Reklama

Sabotaż na kolei. Waldemar Żurek: „To była robota profesjonalisty”

- To zdecydowanie najpoważniejszy akt sabotażu. Ta historia mogła potoczyć się dużo gorzej - przyznał w TVN24 minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek mówiąc o incydentach z ładunkami wybuchowymi na torach kolejowych na trasie Warszawa-Lublin.

Publikacja: 18.11.2025 09:16

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek

Foto: PAP/Paweł Supernak

Pytany o hipotezy, jakie stawia prokuratura w śledztwie wszczętym po zdarzeniach na trasie kolejowej Warszawa–Lublin, minister Żurek stwierdził, że śledczy biorą pod uwagę wszystkie ewentualności.

Waldemar Żurek o akcji sabotażu na kolei: tego nie zrobił ktoś, kto przeczytał tylko instrukcję

– Możemy sobie wyobrazić, że jest jakaś osoba, która jest samotnym wilkiem i ma tutaj jakiś cel destabilizacji. Widzimy, że pojawiają się, także w mediach, informacje o tym, że ktoś notorycznie zgłasza zawiadomienia, do różnych instytucji, żeby destabilizować państwo. I często to są osoby, które to robią dla funu. Natomiast tutaj jest zbyt dużo takich elementów, które świadczą o tym, że to jednak był efekt sabotażu, bo pewne przedmioty, które zostały użyte – o których nie mogę mówić – ewidentnie wskazują, że to jest robota profesjonalisty – powiedział Waldemar Żurek.

Czytaj więcej

Dywersja na kolei. Prokuratura wszczyna śledztwo ws. aktów terroryzmu, Donald Tusk zapowiada inny ruch

Jego zdaniem wszystko wskazuje na to, że była to bardzo szczegółowo zaplanowana akcja. Świadczą o tym m.in. precyzyjnie rozmieszczone ładunki wybuchowe, zapalniki przy nich. – Nie mógł tego zrobić ktoś, kto przeczytał tylko instrukcję – uważa Żurek..

Minister mówił, że trwa bardzo szeroko zakrojona akcja, by ustalić, ile osób było zaangażowanych w przygotowanie akcji sabotażu. – Technicznie mogła to wykonać jedna osoba, ale z reguły jest tak, że tego typu akcje są organizowane zespołowo. Natomiast materiały, które zostały użyte, wskazują na to, że to nie mógł być cywil. Chyba że był bardzo dobrze przeszkolony – ocenił minister.

Reklama
Reklama

Wybuch na torach. Żurek: sprawcom nie udało się wywołać paniki

Na pytanie o nieoficjalne informacje mówiące o tym, że były też inne ładunki wybuchowe, które jednak nie  eksplodowały, minister nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć. Przyznał jednak, że sprawy mogły potoczyć się dużo gorzej.

– Nigdy nie wiemy, jaki był cel sprawcy, bo czasem jest tak, że celem sprawcy jest po prostu ostrzeżenie. Tak, jak z tymi dronami, nadlatującymi nad Polskę – czy była to akcja, która miała zdestabilizować państwo, czy coś uszkodzić? Czasem jest tak, że po prostu służby obcego państwa chcą wywołać destabilizację i panikę – powiedział Żurek.

Czytaj więcej

Akt dywersji na kolei. Co wiadomo? Minister: Doszło do odpalenia ładunku wybuchowego

– Więc ja myślę, że my musimy przede wszystkim dbać o to, żeby nasze społeczeństwo zobaczyło, że służby działają sprawnie. Bo rzeczywiście można powiedzieć, że tutaj cały system zadziałał w pewnym momencie. Choć nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć wszystkiego i wszystkich w stu procentach. Mamy świadomość, że państwa, które od lat walczą z aktami terroru i mają bardzo duże doświadczenie, też nie są w stanie zapobiec wszystkim takim aktom. Można powiedzieć, że my się uczymy, ale ja bym chciał bardzo, żebyśmy przy tej okazji trenowali odporność polskiego społeczeństwa na tego typu sytuacje – dodał minister sprawiedliwości.

W ocenie Waldemara Żurka, incydenty na kolei były do tej pory jednymi z najpoważniejszych aktów sabotażu. – Oczywiście, była też Marywilska. Nie było ofiar śmiertelnych, ale straty finansowe w tamtym przypadku są ogromne i być może to też miało uderzyć, bo przecież wiemy, że wszyscy ci, którzy tam handlowali, to są ci, którzy odprowadzają podatki do budżetu państwa i być może właśnie na tym służbom wrogiego państwa zależy najbardziej – na destabilizacji i wywołaniu paniki. To też był, wydaje mi się, taki pokaz, że gdyby taki duży skład osobowy wypadł z torów pod wpływem wybuchu i stoczył się, no to mogło dojść do wielkiej katastrofy kolejowej – stwierdził minister.

– Ale proszę zauważyć, że nasze społeczeństwo dzisiaj widzi, że władza jest skonsolidowana – przynajmniej władza wykonawcza – i moim zdaniem nie ma paniki. Służby będą robić swoje, idziemy dalej. W aresztach i więzieniach siedzą już ludzie, którzy byli odpowiedzialni za przygotowania aktów sabotażu  – mówił minister.

Reklama
Reklama
Prawo karne
Prokurator krajowy o śledztwach ws. Ziobry, Romanowskiego i dywersji
Konsumenci
Nowy wyrok TSUE ws. frankowiczów. „Powinien mieć znaczenie dla tysięcy spraw”
Praca, Emerytury i renty
O tym zasiłku mało kto wie. Wypłaca go MOPS niezależnie od dochodu
Samorząd
Więcej czasu na plany ogólne w gminach. Bruksela idzie Polsce na rękę
Materiał Promocyjny
Jak producent okien dachowych wpisał się w polską gospodarkę
Nieruchomości
Co ze słupami na prywatnych działkach po wyroku TK? Prawnik wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama