Czarnek, który w ubiegłą sobotę został oficjalnie kandydatem PiS na premiera po wyborach w 2027 roku, krytykując w wygłoszonym w Krakowie przemówieniu energię odnawialną użył określenia „OZE-sroze” (OZE to skrót od Odnawialne Źródła Energii). Zrobił to mimo że, jak ujawniono już dzień później, sam ma panele fotowoltaiczne na dachu domu. Czarnek już w poniedziałek w Radiu Zet zapowiedział jednak, że je zdemontuje.
- Eksperci dokładnie wiedzą, o co chodzi. „OZE jest sroze” i podałem to na przykładzie własnej instalacji fotowoltaicznej. Od dawna powtarzam, że mam panele, ale generalnie w naszym domu one nie przynoszą zakładanych korzyści. Choć zdaję sobie sprawę, iż są osoby, którym te rozwiązania się opłacają. Wolny wybór - mówił z kolei Czarnek w środę, w rozmowie z Onetem.
Czytaj więcej
Przemysław Czarnek, jako kandydat na ewentualnego premiera, nie przez wszystkich w PiS i Pałacu Prezydenckim został przyjęty entuzjastycznie. Po no...
Sasina pytano czy określenie „OZE-sroze” mu się podoba.
Jacek Sasin: „OZE-sroze” jest wymiarze państwa
- Bardzo dobry początek (kampanii), którą prowadzi PiS z twarzą Przemysława Czarnka – odparł Sasin. Dopytywany o fotowoltaikę na dachu domu Czarnka stwierdził, że sam paneli nie ma, bo nigdy nie dał się do nich przekonać. Na uwagę, że Czarnek dał stwierdził, że podobnie zrobiło 1,5 mln Polaków i że „ta fotowoltaika jest dobra wtedy, gdy jest taka prosumencka – służy temu, by sobie dla siebie prąd wytworzyć, można sobie podgrzać wodę”.