Michał Szułdrzyński: Sondaże wyborcze. PiS utrzymuje przewagę, Tusk mobilizuje wyborców

Najnowsze sondaże pokazują, że PiS wciąż ma przewagę nad Koalicją Obywatelską. To utrudnia KO odbijanie państwa z rąk PiS. Dlatego Donald Tusk po aferze sędziego Szmydta przekonuje, że wybory do europarlamentu to starcie Europy z Rosją.

Aktualizacja: 15.05.2024 06:26 Publikacja: 14.05.2024 13:06

Sondaże pokazują, że Donald Tusk ma problem

Sondaże pokazują, że Donald Tusk ma problem

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Jeśli ktoś chciałby lepiej zrozumieć to, co dzieje się w polskiej polityce, powinien zwrócić uwagę na dwa najnowsze sondaże. Według badania dla Wirtualnej Polski dotyczącego poparcia dla partii do Sejmu, Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 33,3 proc. głosów, Koalicja Obywatelska na 32 proc., Trzecia Droga zaś na 11,6 proc. Z kolei z badania dla RMF i „Dziennika Gazety Prawnej”, gdzie pytano o rozkład poparcia w wyborach do Parlamentu Europejskiego, wynika, że PiS może liczyć na 32,7 proc., KO zaś – 30,7 proc. Trzecia Droga w tym badaniu może liczyć na 12,6 proc. (Oba badania wykonała pracownia United Surveys).

Mimo ujawniania kolejnych afer, utraty wpływu na TVP i błędów Jarosława Kaczyńskiego, poparcie dla PiS trzyma się mocno

Ktoś powie: sondaż to tylko sondaż. Ale dwa sondaże to już coś więcej. Poza tym wyniki te są skorelowane z niedawnymi wynikami wyborów do sejmików, które najbardziej przypominają ogólnopolskie głosowania parlamentarne lub do PE właśnie.

Pisałem już nieraz, że Donald Tusk bardzo chce, aby wreszcie doszło do przełomu i pokonania PiS. Jest to ważne dla koalicji 15 października z powodów morale tego środowiska. Wygrana nad PiS – pierwsza od dziesięciu lat – byłaby symboliczna i mogłaby odbudować entuzjazm, jaki panował po stronie liberalnej przy okazji jesiennych wyborów. Pisałem też kiedyś, że teatrzyk z tymczasowym rządem Mateusza Morawieckiego miał jeden cel – skraść nowej koalicji miesiąc miodowy, wypalić entuzjazm, z którym ponad 11 milionów Polaków poszło do urn, by oddać głosy na partie, które obiecały odsunąć PiS od władzy.

Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Mimo ujawniania kolejnych afer (utrata miliardów przez spółkę zależną Orlenu, szczegóły afery wizowej, zegarki w MON itp., itd.), mimo potężnych błędów samego PiS („szturm” z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem na Sejm, wewnętrzne napięcia przy układaniu list do Parlamentu Europejskiego), mimo utraty wpływu na telewizję publiczną, PiS utrzymał kontakt ze swoją wyborczą bazą i wciąż może liczyć na żelazny, około 30-procentowy elektorat.

To zaś obala ileś tam mitów, które krążyły po stronie liberalnej, że poparcie dla PiS to wyłącznie efekt propagandy, którą serwowały im media Jacka Kurskiego. Widać raczej, że albo wyborcy PiS nie traktowali tej telewizji całkiem serio, albo też ona po prostu odpowiadała ich poglądom, a nie te poglądy kreowała.

Czytaj więcej

II tura wyborów samorządowych. KO wygrywa, ale przed wyborami do PE ma o czym myśleć

Donald Tusk potrzebuje zwycięstwa, by przyspieszyć odbijanie państwa i spółek z rąk nominatów PiS

Ale jest też inny, znacznie poważniejszy aspekt tej sprawy, na który zwrócił mi niedawno uwagę jeden z członków rządu. Pytany o tempo zmian w administracji państwowej i spółkach skarbu państwa, zwrócił uwagę, że PiS w ciągu ostatnich lat wymienił kadry na tak różnych szczeblach kierowniczych państwowych instytucji i spółek, że proces ten długo trwa. Na pytanie, dlaczego koalicja 15 października części tego menedżmentu nie przeciągnie na swoją stronę, odparł: – Próbowaliśmy, kiedy PiS wygrał jeszcze w wyborach sejmikowych, idzie to bardzo trudno.

