Zegarek, łańcuszki, różańce oraz wieczne pióra zostaną zwrócone we wtorek w Izbie Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy w Warszawie bliskim Janiny, Zofii i Ireny Kesler przez przedstawicieli Arolsen Archives. Zostały one im odebrane, gdy latem 1944 r. trafiły do obozu koncentracyjnego Ravensbrück.

Ich rodzina została odnaleziona dzięki kampanii #StolenMemory, której celem jest zwrócenie rodzinom rzeczy osobistych więźniów niemieckich obozów. W archiwum tym znajduje się jeszcze ok. 900 depozytów sygnowanych polskimi nazwiskami. Są to m.in. dokumenty, zdjęcia, listy, biżuteria.

Siostry – Janina, Zofia i Irena Kesler – urodziły się na warszawskiej Woli, zostały aresztowane przez gestapo 12. dnia powstania. Były córkami Walentego Keslera i Walerii Apolonii z domu Kaprańskiej. W momencie zatrzymania Janina miała 44 lata, Zofia – 38, a Irena – 35 lat.

Czytaj więcej

Znaleziono kliszę z obrazem płonącego getta

Kobiety trafiły do obozu w Pruszkowie, a następnie zostały wywiezione do kobiecego obozu koncentracyjnego Ravensbrück. W kartach więźniów zapisano, że dwie starsze siostry były z zawodu krawcowymi. Młodszej wpisano: robotnica. W chwili zatrzymania nie były mężatkami. Z Ravensbrück zostały przeniesione do podobozu KL Neuengamme.

– Z zachowanych dokumentów w Arolsen Archives wynika, że dwie z sióstr: Zofia i Irena, zostały wyzwolone w Bergen-Belsen i przez pewien czas przebywały pod opieką Polskiego Czerwonego Krzyża, w utworzonym przez brytyjską armię obozie dla dipisów. Losy najstarszej z sióstr są nieznane – mówi „Rz” Ewelina Karpińska-Morek, koordynatorka kampanii #StolenMemory.

Czytaj więcej

Żonkile nie tylko w stolicy

– Podczas naszych poszukiwań ustaliliśmy, że Zofia Kesler 31 października 1953 r. w Warszawie na Woli wyszła za mąż za Józefa Kiziuskiego. Natomiast Irena 25 sierpnia 1951 r. w Warszawie-Zachodniej poślubiła Jana Otrębusa. Zofia zmarła 23 listopada 1973 r. w Warszawie – dodaje.

– Odnalezienie krewnych to nie tylko zwrot rzeczy zabranych bliskim w obozach. To przede wszystkim możliwość odtworzenia losów konkretnego człowieka, przywrócenie mu tożsamości, pamięci. Dla krewnych to z kolei bardzo symboliczny „powrót” bliskiej osoby, a także możliwość uzupełnienia luk w rodzinnej historii – uważa Ewelina Karpińska-Morek.