Taki wniosek płynie z jednego z najnowszych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczącego bezczynności fiskusa przy zwrocie VAT.

Sprawa dotyczyła spółki, która wystąpiła o zwrot blisko 650 tys. zł VAT w terminie 25-dniowym. Pieniędzy jednak nie dostała, bo fiskus postanowił lepiej przyjrzeć się jej rozliczeniu. W związku z tym przedłużył termin zwrotu podatku, wzywając podatniczkę do wyjaśnienia szeregu różnych kwestii. Weryfikacja się ślimaczyła i urzędnicy kilka razy korzystali z przedłużenia terminu. Po ponad dwóch latach czekania na pieniądze miarka się przebrała. Spółka najpierw ponagliła urzędników, a gdy nie przyniosło to żadnego efektu, wniosła skargę na bezczynność. Fiskusowi zarzuciła m.in., że ostatnie przedłużenie zostało wydane już po upływie terminu. Przy pierwszym podejściu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił jej skargę, ale jego wyrok został skasowany przez NSA. Drugi raz zajmując się sprawą, WSA nie tylko stwierdził, że fiskus dopuścił się bezczynności. Do tego uznał, że miała ona miejsce z rażącym naruszeniem prawa, i przyznał na rzecz spółki 5000 zł.

Odwołując się do wyroku NSA z 23 kwietnia 2018 r. w składzie siedmiu (I FSK 255/17), sąd wskazał, że termin zwrotu różnicy podatku zostanie przedłużony, jeżeli przed jego upływem podatnikowi doręczono postanowienie o tym. Samo wydanie postanowienia nie wystarcza, aby weszło ono do obrotu prawnego. WSA zauważył, że o ile przy pierwszym postanowieniu o przedłużeniu terminu istniały jeszcze wątpliwości co do jego skuteczności przez samo wydanie, o tyle po wydaniu orzeczenia w poszerzonym składzie przez NSA już ich nie było. Dlatego w ocenie sądu fiskus powinien sam stwierdzić, że pozostawał bezczynny w zakresie zwrotu VAT i kierując się zasadą praworządności oraz zasadą prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych, dokonać rzeczonego zwrotu. Dlatego uznał, że bezczynność miała charakter rażący.

Mniej restrykcyjny w ocenie postępowania fiskusa okazał się NSA. Nie miał co prawda wątpliwości, że w sprawie doszło do bezczynności, bo fiskus nie zdążył doręczyć na czas postanowienia o kolejnym przedłużeniu terminu. Ten upłynął, a nie można przedłużyć czegoś, czego nie ma. Ponadto, jak tłumaczył sędzia NSA Marek Kołaczek, doręczenie jest kategorią obiektywną. To, czy strona utrudniała, czy przyczyniła się do przekroczenia terminu do doręczenia, nie ma znaczenia dla oceny bezczynności fiskusa.

Niemniej zdaniem NSA w sprawie nie można uznać, że bezczynność była rażąca. Dla rażącego naruszenia prawa nie jest wystarczające samo przekroczenie przez organ ustawowego obowiązku. Przekroczenie to musi być znaczne i niezaprzeczalne. Rażące opóźnienie ma być oczywiście pozbawione jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia i musi być ono osadzone w kontekście okoliczności danej sprawy. A w spornym przypadku były wątpliwości, kiedy przedłużenie jest skuteczne. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: I FSK 313/22