Kandydujący na prezydenta w pierwszej turze wyborów Sławomir Mentzen na swoim kanale na YouTubie rozmawiał ze swoimi byłymi rywalami w wyścigu do pałacu. Po spotkaniu z Rafałem Trzaskowskim, wypił z nim wspólne piwo w prowadzonym przez siebie pubie. Politykom towarzyszył też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.
W środę Mentzen opublikował z kolei nagranie, w którym wskazać miał swoim wyborcom, na którego z kandydatów powinni głosować. W trakcie nawiązał do niedawnych wydarzeń i przyznał, że choć przy wejściu do jego knajpy wisi galeria gości, których lokal nie obsługuje, ani prezydent Warszawy, ani minister spraw zagranicznych się na niej nie znajdują.
„Ta lista rzeczywiście jest trochę przestarzała. Muszę ją trochę zaktualizować” – skomentował.
W zamieszczonym na oficjalnym profilu facebookowym pubu filmie widać, że na jego ścianie – pod szyldem z napisem „tych klientów nie obsługujemy” – zawieszono zdjęcia osób publicznych, polityków i dziennikarzy. Znaleźć można tam wizerunki m.in. Andrzeja Dudy, Jarosława Kaczyńskiego, Mariusza Błaszczaka, Beaty Szydło, Mateusza Morawieckiego, Adriana Zandberga, Włodzimierza Czarzastego, Przemysława Czarnka i Anny Marii Żukowskiej. A także Moniki Olejnik, Adama Michnika, Tomasza Lisa czy Piotra Kraśki.
Czytaj więcej
Sławomir Mentzen w bardzo sprawny sposób zdyskontował sukces odniesiony w I turze wyborów prezydenckich, koncentrując na sobie uwagę przed II turą,...
Politycy „na ścianie” to osoby publiczne, więc muszą liczyć się z tym, że staną się przedmiotem krytyki lub happeningu
Prawnicy przypominają, że wizerunek osoby publicznej – a taką niewątpliwie jest polityk czy znany dziennikarz – nie podlega takiej samej ochronie, co osoby prywatnej.
– Jeżeli przyjmiemy, że zamieszczenie wizerunku stanowiłoby naruszenie, twórca listy mógłby próbować argumentować, że jest to jedynie pewna forma żartu lub parodii – zauważa radca prawny Julian Tateno z kancelarii Markiewicz Sroczyński Mioduszewski.
Jak dodaje mec. Przemysław Wierzbicki, wspólnik w kancelarii KKLW Legal Kurzyński Wierzbicki, to wykorzystanie wizerunku osób prywatnych byłoby naruszeniem prawa do jego ochrony.
– To działanie marketingowe i reklama pubu, w której zapewne nie chciałyby one uczestniczyć – wyjaśnia.
Adwokat przypomina, że orzecznictwo ETPCz od lat potwierdza, iż osoby publiczne czy te zaangażowane w życie polityczne, muszą jednak mieć znacznie „twardszą skórę” niż inni.
– A także liczyć się z tym, że staną się przedmiotem krytycznej dyskusji czy prezentacji nieprzychylnych im poglądów – dodaje.
Czytaj więcej
Wizerunek dziennikarza nie może być wykorzystywany przez polityków walczących o poparcie elektoratu w spotach wyborczych.
– Jeśli zdjęcia polityków i dziennikarzy, wywieszone na ścianie pubu pochodzą z ich publicznych wystąpień i nie są przerobione w sposób, który uwłaczałby ich godności, to nie można mówić o naruszeniu ich prawa do ochrony wizerunku – precyzuje adwokat.
Mec. Wierzbicki zaznacza jednak, że sprawa inaczej wyglądałaby, gdyby np. zdjęcie polityka z plakatu wyborczego zostało wykorzystane choćby do filmiku stworzonego za pomocą AI, w którym pokazano by, że przyjmuje on łapówkę.
– Wówczas jej dobra osobiste zostałyby naruszone, a granica uzasadnionej krytyki mocno przekroczona. Oczywiście granica między happeningiem a działaniem uwłaczającym cudzej godności jest trudna do wytyczenia, ale ta sytuacja nie jest na tyle rażąca, aby można było mówić o czymś więcej niż o wyrażeniu niechęci wobec polityków – ocenia mecenas.
Nielubianemu politykowi można odmówić sprzedaży piwa? To taki sam klient, jak każdy inny
Innym aspektem sprawy jest niejako wysyłana przez Mentzena zapowiedź, że nielubiani przez niego politycy piwa w jego pubie by nie wypili. Według mec. Wierzbickiego odmowa jego sprzedaży byłaby złamaniem prawa, bo nie ma żadnego uzasadnionego powodu, aby któraś z tych osób nie była obsłużona.
