„Każdy, kto łączy kropki, wie, dlaczego została w rządzie” – powiedział w Kanale Zero o ministrze edukacji Barbarze Nowackiej poseł Polski 2050 Sławomir Ćwik. Dodał także, że widzi to każdy, kto interesuje się polityką. Cała wypowiedź została okraszona dwuznacznym uśmiechem i zawieszeniem rozmowy. Słowem: wiem, ale nie powiem.
Potem już wszystko popłynęło szybko, bo poseł PiS Jan Kanthak najpierw na oczywistą aluzję powiedział „grubo, grubo”, a potem skomentował: „Ja mam pewne podejrzenia, ale chyba bym się nie odważył tak mówić o tym publicznie”.
Skład zrekonstruowanego rządu Donalda Tuska
Internet zapłonął, a kilka minut później pojawiły się memy. Polacy już wydali wyrok, jak swoją karierę budowała Nowacka. Bo skoro współkoalicjant mówi, to pewnie coś jest na rzeczy...
Barbara Nowacka rozczarowała wielu, ale wciąż ma silną pozycję w Koalicji Obywatelskiej
Barbara Nowacka jest szefową MEN od grudnia 2023 r. Prawdą jest, że jest słabo oceniana, co jest efektem m.in. wielkich oczekiwań związanych ze szkołą, które pokładano w tym rządzie. Rozczarowani są nauczyciele, którzy choć w ubiegłym roku dostali 30 proc. podwyżki, to podkreślają zgodnie, że było to wyrównanie płac po latach rządów PiS i liczą na więcej. Rozczarowani są także rodzice, którzy oczekiwali szybkiej poprawy w szkole, przynajmniej doraźnej, a okazuje się, że zostanie ona zreformowana za kilka lat, a ich obecnie chodzące do szkoły dzieci, już na tę lepszą szkołę się nie załapią.
Czytaj więcej
Ministerstwo Edukacji, w procesie rekonstrukcji rządu niedotknięte zmianami personalnymi i niepołączone z resortem nauki, musi przyspieszyć działan...
Dlatego wydawało się, że Nowacka będzie jedną z tych osób, które pożegnają się ze stanowiskiem. Tym bardziej że pożegnał się z nim Sławomir Nitras, co było postrzegane jako konsekwencja przegranych przez Rafała Trzaskowskiego wyborów. Barbara Nowacka, podobnie jak były już minister sportu, była w nią zaangażowana, a jednak pracy nie straciła. Dlaczego?
Otóż Nowacka jest szefową Inicjatywy Polskiej, jednego z ugrupowań wchodzących w skład Koalicji Obywatelskiej. I „każdy, kto łączy kropki”, wie, że jeśli chce się uspokoić rozedrganą koalicję oraz zachować sejmową większość, lekką ręką nie skreśla szefowej jednej z partii stanowiącej ważne, lewicowe skrzydło w KO. Z tego samego powodu trudno jest też zdymisjonować kogoś, kto w ostatnich miesiącach był tak mocno krytykowany przez środowisko biskupów z uwagi na wchodzącą do szkół edukację zdrowotną. Byłoby to odebrane jako dalszy skręt w prawą stronę, co – jak pamiętamy – odbiło się czkawką przed wyborami prezydenckimi.
Dlaczego tak trudno jest docenić kobiety, zwłaszcza te ładne?
Chcę wierzyć, że właśnie takie „łączenie kropek” miał na myśli poseł Ćwik. Zresztą tak tłumaczył się w piątek w serwisie X, przepraszając Nowacką: „Ja wyraźnie wskazywałem, że chodzi TYLKO o kwestie polityczne”. To po co były te głupie dwuznaczności? Bo to kobieta? Bo trudno jest uwierzyć, że wysoką pozycję i wpływy można sobie po prostu wypracować? Bo jak jest ładna i na stanowisku, to na pewno uroda i płeć pomogły jej zdobyć wysoką pozycję? Bo przez gardło nie może komuś przejść, że kobieta coś sama wypracowała i wywalczyła, a koszty przebicia z pewnością były wysokie?
Jakim też prawem polityk Polski 2050 rozpoczął tę dziwną debatę publiczną o ewentualnym życiu prywatnym ministerki i premiera? Bo liczył na chwilę zainteresowania w serwisach społecznościowych, zupełnie nie przejmując się tym, że może krzywdzi ludzi i ich rodziny? To była cena, którą według niego warto było zapłacić? Tym bardziej że nie swoją walutą.
Dokładnie 20 lat temu śp. Andrzej Lepper, śmiejąc się, pytał, jak można zgwałcić prostytutkę. Była to reakcja na wiadomość o dochodzeniu, które prowadziła belgijska policja w sprawie europosła Samoobrony Bogdana Golika (w 2008 r. prokuratura uznała go za niewinnego). Wydawało się, że od tamtej pory w Polsce zmieniło się postrzeganie kobiet w polityce. Że w dzisiejszych czasach nikt nie odważyłby się zachować tak publicznie.
Otóż okazuje się, że niestety nie.