Estera Flieger: Jarosław Kaczyński i Donald Tusk – panom już dziękujemy

Jeśli tak wygląda kampania do Parlamentu Europejskiego, to nie chcę nawet sobie wyobrażać, co będzie działo się przed wyborami prezydenckimi. Chyba że Jarosławowi Kaczyńskiemu i Donaldowi Tuskowi ktoś powie: „Stop, wystarczy”. Powie?

Publikacja: 18.05.2024 15:00

Donald Tusk, Jarosław Kaczyński

Donald Tusk, Jarosław Kaczyński

Foto: PAP, Artur Reszko

Są jak Batman i Joker. Choć każdy z nich lubi myśleć, że jest tym pierwszym, stali się do siebie łudząco podobni i są równie cyniczni. Nie istnieją bez siebie, a ich odwieczny konflikt niesie za sobą wyłącznie destrukcję. Jarosław Kaczyński i Donald Tusk nie tylko stali się własnymi zakładnikami, ale jeszcze kolejny już rok przetrzymują nas wszystkich w spowitym mrokiem Gotham City. A ci, którzy z niego uciekli, nazywani są symetrystami.

Czytaj więcej

Marek Migalski: Duopol PiS–PO trzyma się dobrze

I tak kampanię do Parlamentu Europejskiego Tusk i Kaczyński sprowadzają właśnie do wzajemnych oskarżeń nawet nie o podatność na rosyjskie wpływy, co wprost agenturę. Zamiast rozmowy o przyszłości Europy, bezpieczeństwie energetycznym, kryzysie migracyjnym, katastrofie klimatycznej – jest piaskownica.

Być jak Putin i Kaczyński

W filmie „Być jak John Malkovich” główny bohater, a więc sam aktor, poprzez portal wkracza w uniwersum, gdzie każdy nie tylko wygląda dokładnie tak jak on, ale posługuje się językiem złożonym wyłącznie z dwóch słów: jego imienia i nazwiska. Znajduje się oto w restauracji, gdzie jego sobowtór, pokładając się na fortepianie, w cekinowej sukni wykonuje piosenkę, intonując w kółko  „John Malkovich, John Malkovich, John Malkovich”. Z karty zamówić można wyłącznie Johna Malkovicha. Siedzący przy stolikach dialogują: „– John Malkovich? – John Malkovich!”. Nic dziwnego, że nasz zlany potem bohater chce czym prędzej z tej rzeczywistości uciec.

Tak Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński nie rozmawiają z mediami innymi niż te, które są im przychylne

O ile – umówmy się – niewiele można już spodziewać się po Jarosławie Kaczyńskim, to fakt, że zamienia się w niego Donald Tusk jest naprawdę beznadziejny. Obecnie jego przekaz, jak w filmie z Malkovichem, to wypowiadane na przemian dwa słowa: „Putin” i „Kaczyński”.

Czy Rafał Trzaskowski okaże się dla Donalda Tuska zbyt miękki?

Tak Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński nie rozmawiają z mediami innymi niż te, które są im przychylne. Zgrozę mogłoby przynieść przecież odkrycie, że Tusk podobnie jak Kaczyński nie ma już dziś nic do powiedzenia. O rozwoju, o wyzwaniach, o Europie i świecie. „Kaczyński, Putin, Kaczyński, Putin”. Zawsze można puścić nienawistny spot, to dużo łatwiejsze niż np. zbudowanie jasnej komunikacji o CPK czy elektrowni jądrowej, z czym koalicja rządząca ma ogromny problem – jej ministrowie zaliczają wtopy w kolejnych wypowiedziach.

Czytaj więcej

Estera Flieger: Spot KO nie licuje ze słowami Donalda Tuska. To nie czas na osłabianie wspólnoty

Tusk, stając się Kaczyńskim, uważa, że właśnie w ten sposób będzie stale wygrywał: kluczem do sukcesu ma być silna antypisowska emocja, przecież raz się udało. To era polityki dla „żylety”. Strach się bać, jak wobec tego będzie wyglądać kampania prezydencka. Możliwe nawet, że Rafał Trzaskowski okaże się wobec tego za miękki i wybór padnie na innego kandydata, który zagra w tę starą-nową grę.

Kto powie Donaldowi Tuskowi, że polityka to więcej niż ultrasi na Twitterze?

Po drodze zimnym prysznicem nie będzie dla Tuska spodziewana bardzo niska frekwencja w eurowyborach. Nie robi niczego w kierunku jej podwyższenia, a wręcz przeciwnie. Pytanie, czy dobrze to obliczył, zakładając, że do zwycięstwa wystarczą mu tylko silni razem (tak nazywają siebie ci zwolennicy Platformy Obywatelskiej, którzy tworzą jej najbardziej żelazny pośród żelaznych elektoratów i są bardzo aktywni na portalach społecznościowych, m.in. piętnując symetrystów), do których obecnie adresuje przekaz. Kto powie Donaldowi Tuskowi, że polityka to więcej niż ultrasi na Twitterze?

Och, gdyby tylko móc uciec jak John Malkovich. Na razie, obserwując to, można się wyłącznie spocić. Byłoby dla Polski lepiej, gdyby obaj panowie przeszli już na emeryturę. Malkovich nie – on może grać dalej.

Są jak Batman i Joker. Choć każdy z nich lubi myśleć, że jest tym pierwszym, stali się do siebie łudząco podobni i są równie cyniczni. Nie istnieją bez siebie, a ich odwieczny konflikt niesie za sobą wyłącznie destrukcję. Jarosław Kaczyński i Donald Tusk nie tylko stali się własnymi zakładnikami, ale jeszcze kolejny już rok przetrzymują nas wszystkich w spowitym mrokiem Gotham City. A ci, którzy z niego uciekli, nazywani są symetrystami.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Biskupi i pokrzywdzeni. Czas wymiany listów się skończył. Trzeba zakasać rękawy
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy świat na pewno rozumie, że kryzys na naszej granicy wywołali Putin i Łukaszenko?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kujawski: Relacje polsko-ukraińskie są znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Po co wojsko na ulicach?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Powrót Donalda Tuska do Brukseli? Jak czytać niedawną deklarację premiera
Opinie polityczno - społeczne
Ilja Ponomariow: Zwycięstwo musi być nasze!