Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były okoliczności postrzelenia nielegalnego migranta przez żołnierza na granicy?
- Dlaczego żołnierz usłyszał zarzuty i jakie jest stanowisko ekspertów w tej sprawie?
- Jakie są rozbieżności pomiędzy zeznaniami migranta a dowodami i relacjami świadków?
- W jaki sposób brak procedur szkoleniowych i wady broni wpłynęły na to zdarzenie?
- Dlaczego obrońca żołnierza uważa, że zarzuty są bezzasadne w kontekście polskiego prawa?
- Jaki wpływ ma ta sprawa na dalsze użycie broni przez żołnierzy na granicy?
Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 r. w rejonie wsi Topiło, na terenie Puszczy Białowieskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej wspierali tam wówczas Straż Graniczną po otrzymaniu informacji o nielegalnym przekroczeniu granicy przez około dziesięciu migrantów.
Czytaj więcej
Na terenie województwa podlaskiego żołnierze użyli środków przymusu bezpośredniego, w tym broni g...
Pościg za nielegalnymi migrantami. Żołnierz postrzelił Syryjczyka
Podczas interwencji jeden z wojskowych, podporucznik Ł., wezwał grupę migrantów do zatrzymania się – zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Po braku reakcji funkcjonariusz zdecydował się oddać strzał alarmowy, a następnie ostrzegawczy. Mimo to migranci ruszyli do ucieczki, a żołnierze zaczęli ich ścigać. „Sytuacja jest dynamiczna. Żołnierze słyszą obok siebie kolejne wystrzały, a także eksplozję, prawdopodobnie od strony patrolu Straży Granicznej. Jeden z obecnych podczas incydentu żołnierzy stwierdzi, że wystrzałów mogło być nawet 30. Dwóch z żołnierzy powie później, że były to pierwsze strzały, jakie słyszeli na granicy, mimo że były to ich kolejne pobyty w tym rejonie” – opisuje sprawę Onet.
W pewnym momencie pościgu podporucznik Ł. potknął się i upadł, a jego broń – pistolet maszynowy PM 98 – wypalił w sposób niekontrolowany. Pocisk trafił wówczas 22-letniego obywatela Syrii w kręgosłup.