I tu tkwi sedno sprawy. Po zmianie władzy część aparatu przeorientowała się na nową koalicję. Ale przechodzenie na jej stronę w sytuacji, gdy PiS wciąż jest silne, przestaje być takie oczywiste. Część urzędników czy menedżerów zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno warto, skoro może za jakiś czas dojść do przesilenia, a PiS wróci do władzy.

Właśnie dlatego dla Koalicji Obywatelskiej tak bardzo jest ważne, by wreszcie wygrać wybory i prześcignąć PiS. Tymczasem sondaże pokazują, że będzie to trudne. Dlatego też koalicja rządząca tak skrzętnie wykorzystuje dar z nieba, jaki jej spadł w postaci afery sędziego Tomasza Szmydta. Większość działań premiera Donalda Tuska od tygodnia skupia się na mobilizowaniu własnych wyborców i sklejaniu dzisiejszej opozycji ze Wschodem.

Czytaj więcej

Paweł Łepkowski: Sędzia Tomasz Szmydt jak szpieg Stirlitz? Bzdura

Dlaczego Donald Tusk przekonuje, że wybory do europarlamentu będą głosowaniem za Europą albo za Rosją? Co na to sondaże?

W poniedziałek premier pisał na platformach społecznościowych: „Nie idziesz na wybory, bo się zmęczyłeś? Bo wkurzył Cię ten czy inny minister? Pamiętaj: to wyborcy wygrywają i przegrywają wybory. Bo głosują za czymś, nie za kimś. Na przykład za Europą albo za Rosją.”

Ten wpis dobrze pokazuje, że przewodniczący Platformy Obywatelskiej najbardziej boi się demobilizacji swoich wyborców, którym różne rzeczy mogą się nie podobać po pół roku rządów. W ten sposób chce przekonać, że najbliższe wybory to nie będzie konkurs piękności ani zawody w łyżwiarstwie figurowym, w którym wystawia się noty za wrażenia estetyczne. Nie, Tusk chce, by wyborcy uznali, iż będzie to bój Europy z Rosją. A kto nie pójdzie zagłosować, odda Europę Rosji walkowerem.

Premier doskonale bowiem czyta sondaże. Widzi, że frekwencja może być niska, więc o wyniku zdecydują twarde elektoraty. Pomysł komisji badającej wpływy Rosji, jak pokazało badanie IBRIS, dzieli społeczeństwo, polaryzuje i nie wyłania jednoznacznej większości (choć więcej jest jego zwolenników niż przeciwników). Po prostu większości społeczeństwa nie przekona się, że PiS to partia wpływów Rosji. Ale już w zmobilizowaniu twardego elektoratu może w tych wyborach się bardzo przydać. Dlatego aż do 9 czerwca należy się spodziewać jeszcze większego dzielenia. PiS będzie jeszcze mocniej atakował Tuska i Koalicję, zarzucając im służenie interesom Niemiec czy Rosji (Jarosław Kaczyński kilka dni temu powtórzył swoją tezę o tym, że Tusk chce, by nasz kraj przestał być suwerennym państwem, a stał się niemiecko-rosyjskim kondominium). Donald Tusk zaś będzie uruchamiał komisję badającą rosyjskie wpływy i mówił o Zjednoczonej Prawicy, że to płatni zdrajcy i pachołki Rosji.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Czas totalnej kohabitacji, czyli dlaczego nie ma chemii między Tuskiem a Dudą

Od polaryzacji odpoczniemy trochę już za cztery tygodnie, po wyborach europejskich. Chwilę później jednak na dobre zacznie się kampania prezydencka.

Jeśli ktoś chciałby lepiej zrozumieć to, co dzieje się w polskiej polityce, powinien zwrócić uwagę na dwa najnowsze sondaże. Według badania dla Wirtualnej Polski dotyczącego poparcia dla partii do Sejmu, Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 33,3 proc. głosów, Koalicja Obywatelska na 32 proc., Trzecia Droga zaś na 11,6 proc. Z kolei z badania dla RMF i „Dziennika Gazety Prawnej”, gdzie pytano o rozkład poparcia w wyborach do Parlamentu Europejskiego, wynika, że PiS może liczyć na 32,7 proc., KO zaś – 30,7 proc. Trzecia Droga w tym badaniu może liczyć na 12,6 proc. (Oba badania wykonała pracownia United Surveys).

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Arkadiusz Stempin: Niemiecka demokracja w kryzysie. Czy Niemcy uchronią ją przed erozją od środka?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Dlaczego PiS chce ukryć problemy, których lawinowo przybywa
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Odwołana rewolucja w KRS
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Kto tu jest populistą?
Opinie polityczno - społeczne
Ks. Mirosław Tykfer: Na granicy z Białorusią wciąż umierają ludzie