– Nie sądzę zresztą, że ten zakaz zostałby wyegzekwowany, gdyby faktycznie chciała ona dokonać takiego zakupu – zauważa jednak.
A czy doszłoby do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów? Mec. Tateno jest sceptyczny, bo – jak przypomina – nie stanowią one sumy indywidualnych interesów każdej z osób. A w galerii wiszącej w pubie próżno szukać osób przykładowo z jednej tylko partii.
– Polityka odmowy sprzedaży musiałoby wówczas dotyczyć np. pewnej nieokreślonej grupy, choćby ludzi o konkretnym światopoglądzie – zauważa.
Czytaj więcej
"W tym lokalu nie obsługujemy funkcjonariuszy policji i ich rodzin" - plakat z takim napisem zawisł na drzwiach restauracji w Toruniu. Sprawa wywoł...
Radca prawny dodaje, że może nasuwać się jednak pytanie, czy stworzenie takiej listy nie jest reklamą, wprowadzającej w błąd potencjalnych klientów.
– Przedsiębiorca przekonuje bowiem, że swój biznes prowadzi w określony sposób, podczas gdy deklaracje o odmowie sprzedaży mogą nie znajdować pokrycia w praktyce – unaocznia.
Mec. Tateno zwraca jednak uwagę, że przepisy kodeksu wykroczeń wprost zakazują odmowy sprzedaży w lokalu gastronomicznym bez uzasadnienia (powodem jest np. zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim i nietrzeźwym). Jeśli powodu nie ma, to odpowiedzialność ponosi nie tylko właściciel lokalu – który oferuje zakup produktów, czyli zawarcie umowy – ale też pracownik, który nie chciałby ich sprzedać. Taka oferta jest bowiem skierowana do wszystkich konsumentów, a nie do wybranych.
– Jednak samo umieszczenie na liście określonej osoby nie wystarczy – póki realnie sprzedaż piwa w tym pubie nie zostanie mu odmówiona, nie ma mowy o naruszeniu przepisów – zaznacza radca prawny.
Usługodawca może odmówić, jeśli zlecenie uderza w jego światopogląd? Głośny przypadek drukarza z Łodzi, który odmówił wydruku plakatów LGBT
Komentując sprawę, ekspert nawiązuje też do głośnej sprawy drukarza z Łodzi, który kilka lat temu – z powodów religijnych – odmówił przygotowania plakatów dla Fundacji LGBT Business Forum. Na jej kanwie Trybunał Konstytucyjny w połowie 2019 r. orzekł, że przepis, na podstawie którego skazano drukarza – de facto uniemożliwiający odmowę wykonania usługi – jest niezgodny z ustawą zasadniczą.
Czytaj więcej
Trybunał Konstytucyjny ogłosił w środę orzeczenie w sprawie odmowy świadczenia usługi ze względu na wolność sumienia i religii usługodawcy. Chodzi...
Mecenas Tateno przypomina, że orzecznictwo sądowe i stanowisko komentatorów dotyczące przepisu o odmowie wykonania usługi – zbliżonego do tego o odmowie sprzedaży – są jasne. Może się okazać ona uzasadniona, kiedy charakter czy cecha danej usługi są sprzeczne z przekonaniami tego, który miałby ją świadczyć.
– Jednak trudno powiedzieć, żeby sprzedaż piwa – jako usługa gastronomiczna – miała taką specyfikę – konkluduje ekspert.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Michał Herde, prezes warszawskiego oddziału Federacji Konsumentów
Jako apolityczna organizacja reprezentująca wszystkich konsumentów uważamy, że ograniczanie możliwości korzystania z usług jest wymierzone przeciwko nim. Uzasadnia się to wolnością rynkową, ale naszym zdaniem – jest wręcz antyrynkowe. Początkowo pozwala pojedynczym podmiotom na decydowanie, komu świadczą usługi, a komu nie, ale końcowo może prowadzić do tego, że powstaną enklawy i grupy określonej klienteli. Może zaczynać się od odmowy z powodu poglądów, a kończyć na kolorze skóry. Być może ta wizja jest zbyt daleko idąca, ale zawsze jakieś ryzyko jednak istnieje. Dlatego z niepokojem przyjęliśmy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, eliminujące z obrotu prawnego artykuł kodeksu wykroczeń, stanowiący o odpowiedzialności za nieuzasadnioną odmowę świadczenia usługi. Oczywiście – biorąc pod uwagę spór prawników o TK – pozostaje pytanie, w jakim zakresie on nadal funkcjonuje, a w jakim nie. Ale najbardziej odpowiednim organem do oceny, czy takie praktyki są dopuszczalne, pozostaje prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.