i wadę broni

7 listopada 2023 r., Żandarmeria Wojskowa w Białymstoku wszczęła dochodzenie w sprawie niezachowania ostrożności przy obchodzeniu się z bronią służbową przez oficera 1 Warszawskiej Brygady Pancernej. Przedstawiciele Syryjczyka złożyli także wówczas w oddziale Żandarmerii Wojskowej w Lublinie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. 

Kluczowe dla sprawy okazały się opinie ekspertów. Kmdr por. rez. Włodzimierz Kopeć – wykładowca Akademii Wojsk Lądowych – stwierdził, że dokumentacja szkoleniowa „nie wskazuje, jak zachować się w sytuacji pościgu z bronią palną”. Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało Onetowi, że żołnierze odbywają „szkolenie adekwatne do wykonywanych zadań”, a dokumentacja, na podstawie której się szkolą, opiera się na „Ustawie o obronie Ojczyzny” oraz „Ustawie o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej”. Problemem jest jednak to, że dokumenty te nie odnoszą się do sytuacji pościgowych. – Ustawy te dotyczą przypadków, kiedy dozwolone jest użycie broni palnej przez żołnierza lub funkcjonariusza, dokumentowania jej użycia itp., natomiast w ogóle nie dotyczą taktyki przemieszczania się z bronią palną – wyjaśnił Onetowi mec. Michał Zaliwski, obrońca ppor. Ł. 

Z kolei biegły sądowy Zenon Zakrzewski uznał, że pistolet PM 98 „nie jest konstrukcyjnie zabezpieczony przed przypadkowym wystrzałem na skutek upadku”. Dodał też, że przełącznik ognia jest trudny w obsłudze w rękawicach, co mogło doprowadzić do niezamierzonego strzału. Biegły podkreślił również, że trudno jest stwierdzić, w jakiej pozycji znajdował się przełącznik broni w momencie oddania strzału oraz zauważył, że w sytuacji stresowej ppor. Ł. mógł przypadkowo go przełączyć. Obrońca podporucznika Ł., mec. Michał Zaliwski, zaznaczył jednak, że nie powinno mieć to żadnego znaczenia w sprawie. – Zarzut dotyczy przestępstwa popełnionego nieumyślnie przez żołnierza w trakcie realizacji rozkazów związanych z ochroną granicy oraz ujmowaniem osób, które nielegalnie przekroczyły granicę. W takim wypadku zgodnie z art. 318 Kodeksu karnego żołnierz przestępstwa nie popełnia. Byłoby inaczej gdyby zarzut dotyczył umyślnego użycia broni – powiedział Onetowi. „Nie popełnia przestępstwa żołnierz, który dopuszcza się czynu zabronionego będącego wykonaniem rozkazu, chyba że wykonując rozkaz umyślnie popełnia przestępstwo” – mówi wspomniany przez prawnika artykuł. 

Czytaj więcej

Nielegalni imigranci na granicy z Białorusią. Zdanowicz: Głównie młodzi mężczyźni
Reklama
Reklama

Zarzuty dla żołnierza mimo opinii ekspertów

27 maja 2025 r. ppor. Ł. dostał zarzuty z art. 354 par. 1 Kodeksu karnego, dotyczące nieostrożnego obchodzenia się z bronią, za co grozi mu kara pozbawienia wolności do trzech lat. Współpracownicy żołnierza są oburzeni – zaznaczają, że „chronią ludność cywilną przed zorganizowanymi działaniami białoruskich służb”. Przyznają też, że od chwili zdarzenia żołnierze są „zmrożeni”, jeśli chodzi o użycie broni. 

Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym radca prawny Ł. mec. Michał Zaliwski uznał zarzuty strony przeciwnej za tak słabe, że wystąpił do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, a następnie do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie o jej umorzenie. Prawnik podkreśla między innymi, że żołnierz realizował rozkazy związane z ochroną granicy. „Zgodnie z art. 318 Kodeksu karnego żołnierz nie popełnia przestępstwa, jeśli działa nieumyślnie w wykonaniu rozkazu” – argumentuje.

