– Żałoba już minęła – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z kluczowych polityków Koalicji Obywatelskiej. Czy aby na pewno? Jest pięć etapów żałoby: zaprzeczenie, złość, targowanie się, przygnębienie i akceptacja. Czy rzeczywiście obóz Donalda Tuska tak szybko się otrząsnął po przegranej Rafała Trzaskowskiego?
Jaka piękna katastrofa, czyli wieczór wyborczy Rafała Trzaskowskiego
– Wiesz, jak to się nazywa? Wiktoria! – krzyczał szczęśliwy poseł KO Witold Zembaczyński do Michała Kołodziejczaka, wiceministra rolnictwa, po ogłoszeniu wyników badania exit poll. Radość z ogłoszonego wstępnego wyniku po godz. 21 w niedzielę była tak duża, a temperatura w Muzeum Etnografii, gdzie trwał wieczór wyborczy Rafała Trzaskowskiego, tak wysoka, że część polityków przeniosła się przed budynek. Przy wstępnym wyniku 50,3 proc. do 47,7 proc. dla Trzaskowskiego triumfalizm w sztabie kandydata KO był gigantyczny. On sam przez pierwsze sekundy podchodził do wyniku spokojnie, ale później dał się już porwać atmosferze sali. Okrzykom zwycięstwa nie było końca. Dzisiaj nikt z PO nie chce przyznawać się do bezmyślnych reakcji. Kac w partii jest potężny.
Czytaj więcej
Rafał Trzaskowski wrócił do obowiązków prezydenta Warszawy i - otwierając Plac Centralny - podziękował za kampanię prezydencką, za „setki spotkań,...
Relacjonując dla „Rzeczpospolitej” wydarzenia ze sztabu Trzaskowskiego, przez najbliższe dwie godzinny po ogłoszeniu wyniku wyborów widziałem dwa kontrastujące ze sobą obrazki. Pierwszy: przekonanie szeregowych polityków KO, że wynik się umocni i rano zwycięstwo Trzaskowskiego będzie większe. – Zaczną spływać wyniki z dużych miast, gdzie dominuje nasz elektorat, i z zagranicy, gdzie w pierwszej turze Rafał miał przewagę, i będzie jeszcze lepiej – mówił mi Robert Kropiwnicki. Drugi: z budynku szybko ulotnili się bohater wieczoru i premier. Nie było długiej radości sztabowców. Przeciwnie, szybko zniknęli. Trzaskowski z Tuskiem wyjechali limuzynami, gdy nieświadomy nadciągającej katastrofy tłum w środku świętował.
Donald Tusk i Rafał Trzaskowski na wieczorze wyborczym kandydata Koalicji Obywatelskiej
Bal na Titanicu. Platforma Obywatelska nie była przygotowana na porażkę
Gdy kilkadziesiąt minut później przed budynkiem przygotowywałem komentarz z wydarzenia, sztabowcy kandydata KO wychodzili z budynku wyraźnie zdenerwowani. Jeszcze nie podano wyników late poll wskazującego na Karola Nawrockiego, ale wydawało się, że oni już wiedzieli. Na twarzy Agnieszki Pomaski nie rysował się już uśmiech. Politycy Platformy Obywatelskiej już nie chcieli rozmawiać z mediami. Szampański nastrój imprezy szybko ustąpił klimatowi stypy. Pracownicy techniczni zaczęli składać scenę i zwijać gigantyczne biało-czerwone flagi, jeszcze zanim podano niekorzystne dla Trzaskowskiego wyniki.
Czytaj więcej
Wśród liberalno-lewicowych komentatorów dominuje narracja, że do klęski Rafała Trzaskowskiego przyczyniło się „niedowiezienie” zapowiedzi wprowadze...
Kluczowych polityków PO nie było w budynku już chwilę po godz. 22. Nie byli przygotowani na porażkę. Nie mieli nic do powiedzenia. Partyjne przekazy dnia nie były przemyślane. Nikt nie chciał firmować swoją twarzą blamażu. Każdy chciał uciec z tonącego okrętu. Chaos przy wyjściu i nagle zbierający się do ewakuacji tłum polityków obozu władzy były kluczowym obrazkiem zapowiadającym to, co wydarzy się w kolejnych dniach.
Pogubiona Platforma Obywatelska: nikt nie chce ponosić winy za porażkę Rafała Trzaskowskiego
Wtorek, późne popołudnie, rozmawiam z ważnym politykiem PO. – Przegraliśmy wygrane wybory z chuliganem o zabagnionej przeszłości. Sztab Rafała nie pozwolił się wtrącać, a on uwierzył Sławkowi – mówi minister proszący o anonimowość. Tym Sławkiem jest Sławomir Nitras, minister sportu, realnie odpowiadający za kampanię Trzaskowskiego. Szefowa sztabu Wioletta Paprocka była wykonawcą wielu zadań i organizatorem, ale nie mózgiem kampanii. Ale to Paprocka przeprosiła w serwisach społecznościowych za porażkę.
W partii mówią: „Wiola zrobiła, co mogła”. Paprocka jest polityczną personą cienia, nigdy nie pcha się przed szereg, nie ma ambicji politycznych ani partyjnych. Nikt w PO nie pozwoli też zrobić z Paprockiej kozła ofiarnego, bo „każdy zna jej pracowitość i uczciwość”. Poręczy za nią Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, a także Rafał Trzaskowski. Każdy z nich na pewnym etapie pracował z Paprocką i dla każdego wykonywała wielką pracę organizacyjną. Nawet sztab Karola Nawrockiego przesadnie jej nie atakował. Ale czyjaś głowa będzie musiała za przegraną Trzaskowskiego polecieć.
