Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co doprowadziło do złożenie wniosku o odwołanie minister Pauliny Hennig-Kloski?
  • Jakie są kluczowe zarzuty stawiane minister Hennig-Klosce przez Konfederację?
  • Jaka jest strategia polityczna Konfederacji i innych klubów poselskich wobec wniosku o wotum nieufności?
  • Co może oznaczać złożenie wniosku o odwołanie minister dla przyszłości koalicji rządzącej?
  • Jakie analogie można dostrzec między obecną sytuacją polityczną w Polsce a innymi przypadkami w Europie?

W ostatnim tygodniu lutego Sejm był polem kilku starć – o ustawy o SAFE, PIP czy o expose ministra Sikorskiego. Atak Stanów Zjednoczonych i Izrael przesłonił polskie sprawy na rzecz geopolityki. Gdzieś w tle tych wydarzeń politycy Konfederacji zapowiedzieli złożenie wniosku o wotum nieufności wobec ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski.  Wniosek został zapowiedziany, ale nie został jeszcze złożony. Główne zarzuty Konfederacji dotyczą m.in. błędów związanych z programem Czyste Powietrze czy z systemem kaucyjnym, który rozgrzewa obecnie media społecznościowe. Potencjalne głosowanie wotum może okazać się poważnym testem dla koalicji, zwłaszcza po rozpadzie Polski 2050.

Czytaj więcej

Columbus i program „Czyste Powietrze” pod lupą prokuratury

Aby wniosek został złożony, potrzeba jednak 69 podpisów. Konfederacja ma tylko 16 posłów w Sejmie. Co zrobi PiS? W ostatni piątek lutego Mariusz Błaszczak na konferencji prasowej zapytany właśnie o to wprost uzależnił poparcie PiS dla wniosku od podpisu samego wicemarszałka Sejmu, Szymona Hołowni – rzucając mu pewnego rodzaju wyzwanie. – Żeby wniosek został skutecznie złożony, musi się pod nim podpisać minimum 1/5 ustawowej liczby posłów. Na dzień dzisiejszy mogę poinformować, że jeśli nic się zaskakującego w międzyczasie nie wydarzy, złożymy wniosek na kolejnym posiedzeniu Sejmu – mówi nam nieco tajemniczo szef klubu Konfederacji, poseł Grzegorz Płaczek. – Po konsultacjach z innymi klubami wiele wskazuje na to, że uda się zebrać podpisy pod wnioskiem. Co ciekawe – jeśli doszłoby do głosowania, istnieje bardzo realny scenariusz, że wniosek zostanie poparty przez posłów jeszcze większej liczby klubów. Tak, jak z każdym wnioskiem, potrzeba kilku dni na jego procedowanie. Minister Hennig-Kloskę trzeba odwołać – mówi nam Płaczek.

Takie głosowanie to też szansa dla PiS, znajdującego się w defensywie. Partię rozrywa frakcyjna wojna. Nie ma już pewności, czy PiS w obecnym stanie osobowym przetrwa do wyborów. Zwłaszcza że już za kilka dni, 7 marca – jak oficjalnie na X zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński – PiS ma zaprezentować początek „marszu do przygotowań do kampanii parlamentarnej" , czyli kandydata na premiera. To może być zapalnik secesji grupy posłów Mateusza Morawieckiego. A kolejne posiedzenie Sejmu – gdy ruszyć może cały kalendarz składania wniosku – planowane jest dopiero na dni 11-13 marca. 

Polska 2050 zapowiada rozmowy. Centrum: Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego 

Dla opozycji to szansa, a dla koalicji poważny test. Po rozłamie Polska 2050 funkcjonuje dziś jako dwa 15-osobowe kluby – teoretycznie i praktycznie w jednej koalicji, politycznie w ogromnym napięciu. Mimo tego, że w tym tygodniu odbyło się pierwsze, pięcioosobowe spotkanie liderów koalicji, z Pełczyńską-Nałęcz i Hennig-Kloską w składzie, a jego przebieg miał być podobno spokojny (być może ze względu na dobór tematów), głosowanie w sprawie wotum zaufania będzie dużo większym testem dla rządu, niż np. przegrane przez opozycję wotum dla Stefana Krajewskiego z PSL. – W ostatnim czasie rzeczywiście pojawiło się wiele znaków zapytania dotyczących programów, za które odpowiada Paulina Hennig-Kloska i jej resort. PHK nie jest sygnatariuszem umowy koalicyjnej – wychodząc z klubu PL2050 formalnie z tej umowy wyszła. Sprawę wotum będziemy uzgadniali z naszymi trzema koalicjantami – mówi wprost w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jan Szyszko, wiceminister funduszy i jeden z najważniejszych współpracowników szefowej Polski 2050. 