W swoim wystąpieniu do sądu Zaliwski podkreślał także, że zarzut nieostrożnego obchodzenia się z bronią jest bezzasadny – oskarżony ppor. Ł. działał bowiem w ramach obowiązujących procedur wojskowych, a wojskowa dokumentacja nie określa, w jaki sposób żołnierz ma postępować z bronią w warunkach pościgu. Zwrócił też uwagę na wady konstrukcyjne broni, które same z siebie stwarzają ryzyko niekontrolowanych wystrzałów. 

Zaliwski wskazał również na art. 318 Kodeksu karnego, zgodnie z którym żołnierz w konkretnych okolicznościach powinien odpowiadać jedynie w przypadku umyślnego popełnienia przestępstwa. Jak wyjaśniał prawnik, zgodnie z zebranymi dowodami obywatel Syrii, który dokonał nielegalnego wtargnięcia na terytorium Polski, nie stosował się do poleceń zatrzymania się. 

Czytaj więcej

Atak na polskich funkcjonariuszy na granicy z Białorusią. „Leciały kamienie”
Reklama
Reklama

Obywatel Syrii żąda odszkodowania w wysokości 50 tys. zł 

9 września 2025 r. – na wniosek Prokuratury Okręgowej w Warszawie – odbyło się posiedzenie w przedmiocie warunkowego umorzenia postępowania. Ppor. Ł. wraz z obrońcą sprzeciwił się jednak takiemu wnioskowi – zaznaczali, że sprawa powinna być po prostu umorzona, gdyż oficer nie popełnił żadnego przestępstwa. „Sąd nie przychylił się do wniosku o umorzenie sprawy. Po wniesieniu aktu oskarżenia przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie proces przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie ruszył 21 października 2025 r. Dotychczas przesłuchano pokrzywdzonego oraz kilku świadków. Kolejny termin rozprawy wyznaczony został w lutym 2026 r.” – czytamy w Onecie. 

Na rozprawie, która odbyła się 8 stycznia 2026 r., pełnomocnicy pokrzywdzonego zgłosili żądanie orzeczenia nawiązki, czyli formy odszkodowania od ppor. Ł. w wysokości 50 tys. zł. 7 maja 2024 r. ranny obywatel Syrii otrzymał w Polsce ochronę międzynarodową i obecnie mieszka we wschodniej części kraju.

Na podporuczniku Ł. wciąż ciążą zarzuty karne, jednak jego obrońca wciąż walczy o doprowadzenie do jego uniewinnienia. – Każdy inny wyrok byłby głęboko krzywdzący zarówno dla mojego klienta, jak i dla honoru oficera Wojska Polskiego – powiedział Onetowi Zaliwski, podkreślając, że „jedynie uniewinnienie dałoby jasny sygnał dla żołnierzy i funkcjonariuszy, że ojczyzna, której bronią, stoi po ich stronie”. 

Szef MON nie zgadza się z zarzutami karnymi prokuratury

Do sprawy odniosło się Ministerstwo Obrony Narodowej. W oficjalnym oświadczeniu przekazano, że żołnierz, który w listopadzie 2023 roku w trakcie służby na granicy z Białorusią przypadkowo postrzelił migranta, na początku nie otrzymał żadnej pomocy z resortu kierowanego jeszcze przez ponad miesiąc przez min. M. Błaszczaka.

„Po objęciu resortu przez W. Kosiniaka-Kamysza powstał Zespół Ochrony Praw Żołnierzy, który kompleksowo pomaga w takich sytuacjach. Żołnierz ten ma dziś pełne wsparcie dowódców Wojska Polskiego i prawników z Zespołu Ochrony Praw Żołnierzy. W maju ub. roku żołnierz udzielił pełnomocnictwa do obrony prawnikom współpracującym z resortem” – czytamy. 

Reklama
Reklama

W komunikacie podkreślono również, że szef MON nie zgadza się z zarzutami karnymi prokuratury.„Pomoc prawna będzie udzielana żołnierzowi do czasu wyjaśnienia i zakończenia tej sprawy, a w przypadku niekorzystnego rozstrzygnięcia będą składane środki odwoławcze. Żaden żołnierz w podobnej sytuacji nie pozostanie bez pomocy prawnej resortu” – zaznaczono. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Wojsko
Karol Nawrocki: Niedopuszczalne jest przenoszenie obrony w głąb kraju
Wojsko
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka: Weto oznacza okrojenie SAFE
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Wojsko
Marek Kozubal: Pobór do wojska wróci. Kogo może objąć?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama