Wtorek, 20 maja – tuż po I turze wyborów prezydenckich. Emocje w kampanii prezydenckiej sięgają zenitu. Późny wieczór. PSL wysyła dziennikarzom SMS w kanale, który służy ludowcom do informowania mediów, kto z PSL będzie wieczorem lub rano występował w mediach. Tym razem treść jest inna. Otrzymałem (podobnie jak kilku innych dziennikarzy) wtedy z tego oficjalnego konta prasowego PSL fragment komunikatu, który ewidentnie był przekazem dnia ludowców. Oto początek (pisownia oryginalna): „4. Trzaskowski = mniejsze zlo, ale realna szansa na odbudowe normalnosci. Chodzi o normalnosc, nie ideologie. (...) 5. Nie glosuje sercem. Glosuje rozumem. I rozum mowi mi jedno: dzis Trzaskowski to lepszy wybor dla przyszlosci Polski – nie idealny, ale bardziej przewidywalny i bezpieczny”. O tym SMS-sie pisał później w kampanii m.in. portal Interia. Co ciekawe, dzień wcześniej w Krakowie lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poparł Rafała Trzaskowskiego, a później Kosiniak-Kamysz wielokrotnie jeszcze wspierał prezydenta Warszawy. Trudno ogólnie o lepszy symbol pewnej ambiwalencji, w jakiej od pewnego czasu znajduje się PSL i jego lider. Co zrobi teraz, gdy nie tylko koalicja, a być może i autorytet samego Donalda Tuska znajduje się na największym od jej powstania zakręcie?