Co dalej czeka Rafała Trzaskowskiego?
Prezydent Warszawy wrócił do pracy w ratuszu i na razie skupi się na zarządzaniu stolicą. A w przyszłości prawdopodobnie trafi na jakąś posadę w strukturach międzynarodowych. – Z krajowej polityki będzie chciał się wymiksować, ale najpierw dokończy w Warszawie to, na co się umówił z wyborcami – mówi pracownik ze stołecznego ratusza, który przekonuje, że za wcześnie, żeby stwierdzić, jaka konkretnie przyszłość czeka Trzaskowskiego. – Na pewno na polityczny śmietnik nie trafi. Ani do europejskiej umieralni, czyli Parlamentu Europejskiego. Do rządu nie wejdzie ani nie zastąpi Tuska. Sam znajdzie na siebie pomysł – słyszę.
Czytaj więcej
– Lata 2026–2027 będą w polskiej polityce okresem zmian tektonicznych – mówi Marek Sawicki, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W Platformie jest umowa, że brudów nie pierze się na zewnątrz. Nikt publicznie palcem nie będzie wskazywał winnych. Nie będzie widowiskowych politycznych egzekucji, żadnego linczu. Ma być zwarta drużyna, która przegrała polityczną bitwę, ale nie wojnę. Ale już w koalicji rządzącej, czyli u koalicjantów, ta zasada nie obowiązuje.
Czyje głowy polecą za porażkę Rafała Trzaskowskiego?
Koalicjanci chcą rozliczeń i zmiany kierunku prac rządu. Marek Sawicki z PSL i Michał Kamiński z Trzeciej Drogi żądają nawet ustąpienia premiera Tuska. Ale to głosy incydentalne, nawet w rozmowach kuluarowych. – Kto miałaby to wszystko pociągnąć i poskładać, jeśli nie Donald, który potrafi wygrywać i przegrywać? – mówi „Rz” jeden z ministrów z PO. Zwraca uwagę na błędy kampanii, jak choćby całkowite zaniedbanie rolników, młodych i mundurówek. – 70 proc. wojskowych głosowało na Nawrockiego. Co Rafał miał dla nich do zaproponowania? – pada retoryczne pytanie jednego z liderów Platformy.
Przy okazji zapowiadanej wcześniej rekonstrukcji rządu Donald Tusk rozliczy ludzi Trzaskowskiego. Stanowisko ministra sportu ma stracić Sławomir Nitras. Nieoczekiwanie pomogło mu PiS, dziękując za przegraną i na stojąco bijąc brawo w Sejmie. Barbara Nowacka prawdopodobnie przestanie być ministrą edukacji. – Chyba że Rafał wybroni ich u Donalda. Ale Sławka będzie trudno uratować, tym bardziej że on nie ma sobie nic do zarzucenia – mówi polityk PO. Cezary Tomczyk pozostanie na stanowisku lub zostanie przesunięty. Do powołania rzecznika rządu Tusk nie daje się przekonać.
Czytaj więcej
Donald Tusk i koalicjanci szykują się na długie rozmowy o rekonstrukcji rządu. Zgodnie z informacjami „Rzeczpospolitej” likwidacji lub połączeniu m...
Marcin Kierwiński w kampanii Trzaskowskiego rwał się, żeby być kandydatem na prezydenta Warszawy, ale to nie było dobrze widziane na szczytach władzy. O jego przyszłej nominacji dzisiaj już nikt nie myśli. Przy okazji ma zostać zmieniona ministra zdrowia. Również Adam Bodnar ma stracić stanowisko, ale na 100 proc. nie zmieni go Roman Giertych. – Nikt nikogo nie będzie upokarzał – słyszę od polityka blisko współpracującego z Tuskiem.
Marcin Kierwiński w sztabie wyborczym kandydata KO Rafała Trzaskowskiego
Zmiany będą też w innych ministerstwach, ale u koalicjantów – tylko za ich aprobatą. Tusk nie będzie szedł na wojnę z Trzecią Drogą i Lewicą. Czarne chmury wiszą nad ministrą do spraw równości i ministrą klimatu i środowiska. – Zmiana musi być, bo inaczej się roztrzaskamy, a PiS przejmie wszystko w 2027 roku. Donald już jest myślami przy kampanii parlamentarnej, przebudowie KO i rządu tak, żeby nie nastąpiła kolejna katastrofa – słyszę od członka rządu.
Czytaj więcej
Gdyby Donald Tusk zaakceptował pomysł Jarosława Kaczyńskiego, równałoby się to z nieodwracalnym zwinięciem układu politycznego, który rządzi Polską...
Pytam, czy Tusk po swojemu się wściekł? – Nie wściekł się, skupił się całkowicie na tym, żeby wygrywać, a żeby to zrobić, silny rząd musi ruszyć mocno do przodu. Jak to zrobić, wie tylko on. Tak sfocusowanego Tuska jeszcze nie widziałem. On drugi raz tak nikomu nie zaufa jak ludziom odpowiedzialnym za porażkę Rafała – mówi polityk PO.