Stronnicy ministry klimatu stawiają sprawę jasno. – To oczywiste, że jesteśmy w koalicji i obowiązuje zasada: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Każdy członek koalicji musi bronić każdego z ministrów – bez względu na to, czy zgadza się ze wszystkimi jego decyzjami, czy nie. Bez tego nie ma koalicji – mówi nam poseł Ryszard Petru, członek prezydium klubu Centrum.

Co na to sama zainteresowana? – Ciężko mi ten wniosek komentować, bo na ten moment to wniosek widmo – więcej się o nim mówi, niż o nim wiemy. Jeśli zostanie złożony, będzie to akt czysto polityczny – test koalicji po podziale Polski 2050, a nie ocena mojej pracy – mówi nam Paulina Hennig-Kloska.

– Jeśli zaś chodzi o meritum – poziom konferencji panów z Konfederacji był żenująco niski. Widać także, że panowie nie mają pojęcia o tym, jaką drogę przebyli beneficjenci programu Czyste Powietrze przez ostatnie dwa lata. Żeby pomóc ludziom rozliczyć granty i uzyskać certyfikację Komisji Europejskiej, kontrolowaliśmy każdy wniosek i każdą złotówkę. Robienie polityki na bezpieczeństwie ekonomicznym polskich rodzin, straszenie, że zabraknie pieniędzy na rozliczenie wniosków jest nieprzyzwoite. Program działa płynnie i działać będzie – mówi „Rzeczpospolitej” ministerka klimatu i środowiska.    

Czy koalicja może się rozpaść? 

Czytaj więcej

Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii

Od momentu powstania obecna koalicja rządząca przechodzi liczne napięcia, testy i wewnętrzne przepychanki, jak w sprawie PIP czy szeregu innych ustaw. Jednak koalicja do tej pory nie przegrała żadnego poważnego głosowania personalnego. Odwołanie ministra w rządzie dałoby opozycji wiatr w żagle na kilkanaście miesięcy przed wyborami. Byłoby ciosem w sam rząd. – Rozpad w Polsce 2050 przypada na kiepski moment, kiedy koalicja się wreszcie ogarnęła, a sondaże się ustabilizowały. Ale jak się spojrzy na interesy Centrum i Polski 2050 Pełczyńskiej-Nałęcz, to one nie są aż tak bardzo sprzeczne. Jedni ewidentnie ciążą ku Koalicji Obywatelskiej, a drudzy szukają alternatywnej drogi. Największe ryzyko? Kwestie osobiste. Politycy są tylko ludźmi, targają nimi emocje – i to jest chyba kluczowy czynnik – ocenia Adam Traczyk, dyrektor More in Common Polska.

Czy koalicja rządząca w Polsce może podzielić los tej w Niemczech, której rozpad utorował drogę do władzy kanclerzowi Merzowi. – Wydaje mi się, że to jest trochę inna sytuacja. W Niemczech mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której jeden z koalicjantów świadomie grał na rozpad tej koalicji i przez długi czas faktycznie paraliżował jej pracę, widząc w jej rozpadzie jedyną szansę na swoje polityczne przetrwanie. A w tym układzie, w Koalicji 15 października, żadna partia nie przyjmuje takiego założenia. Każdy z członków koalicji ma większe szanse na sukces będąc jej częścią niż ją opuszczając – mówi nam Traczyk.

Polityka bywa jednak nieprzewidywalna, emocje łatwo wymykają się spod kontroli, a konflikty zyskują własną dynamikę. Nawet jeśli jedno spotkanie liderów pięcioczęściowej koalicji było bezkonfliktowe, to nie znaczy, że będzie tak zawsze.